„Wyrosła wyżej, niż zaplanował Mentzen”. Zajączkowska-Hernik kontratakuje?
Stowarzyszenie Ruch Biało-Czerwoni Ewy Zajączkowskiej-Hernik nie będzie trzecim skrzydłem w Konfederacji – mówią stanowczo naszemu portalowi politycy ugrupowania. – Kosa Sławomira Mentzena jest bezlitosna i zawsze celna – komentuje z kolei Artur Dziambor, były poseł prawicowej partii. Jaka polityczna przyszłość czeka popularną europosłankę?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie motywy kierują założeniem Ruchu Biało-Czerwoni przez Zajączkowską-Hernik.
- Dlaczego Ewa Zajączkowska-Hernik może stanowić zagrożenie dla Konfederacji.
- Co zyskała Zajączkowska-Hernik dzięki sukcesowi wyborczemu w Parlamencie Europejskim.
- Które strategie Ewy Zajączkowskiej-Hernik wpływają na jej popularność w mediach społecznościowych.
Europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik wykonała właśnie pierwszy krok w budowie własnego politycznego oręża. Na początku czerwca prawicowa polityczka zarejestrowała swoje stowarzyszenie – Ruch Biało-Czerwoni. O organizacji niewiele wiadomo, ale jest tajemnicą poliszynela, że to odpowiedź na trwające od wielu miesięcy przesilenie w ramach Konfederacji, a także wewnątrzpartyjne rozgrywki w ugrupowaniu Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena, z którego ambitna europosłanka została usunięta.
Stowarzyszenie ma być próbą obrony wpływów w Konfederacji, ale – jak słyszymy – misja nie ma wielkich szans powodzenia, bo zarówno Mentzen, jak i Krzysztof Bosak nie są zainteresowani taką konkurencją i ewentualnym „trzecim skrzydłem”. – Dla Mentzena była śmiertelnym zagrożeniem, dla Bosaka nie jest żadną atrakcją – mówią nam politycy.
„Sławek usuwa każdego, kto nie kłania mu się w pas”
Zajączkowska-Hernik nie ujawnia planów związanych ze stowarzyszeniem Ruch Biało-Czerwoni. Europosłanka nie zgodziła się na rozmowę z naszym portalem, tłumacząc to obowiązkami i spotkaniami w Parlamencie Europejskim. Jej dawni koledzy twierdzą, że unikanie odpowiedzi na pytania o konflikt w Konfederacji to próba „ucieczki spod gilotyny”. Próby, która nie może się udać.
– Kosa Sławomira Mentzena jest bezlitosna i zawsze celna – mówi w rozmowie z RadioZET.pl Artur Dziambor, były poseł Konfederacji, obecnie związany z PSL. – Sławek dawno temu przetestował na mnie, czy można usunąć medialnego lidera w partii bez kosztów. I okazało się, że można. Wobec tego potem usunął Korwin-Mikkego i Brauna, a teraz może usunąć Ewę. A ona wyrosła wyżej, niż zaplanował. Przecież to on ją zaprosił, zresztą tak samo jak mnie i Brauna – wspomina. I dodaje: - Sławek usuwa każdego, kto nie kłania mu się w pas i nie całuje jego butów.
Warto przypomnieć, że przygoda Ewy Zajączkowskiej-Hernik z Konfederacją zaczęła się dopiero w 2023 roku, gdy namówiona przez Sławomira Mentzena zdecydowała się kandydować do Sejmu, a następnie do Sejmiku Województwa Mazowieckiego. W obu tych przypadkach nie udało jej się uzyskać mandatu Przełom nastąpił już w 2024 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zajączkowska-Hernik zdobyła ponad 102 tys. głosów i choć startowała z drugiego miejsca, odniosła wyborczy sukces. Przed 2023 rokiem przez kilka lat była poza polityką, pracując m.in. w mediach jako dziennikarka serwisów wSensie.pl oraz ŚwiatRolnika.info. Wcześniej związana była z radomskimi strukturami ugrupowania Janusza Korwin-Mikkego.
„Pozycjonuje się w ramach archetypu wojowniczki”
Po sukcesie z 2024 roku jej popularność, szczególnie w mediach społecznościowych, poszybowała w górę. Posty, które regularnie publikuje, mają ogromne zasięgi, angażując jednocześnie tysiące użytkowników. Jej słynne wystąpienie w Parlamencie Europejskim, w którym w bardzo ostrych słowach skrytykowała szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen za politykę migracyjną UE, stało się viralem w sieci. Tylko na stronie Zajączkowskiej-Hernik na Facebooku obejrzano je dotychczas blisko osiem milionów razy. To liczby, o których inni polscy politycy mogą pomarzyć. Jak słyszymy, nie wszystkim w Konfederacji to się podoba.
– Na początku była brana pod uwagę jako rzecznik prasowy i konferansjer na konwencjach wyborczych, a potem dostała miejsce na liście i przypadkiem jej się udało – mówi nam polityk dobrze znający sytuację w środowisku prawicowym.
– Ewa Zajączkowska-Hernik pozycjonuje się w ramach archetypu wojowniczki – ocenia w rozmowie z naszym portalem dr Sergiusz Trzeciak, politolog i specjalista ds. marketingu politycznego. – Ten kontrast jest też narzędziem oddziaływania, bo z jednej strony ona jest brawurowa, a z drugiej młoda, elokwentna i atrakcyjna. Na pewno jest kompetentna, jeśli chodzi o komunikację i rozumienie potrzeb mediów. Ona wie, jak w tym świecie się obracać. Jednak dużo lepiej potrafi poruszać się w świecie mediów społecznościowych. Mówi rytmicznymi setkami, dobrze nadającymi się do wycięcia, i potrafi mocno kogoś zaatakować w wyrafinowany sposób. Czasami na granicy dobrego smaku, ale to jest celowe działanie – komentuje ekspert.
Polityczka w swoich wpisach nie stroni od populistycznego, często agresywnego języka. Nie brakuje w nich także manipulacji, a niekiedy powielania nieprawdziwych informacji. „Warszawa Rafała Trzaskowskiego wydała w zeszłym roku MILION złotych na promowanie prostytucji. Taką kwotą wsparta została Fundacja Sex Work Polska” – pisała w maju 2025 roku. Informacja ta okazała się fake newsem. W październiku 2024 roku ogłosiła z kolei, że „CPK, które miało powstać w Polsce, za sprawą firmy Vinci, powstanie na Węgrzech”. Podobnych wpisów jest na stronach europosłanki znacznie więcej.
Trzecia noga w Konfederacji?
Choć kadencja Zajączkowskiej-Hernik w Parlamencie Europejskim skończy się dopiero w 2029 roku, ona sama nie ukrywa, że interesują ją wybory do polskiego Sejmu i zamierza w nich wystartować w 2027 roku. W jednym z wywiadów przyznała, że mierzy wysoko. Nie wykluczyła że w przyszłości może wystartować w wyborach prezydenckich.
Początkowo można było odnieść wrażenie, że napięta sytuacja wokół Ewy Zajączkowskiej-Hernik to jedynie symulowany konflikt. Europosłanka w wielu publicznych wystąpieniach podkreślała, że podział Konfederacji z początku 2025 roku wyszedł całej prawicy na dobre, bo obecnie partie Grzegorza Brauna oraz Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka mają znacznie wyższe notowania niż wtedy, gdy szły do wyborów wspólnie. Na tej podstawie spekulowano, że popularna europosłanka może teraz spróbować stworzyć własny projekt, aby pozyskać dodatkowe grupy wyborców, ale docelowo obliczony na grę do jednej bramki z dawnymi kolegami. Czy tak się stanie? W tym momencie niewiele na to wskazuje.
– To w pewnym sensie działanie konkurencyjne wobec Nowej Nadziei – mówi nam Wojciech Machulski, rzecznik partii Sławomira Mentzena. – Ewa Zajączkowska-Hernik próbuje tworzyć jakieś środowisko polityczne wokół siebie, tak jak zrobił to Mateusz Morawiecki. Tylko Zajączkowska-Hernik będzie jedynym zawodowym politykiem Konfederacji w tym stowarzyszeniu. Nie spodziewam się, żeby to wpłynęło na sytuację Konfederacji. Nie ma woli ani Ruchu Narodowego, ani Nowej Nadziei, żeby zmieniać jakikolwiek układ sił. Myślę, że to stowarzyszenie będzie miało na celu promocję Ewy Zajączkowskiej-Hernik, a nie do końca jest związane z budową struktur pod jakąś frakcję w Konfederacji – komentuje polityk.
„Siedzą cicho i nie rozmawiają o sporach”
Z naszych informacji wynika, że napięcia w Konfederacji trwają od wielu miesięcy i toczą się na różnych frontach. Mimo bardzo dobrego wyniku Sławomira Mentzena w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich atmosfera w środowisku konfederatów nie uległa poprawie, a relacje między Nową Nadzieją a Ruchem Narodowym Krzysztofa Bosaka są gorzej niż szorstkie. Nasze źródła tłumaczą, że „jedynym spoiwem w Konfederacji jest w tej chwili 12 proc. w sondażach”. Niższe notowania nieuchronnie doprowadziłyby do jej rozbicia.
– Mając 12 proc., wiedzą, że jedno i drugie środowisko będzie mieć dwa razy tyle posłów co dzisiaj. Więc siedzą cicho i nie rozmawiają o wewnętrznych sporach – tłumaczy nasz rozmówca.
W marcu 2026 roku Ewa Zajączkowska-Hernik poinformowała, że odchodzi z frakcji Europy Suwerennych Narodów w PE i dołącza do grupy Patrioci za Europą. Co oznaczała ta pozornie mało istotna zmiana? Początkowo wydawało się to jednoznaczne z transferem europosłanki do Ruchu Narodowego Krzysztofa Bosaka. Z frakcją ESN związani są politycy partii Sławomira Mentzena. Fakt ten był zresztą wielokrotnie krytykowany, bo do ESN należą także posłowie skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD), oskarżanej o nieprzychylne wypowiedzi wobec Polski. Do frakcji Patrioci za Europą należą z kolei europosłowie Ruchu Narodowego – Anna Bryłka i Tomasz Buczek. Zmiana frakcji została w środowisku Mentzena odebrana jako ruch sprzeczny z interesami partii i to w ten sposób uzasadniano „samowykluczenie się” Zajączkowskiej-Hernik ze struktur Nowej Nadziei.
Zajączkowska-Hernik w partii Brauna?
Artur Dziambor przekonuje, że dołączenie Ewy Zajączkowskiej-Hernik do Ruchu Narodowego wydaje się mało prawdopodobne. – Ewa próbuje się przytulić do Bosaka, ale on też ma hierarchę w swojej partii i niekoniecznie może ją przywitać z otwartymi ramionami – zauważa.
ZOBACZ TAKŻE: Pakt migracyjny już obowiązuje. Czy rzeczywiście jest się czego bać?
Jego zdaniem europosłanka może obrać zupełnie inny kierunek. – Okazało się, że Ewa musi założyć swoje stowarzyszenie. Wiadomo, że nie jest ono po to, żeby stworzyć trzecie skrzydło w Konfederacji. Jak zbuduje stowarzyszenie, będzie gromadzić wokół siebie ludzi i generować pewną wartość. Dla Mentzena ta wartość jest zerowa, ale dla Brauna będzie potęgą. Wyobrażam sobie, że Ewa wystartuje w wyborach z list Konfederacji, ale nie tej, o której myślimy. To byłoby jej naturalne miejsce – mówi, sugerując, że niebawem znajdzie się ona w Konfederacji Korony Polskiej – ugrupowaniu Grzegorza Brauna.
Ostrożnie o ewentualnym transferze europosłanki do partii Krzysztofa Bosaka mówi także rzecznik Nowej Nadziei. – Ewa Zajączkowska-Hernik jest posłem do PE reprezentującym Konfederację, ale nie reprezentuje żadnej z dwóch partii tworzących Konfederację. Bo z tego, co deklarują koledzy narodowcy, nie reprezentuje również Ruchu Narodowego – zaznacza Wojciech Machulski.
„Chciała przywitać się z Nawrockim i pogratulować mu”
Dr Sergiusz Trzeciak wskazuje, że choć siłą europosłanki jest jej umiejętność poruszania się w sieci i nowoczesnych mediach, to wewnątrzpartyjna rozgrywka wcale nie musi być jej mocną stroną. – Nie wszystko widać w portalach społecznościowych. Nie widać np., na ile taka osoba może funkcjonować w środowisku politycznym. Wielu jej byłych współpracowników mówi, że ona nie należy do łatwych osób i czasami może to generować konflikty. Z drugiej strony wielu jej przeciwników może jej zazdrościć popularności. O ile w mediach społecznościowych algorytmy promują takie zachowania, o tyle, w rozgrywkach gabinetowych, taki styl się nie sprawdza – podkreśla ekspert.
Jeden z naszych rozmówców wskazuje na jeszcze inny, dość zaskakujący scenariusz. Zgodnie z nim europosłanka może chcieć w przyszłości szukać politycznego porozumienia z prezydentem Karolem Nawrockim i jego środowiskiem, które w najbliższych latach może odgrywać kluczową rolę po prawej stronie sceny politycznej. Ma o tym świadczyć pewna z pozoru nieistotna ciekawostka.
– W dniu zaprzysiężenia prezydenta pojawiła się w Sejmie. Czujni obserwatorzy zauważyli, że po uroczystościach stała sama przez kilkadziesiąt minut przed wejściem do parlamentu, czekając na kogoś. W końcu okazało się, że tą osobą był Karol Nawrocki. Chciała koniecznie przywitać się i mu pogratulować – słyszymy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET