`

Pakt migracyjny już obowiązuje. Czy rzeczywiście jest się czego bać?

8 min. czytania
16.06.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Pakt migracyjny od miesięcy rozpala polityczne emocje. Prawica ostrzega przed przymusową relokacją migrantów i utratą kontroli nad granicami, rząd zapewnia, że Polsce nic nie grozi. Kto ma rację? Zapytaliśmy ekspertów, co naprawdę zmieniają nowe przepisy i jakie mogą mieć konsekwencje dla naszego kraju.

Pakt migracyjny od miesięcy rozpala polityczne emocje. Prawica ostrzega przed przymusową relokacją migrantów i utratą kontroli nad granicami, rząd zapewnia, że Polsce nic nie grozi.
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie mity narosły wokół Paktu migracyjnego?
  • Dlaczego Polska została czasowo wyłączona z mechanizmu relokacji migrantów?
  • Co oznacza Pakt migracyjny dla polityki migracyjnej UE?
  • Które kraje UE są zwolnione z udziału w mechanizmie solidarnościowym?

„Rząd Tuska od początku kłamie i manipuluje, że Polska została zwolniona z paktu - nie, nie została! Na razie łaskawie pozwolili nam nie przyjmować imigrantów tylko DO KOŃCA ROKU, bo uznali, że jesteśmy pod presją migracyjną z Ukrainy” – pisze europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.

„Pakt Migracyjny wchodzi w życie! Rząd KO ukrywa prawdę. Polska nie jest bezpieczna. Mamy czas tylko do końca roku… Co potem? Przyjmujesz albo płacisz 20 000 euro za każdego migranta!” - ostrzega były premier Mateusz Morawiecki.

„To nie jest techniczna procedura, ale realna zmiana zasad prowadzenia polityki migracyjnej w Europie. To po prostu mechanizm przymusowej relokacji migrantów” – przekonuje europoseł PiS Piotr Muller. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać? Portal RadioZET.pl zapytał o to ekspertów od prawa międzynarodowego.

Mechanizm solidarnościowy punktem zapalnym

12 czerwca zaczął obowiązywać Pakt migracyjny. Prawica grzmi, że to moment zwrotny w kontekście naszego bezpieczeństwa, rządzący twierdzą, że żadnego zagrożenia nie ma. To sprawia, że dyskusja i obawy nie milkną. Najwięcej emocji wywołuje tzw. mechanizm solidarnościowy, który nakłada na kraje UE obowiązek relokacji migrantów i ponoszenia dodatkowych obciążeń finansowych za odmowę ich przyjęcia. Polska jest jednak z niego tymczasowo wyłączona. PiS i Konfederacja zgodnie ostrzegają jednak, że to nieuchronne niebezpieczeństwo, a problemy migracyjne, z którymi boryka się Europa Zachodnia, wkrótce dotkną także nasze państwo. Prezydent Karol Nawrocki chce nawet ogólnokrajowego referendum w tej sprawie.

Eksperci, z którymi rozmawia RadioZET.pl, podkreślają, że wokół paktu narosło przez lata mnóstwo mitów i manipulacji, a narracja przewijająca się w debacie publicznej często ma niewiele wspólnego z faktami. - Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że Pakt o migracji i azylu nie jest „zaproszeniem” dla migrantów. Polska nie będzie musiała przyjmować jakichkolwiek migrantów w ramach relokacji – mówi nam dr Mateusz Ziemblicki z Zakładu Prawa Europejskiego Uniwersytetu w Białymstoku. - To raczej próba uporządkowania tego, co od 2015 roku działało w UE źle: chaotycznych procedur, przeciążenia państw pierwszego wjazdu, wtórnych przepływów migrantów w Europie i nieskutecznych powrotów osób, którym nie przysługuje międzynarodowa ochrona prawna - podkreśla.

Redakcja poleca

Pakt migracyjny. Przywrócenie kontroli to slogan?

Prof. Dorota Heidrich z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego przekonuje, że „migracją nie da się sterować ani z Brukseli, ani z żadnej innej stolicy europejskiej”. - Przyczyny masowych „fal” migracji są związane przede wszystkim z niestabilnością, konfliktami, masowymi naruszeniami praw człowieka w państwach pochodzenia migrantów. Oczywiście, wraz z tymi, którzy przybywają, bo uciekają przed prześladowaniem i niebezpieczeństwem, granice często przekraczają również osoby, które nie mają takich kłopotów. Ale pamiętajmy, że pakt odnosi się do migrantów, którzy starają się o ochronę w postaci statusu uchodźcy, choć dopuszczalne na podstawie prawa UE są również inne formy ochrony. Natomiast migracja zarobkowa pozostaje w gestii państw członkowskich. Pakt nic tu nie zmienia. W sytuacji masowego napływu migrantów państwo ma prawo, ale też obowiązek, rozpatrzeć wnioski azylowe. W przypadku decyzji negatywnej i gdy nie występują np. przesłanki humanitarne, państwo nie jest przez żadne unijne przepisy zmuszone zezwolić na pobyt na swoim terytorium – wyjaśnia.

Polska nie będzie przyjmować migrantów z innych państw, ani ponosić kosztów z tym związanych - podkreśliło ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji w informacji o pakcie migracyjnym. „Wejście w życie unijnego paktu migracyjnego ma za zadanie pomóc odzyskać kontrolę nad migracjami w Unii Europejskiej. Nie zmienia się sprzeciw wobec mechanizmów, które mogłyby choć w najmniejszym stopniu zmniejszać bezpieczeństwo Polek i Polaków. Jednocześnie przez ostatnie dwa lata udało się dostosować wiele zapisów Paktu do polskiej specyfiki, w tym wyłączenia Polski z relokacji migrantów czy ponoszenia z tego tytułu opłat” - podało MSWiA w komunikacie.

W ocenie prof. Heidrich często wspominane „przywrócenie kontroli” to jedynie slogan. - Pakt nic nie przywraca, kontrola granic może być wzmocniona, ale tylko gdy państwo działa wydolnie. Nowe przepisy budzą też wiele wątpliwości odnośnie standardów przestrzegania praw człowieka. W debacie publicznej w Polsce bardzo rozdmuchane zostały aspekty tzw. mechanizmu solidarnościowego, czyli słynnej już relokacji. Na dziś ten mechanizm w ogóle nie będzie do Polski zastosowany, ze względu na pomoc udzieloną migrantom z Ukrainy. I gdy nasi politycy krzyczą o tym, że relokacji nie będzie w Polsce, mają rację. Przynajmniej nie w przewidywanej przyszłości – wyjaśnia.

„Pakt migracyjny sam w sobie nie powinien nasilić migracji”

Jak podkreśla dr Mateusz Ziemblicki, przepisy zawarte w pakcie nie mogą spowodować nasilenia fali migracyjnej. - Sam tzw. Pakt migracyjny nie tworzy nowego kanału masowego przyjazdu do UE – zauważa. - Nie daje obywatelom państw trzecich nowego prawa do wjazdu, nie liberalizuje zasad azylowych i nie znosi kontroli granic. Jego celem jest raczej szybsze ustalenie: kto ma prawo do ochrony, kto go nie ma, kto odpowiada za rozpatrzenie wniosku i jak sprawniej przeprowadzać powroty. Moim zdaniem tzw. Pakt migracyjny sam w sobie nie powinien nasilić migracji, ale też jej nie zatrzyma – komentuje ekspert.

Pakt wchodzi w życie w momencie, gdy polskie służby chwalą się opanowaniem sytuacji na polsko-białoruskiej granicy, która od kilku lat poddawana była silnej presji migracyjnej i działaniom hybrydowym. - W pierwszym kwartale bieżącego roku na odcinku granicy polsko-białoruskiej odnotowano nieliczne próby nielegalnego jej przekroczenia – mówi portalowi RadioZET.pl mjr Anna Sobieska-Tekień, rzeczniczka prasowa Komendanta Głównego Straży Granicznej. Od kwietnia 2026 roku praktycznie nie było przypadków nielegalnego przekroczenia granicy. Każda próba sforsowania bariery była wykrywana i skutecznie blokowana. Cudzoziemcy albo podchodzili pod barierę i zawracali na widok naszych patroli, albo byli zatrzymywani na pasie drogi granicznej po stronie polskiej. Dla porównania w 2022 roku odnotowano prawie 15,7 tys. prób nielegalnego przekroczenia tego odcinka granicy, w 2023 ponad 26 tys., w 2024 – prawie 30,5 tys., a w 2025 – prawie 29,7 tys. - wylicza.

Eksperci, zgodnie potwierdzają, że wbrew kolportowanej narracji politycznej, pakt migracyjny UE ma na celu wzmocnienie ochrony granic, a nie jej poluzowanie. - Państwa mają odzyskać kontrolę przez szybszą identyfikację osób przybywających, obowiązkowy screening, bardziej jednolite procedury azylowe, szybsze procedury graniczne i lepszą współpracę przy powrotach – wylicza dr Mateusz Ziemblicki. - Rada UE wskazuje, że tzw. Pakt migracyjny ma pomagać „zarządzać przyjazdami w uporządkowany sposób”, tworzyć efektywne i jednolite procedury oraz zapewniać sprawiedliwy podział odpowiedzialności. Ale moim zdaniem trzeba dodać zastrzeżenie: jego skuteczność będzie zależała od postawy samych państw członkowskich. Jeśli państwa nie zbudują odpowiedniej infrastruktury, nie przyspieszą procedur pozostanie on jedynie teoretyczną konstrukcją prawną – ocenia nasz rozmówca.

Problemy związane z integracją migrantów

- Ja uważam, że główne pytanie dotyczące Paktu w odniesieniu do Polski polega na tym, czy Polska potrafi efektywnie Pakt wdrożyć czy też tylko pokrzykiwać, że nie będziemy go wdrażać – zauważa z kolei prof. Dorota Heidrich.

- UE w zasadzie od „kryzysu migracyjnego” pracowała nad zmianą przepisów tzw. Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego. Narastająca presja ze strony państw członkowskich, aby poprawić działanie systemu była połączona z presją oddolną społeczeństw na rządy. Można też powiedzieć - walką o wyborców partii liberalnych z partiami prawicowymi, nacjonalistycznymi, które wywoływały migracyjną histerię. Rządy liberalne lub te stojące po stronie pozwalającej migrantom o ochronę międzynarodową, jako podstawowego prawa człowieka, ale też sama UE (Komisja) nie potrafią odpowiedzieć na proces sekurytyzacji migracji. I nie podejmują działań na rzecz komunikowania choćby tego, czym jest polityka azylowa. Państwa też nie mają pomysłu jak reagować na problemy integracji migrantów. Rządy boją się dominacji skrajnych ugrupowań karmiących się narracją antyimigracyjną. A Unia nie jest państwem. Jest organizacją integracyjną, której funkcjonowanie ostatecznie zależne jest od woli państw – tłumaczy ekspertka.

Fala migracyjna z 2015 roku stała się jednym z najpoważniejszych testów dla unijnej polityki migracyjnej. W ciągu kilkunastu miesięcy do Europy przedostało się ponad milion migrantów i osób ubiegających się o ochronę międzynarodową, głównie z objętej wojną Syrii, a także z Afganistanu i Iranu. Największa presja spadła na państwa pierwszego wjazdu, przede wszystkim Grecję i Włochy, które musiały obsłużyć ogromną liczbę wniosków azylowych. Wynikało to z obowiązującego systemu dublińskiego, zgodnie z którym odpowiedzialność za rozpatrzenie wniosku spoczywała na kraju, przez którego granicę migrant po raz pierwszy wjechał do UE.

Co to jest pakt migracyjny? Co oznacza nowe prawo?

W obliczu narastających problemów Komisja Europejska zaproponowała mechanizm obowiązkowej relokacji migrantów między państwami członkowskimi. Pomysł ten wywołał jednak głębokie podziały we Wspólnocie i spotkał się z ostrym sprzeciwem części krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski. Jednym z następstw kryzysu było także czasowe przywracanie kontroli na granicach wewnętrznych strefy Schengen.

Próbą stworzenia nowych, bardziej odpornych na kryzysy zasad zarządzania migracją był przedstawiony 23 września 2020 r. przez Komisję Europejską kierowaną przez Ursulę von der Leyen Pakt o migracji i azylu. Prace nad jego ostatecznym kształtem nabrały tempa po wydarzeniach kolejnych lat – kryzysie migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej w 2021 r., uznawanym za element działań hybrydowych Białorusi i Rosji przeciwko UE, oraz po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 r.

W ramach wdrażania Paktu o migracji i azylu Komisja Europejska wprowadziła podział państw członkowskich ze względu na skalę presji migracyjnej oraz zakres obowiązków wynikających z mechanizmu solidarnościowego. Do pierwszej grupy zaliczono kraje najbardziej obciążone napływem migrantów, takie jak Włochy, Grecja, Hiszpania i Cypr. Państwa te, jako główni beneficjenci systemu, zostały zwolnione z obowiązku udziału w mechanizmie solidarnościowym.

„Pakt jest kompromisem między dwiema logikami”

Drugą kategorię stanowią kraje, które same mierzą się z istotnymi wyzwaniami migracyjnymi. Polska, Czechy, Austria, Bułgaria, Estonia i Chorwacja uzyskały w związku z tym możliwość skorzystania z określonych ulg i wyjątków przy realizacji zobowiązań wynikających z paktu. Najszerszą grupę tworzą natomiast państwa uznane za potencjalnie narażone na wzrost presji migracyjnej, lecz niebędące obecnie głównym kierunkiem napływu migrantów. W ich przypadku mechanizm solidarnościowy przewiduje obowiązek wniesienia wkładu finansowego lub udziału w relokacji osób ubiegających się o ochronę międzynarodową. Do tej kategorii należą m.in. Niemcy, Francja, Belgia, Holandia, Irlandia, kraje bałtyckie, państwa nordyckie oraz część państw Europy Południowej i Środkowej.

Poza tym podziałem pozostają Węgry i Słowacja, które odmówiły wdrażania postanowień paktu. Szczególną pozycję zajmuje również Dania, która nie uczestniczy w unijnej polityce migracyjnej i azylowej na mocy traktatowego wyłączenia (opt-out) w obszarze spraw wewnętrznych i wymiaru sprawiedliwości.

- Po kryzysie migracyjnym 2015 r. ujawniły się trzy problemy. Po pierwsze, państwa graniczne, takie jak Grecja, Włochy czy Hiszpania, były przeciążone. Po drugie, część migrantów przemieszczała się dalej do państw Europy Zachodniej. Po trzecie, UE nie miała skutecznego mechanizmu solidarności, który byłby akceptowalny dla większości państw. Pakt jest kompromisem między dwoma logikami: większą odpowiedzialnością państw granicznych za ochronę granic i procedury oraz większą solidarnością pozostałych państw UE – tłumaczy dr Mateusz Ziemblicki.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET