Zełenski przyjedzie do Polski na konferencję? Pełczyńska: Tu nikt nie robi jakiejś łaski
- Obecność Zełenskiego to jest interes obu stron, także Ukraińców, to nikt tu nie robi jakiejś łaski, to są pieniądze zbierane na odbudowę Ukrainy i pierwszy to prezydent Ukrainy powinien być tym zainteresowany - oceniła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz minister funduszy i polityki regionalnej a także szefowa Polski 2050 w programie “Trzy pytania na koniec dnia” u Beaty Lubeckiej w Radiu ZET.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w programie "Trzy pytania na koniec dnia"
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ma być gościem na konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy. - Wiemy wszyscy to samo, że jest zawahanie w tej sprawie, nie wiadomo do końca, czy Zełenski przyleci na konferencję w sprawie odbudowy Ukrainy - przyznała minister.
- Obecność Zełenskiego to jest interes obu stron, także Ukraińców, to nikt tu nie robi jakiejś łaski, to są pieniądze zbierane na odbudowę Ukrainy i pierwszy to prezydent Ukrainy powinien być zainteresowany, by delegacje międzynarodowej widziały zainteresowanie Ukrainy ich udziałem - oceniła Pełczyńska-Nałęcz. Dodała, że “nieobecność Zełenskiego będzie strzałem w kolano, przede wszystkim własne”, ale “dla Polski też to będzie niezręczne”.
To pokłosie sprawy dotyczącej odebrania orderu Orła Białego. - Zełenski zrobił źle nazywając imieniem UPA oddział wojska, prezydent Nawrocki zrobił źle, odbierając order Orła Białego. To jest niegodne traktowanie najwyższego polskiego oznaczenia, tak jak nie odbiera się Nobla, tak i orderu - tłumaczyła.
- Mamy eskalację zwracania naszego najwyższego odznaczenia. Nie trzeba było tego robić, z szacunku dla Orderu Orła Białego. Są inne sposoby, by pokazać Ukraińcom twardo, że mają szanować prawdę historyczną - zaznaczyła.
Pełczyńska przyznaje: “rząd z Zełenskim grał twardo”
- My mamy duże możliwości, nie chcę tu mówić szczegółowo, ale i wojskowe, i logistyczne. Bez dobrej współpracy z Polską w ogóle nie będzie żadnej odbudowy Ukrainy. Nie chodzi o szantaż, ale chodzi o twarde położenie na stół argumentów, które mamy. I ja wiem, że to się działo - powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. - Są inne sposoby, żeby docisnąć Ukraińców, nie narażając na utratę godności naszego odznaczenia, najwyższego państwowego odznaczenia - dodała.
- Natomiast rozumiem, że prezydent uznał, że chce być tym, który najmocniej podbije bębenek i pokaże, jak to bardzo jest oburzony, tymi instrumentami, które posiada. A prezydent ma instrumenty miękkie, nie twarde realpolitik, tylko akurat tutaj ma instrumenty symboliczne. I tymi instrumentami symbolicznymi zagrał”. - Polski rząd, i wiem, że tak się stało, kładzie na stół twarde argumenty, które pokazują Ukrainie, że potrzebują naszej współpracy i jeżeli nie będą się liczyć z naszym zdaniem, to my te argumenty krok za krokiem będziemy uruchamiać - wyjaśniała Pełczyńska- Nałęcz.
Przypomniała, że “Ukraina walczy z agresorem i póki walczy, ten agresor nie sięga dalej". - I to jest coś, o czym my powinniśmy cały czas przypominać także społeczeństwu polskiemu, które jest w zasadnych i zrozumiałych emocjach. Ci, którzy podkręcają te emocje i nie przypominają o tym innym ważnym elemencie, naprawdę działają przeciw polskiemu bezpieczeństwu - oceniła.
Ukraina jednak w ogóle nie wykonała żadnego kroku wstecz, nawet najmniejszego w kwestii imienia “bohaterów UPA”. - Rozpoczęły się ekshumacje, a na początku była blokada. Zełenski powiedział i to jest oczekiwanie zrozumiałe polskiego społeczeństwa teraz po spotkaniu z premierem Tuskiem, że Ukraińcy są wdzięczni Polakom - kontrowała.
- To nie jest tak, że te rozmowy nie przynosiły pewnych efektów i krok po kroku można było w sposób zrównoważony, asertywny, ale jednak skuteczny to załagodzić - oceniła. - Natomiast jak wchodzi i ktoś wywraca stolik, to nastąpiła eskalacja - dodała.
Zauważyła, że “to nie jest tak, że się ta eskalacja da ugasić z chwili na chwilę, bo emocje społeczne są przeogromne”. - Po pierwsze jednak uważam, że Zełenski powinien tu przyjechać, bo to jest w jego najlepszym interesie, żeby pieniądze na odbudowę Ukrainy zebrać. A po drugie, jednak przypominać obu społeczeństwom, że jest wróg największy, jakim jest Rosja i w momencie, jeżeli my zupełnie popalimy wszystkie mosty, to Rosja wygra. To jest coś, co powinno być cały czas przypominane - podkreślała.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET