3-letniego Kacpra rozbolał brzuch. Zmarł kilka godzin po przyjęciu do szpitala
Zaczęło się od zwykłego bólu brzucha, po którym 3-letni Kacper trafił do najbliższego szpitala. Po pięciu godzinach dziecko zmarło. Rodzice chłopca chcą wiedzieć, dlaczego nie wykonano badania USG i RTG – opisuje „Uwaga" TVN.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były pierwsze objawy choroby chłopca.
- Co ujawniła sekcja zwłok po śmierci chłopca.
- Dlaczego nie wykonano badań RTG i USG w szpitalu.
3-letni chłopiec trafił do szpitala, po kilku godzinach zmarł
Dramat zaczął się dwa tygodnie temu od bólu brzucha i wymiotów. Rodzice dziecka byli przekonani, że to zwykła grypa jelitowa. 3-latek rano wstał i nie chciał za bardzo jeść, ale dużo pił. Wieczorem, około godziny 19, skarżył się na ból brzucha. Tata położył osłabionego chłopca spać. Nagle, po kilku godzinach, stan dziecka znacząco się pogorszył. Kacper praktycznie po każdym łyku wody wymiotował żółcią. Pan Adam, ojciec chłopca, zadzwonił na 112. Wkrótce zauważył, że 3-latek zrobił się bardzo blady, a jego usta były sine.
– Zbadali go i pojawiło się pytanie, czy jedziemy do Grodziska czy do Warszawy. Powiedziałem, że nie wiem. Ratownik zadzwonił do dyspozytorni i dostaliśmy informację, że na Banacha jest kolejka na siedem godzin, a w Grodzisku jest pusto – opowiada pan Adam w rozmowie z dziennikarzami „Uwaga" TVN. Mężczyzna miał jednak wątpliwości. Nie był pewny, czy dziecko trafiło do właściwego szpitala. Ekspertka, dr Aleksandra Jasińska, twierdzi, że chłopiec powinien trafić do placówki, w której dostępna jest chirurgia dziecięca. Ale wybór najbliższego szpitala z udziałem pediatrii zalecają procedury ratownicze.
„I to był ten ostatni buziak"
W szpitalu w Grodzisku Mazowieckim lekarze podejrzewali, że Kacper zakaził się meningokokami i w tym kierunku leczyli chłopca, choć nie zweryfikowano tej diagnozy. Nie wykonano jednak badania RTG ani USG brzucha dziecka, choć wszystkie objawy dotyczyły jamy brzusznej. Podano chłopcu m.in. antybiotyki. Po tym nastąpiła chwilowa poprawa. Jednak po trzech godzinach od przyjęcia do szpitala organizm chłopca zatrzymał się.
– Chwilkę przed tym, jak zaczęła się reanimacja, to Kacper zapytał, czy go przytulę i dam buziaka. Wyprzytulałem go mocno i dałem mu buziaka. I to był ten ostatni buziak. Ostatnie słowa. Na szczęście byłem obok niego. Chciałem, żeby wiedział, że jestem przy nim. I byłem. Tylko co to dało? Nic nie dało – mówi zrozpaczony ojciec. Po śmierci chłopca wykonano sekcję zwłok. Okazało się, że diagnoza postawiona przez lekarzy była błędna. Przyczyną śmierci było zadzierzgnięcie jelita połączone z martwicą. W tym wypadku konieczna jest szybka interwencja chirurgiczna.
– Dziecko trafiło na SOR w bardzo ciężkim stanie. U takiego pacjenta powinno być wykonane badanie radiologiczne jamy brzusznej i badanie USG, ponieważ takie objawy mogą świadczyć o infekcji. Ale przyczynami takich objawów może być również coś, co się dzieje się w jamie brzusznej i wymaga natychmiastowej interwencji chirurgicznej – dodaje dr Aleksandra Jasińska. W razie wystąpienia takich objawów u dziecka należy natychmiast kontaktować się z lekarzem, a nawet jechać na SOR.
Szpital współpracuje z prokuraturą
– Nie było momentu, żebym nie wierzył, że zaraz wrócę z Kacprem do domu. Potem już faktycznie, przy reanimacji, poczułem ten moment. Poczułem, że Kacpra już nie ma. Ale dalej nie wierzyłem. Myślałem, że to jakiś okrutny sen, że zaraz się obudzę, spojrzę na Kacpra, a on zapyta się mnie, czy pośpimy jeszcze trzy minuty – opowiada pan Adam. Ojciec dziecka zastanawia się również, czy badania, których zaniechano, pomogłyby uratować jego dziecko. Dlaczego nie wykonano USG i RTG? Głos w sprawie zabrała przedstawicielka szpitala.
– Zaczynamy proces diagnostyczny od tego, co jest najczęstszą chorobą. Natomiast potem weryfikujemy swoje rozpoznania, obserwując, jaka jest odpowiedź na leczenie – powiedziała w rozmowie z „Uwaga" TVN ordynator Iwona Bubisz-Dukat z Samodzielnego Publicznego Specjalistycznego Szpitala Zachodniego im. Jana Pawła II w Grodzisku Mazowieckim. – Mamy do czynienia z postępowaniem prokuratorskim. Nie chciałabym wchodzić w szczegóły, które mogą ważyć na tym, jaka będzie dalsza ocena. Współpracujemy z prokuraturą. Staramy się przekazywać wszystkie informacje – dodała.
Źródło: Radio ZET/Uwaga TVN
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET