19-latka, jej 12-letni brat i 18-letni chłopak nie żyją. Śledczy mają nowe ustalenia o sprawcy
Trzy osoby w wieku 19, 18 i 12 lat zginęły w wyniku zderzenia lawety z seatem, do którego doszło w poniedziałek wieczorem w miejscowości Grochowe w pow. mieleckim. Prokuratura poinformowała o nowych ustaleniach w sprawie, sprawca usłyszał już zarzuty.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do tragedii w miejscowości Grochowe.
- Dlaczego Artur C. uciekał przed policją.
- Co wykazały badania kierowcy po wypadku.
Tragiczny wypadek, nie żyje troje nastolatków
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu Andrzej Dubiel poinformował w środę, że z dotychczasowych ustaleń postępowania wynika, iż Artur C. nie zatrzymał się do kontroli policyjnej, mimo wysyłanych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, a także zaczął uciekać przed policją. Do wypadku z jego udziałem doszło w poniedziałek wieczorem w miejscowości Grochowe w pow. mieleckim. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Mielcu..
- Funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Mielcu podjęli w miejscowości Grochowe próbę zatrzymania kierowcy pojazdu ciężarowego typu laweta marki Mercedes, którego styl i technika jazdy wskazywały, że może znajdować się pod wpływem alkoholu - przekazał prokurator.
Chwilę później doszło do tragedii. W trakcie jazdy ze znaczną prędkością, na skrzyżowaniu miejscowości Trześń-Grochowe uderzył w seata Toledo, jadącego prawidłowo drogą z pierwszeństwem przejazdu. Samochód osobowy wypadł z drogi i uderzył w betonowy słup energetyczny, który złamał się i przewrócił na auto. Jadące nim trzy osoby zginęły na miejscu. Ofiary to 19-letnia kobieta, jej 12-letni brat oraz 18-letni chłopak, obywatel Niemiec.
43-latek po wypadku uciekał przed policją. Usłyszał zarzuty
- Po zderzeniu kierowca lawety opuścił pojazd i kontynuował ucieczkę pieszo. Po przebiegnięciu około 200 metrów został zatrzymany przez jednego z funkcjonariuszy policji - przekazał prok. Dubiel.
Kierowca był pijany - przeprowadzone na miejscu badanie na zawartość alkoholu w powietrzu wykazało prawie półtora promila. Pobrano od niego również krew do badań na zawartość środków odurzających i substancji psychotropowych. Przebadani zostali również policjanci, którzy prowadzili pościg za kierowcą lawety. Byli trzeźwi.
43-letni Artur C. usłyszał zarzuty: spowodowania w stanie nietrzeźwości wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, mimo że już został prawomocnie skazany za podobny czyn, a także niezatrzymania się do kontroli drogowej. Mężczyzna przyznał się do tych zarzutów i odmówił składania wyjaśnień.
Prokuratura postawiła mu jeszcze jeden zarzut, niezwiązany z wypadkiem - kierowania gróźb karalnych pozbawienia życia i naruszenia nietykalności cielesnej członka rodziny. Do tego zarzutu mężczyzna się nie przyznał. W sądzie ma znaleźć się wniosek o trzy miesiące aresztu dla podejrzanego. Jak poinformował prok. Dubiel, za zarzucane przestępstwa Arturowi C. sąd będzie mógł wymierzyć łączną karę 25 lat pozbawienia wolności.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET