34-latki nie udało się uratować. Spadła ze "stromych śniegów"
Nie żyje turystka, która – schodząc w kilkuosobowej grupie ze Szpiglasowej Przełęczy w Tatrach – spadła z dużej wysokości. Ranną zabrał do szpitala śmigłowiec TOPR, jednak jej życia nie udało się uratować.
Do tragicznego w skutkach wypadku w Tatrach doszło w sobotę 13 kwietnia. Ratownicy górscy przekazali, że kobieta, idąca w 6-osobowej grupie wspinaczy, upadła z dużej wysokości na "stromych śniegach".
Tatry. Wypadek turystki na "stromych śniegach". Nie żyje
"Ewakuacji śmigłowcem wymagali również towarzysze poszkodowanej" – przekazało TOPR. Portal 24tp.pl podał, że zmarłą okazała się 34-latka z województwa śląskiego.
Sceny grozy rozgrywały się tego dnia również przy schodzeniu innej grupy turystów z Przełęczy Krzyżne w kierunku Doliny Pięciu Stawów Polskich. "Tutaj turyści mieli więcej szczęścia i bez obrażeń śmigłowcem przetransportowano ich do schroniska. Śmigłowcem ewakuowano również turystę z urazem nogi z Progu Zmarłego Stawu" – relacjonowało TOPR.
Dla ratowników górskich był to weekend pełen ciężkiej pracy. W sobotę poszukiwali dwójki turystów, którzy nie wrócili na noc z wycieczki na Starorobociański Wierch. Okazało się, że turyści w okolicy szczytu Ornaku zsunęli się po śniegu i, błądząc przez całą noc, próbowali wrócić do schroniska. W końcu dotarli tam samodzielnie po godzinie 10. TOPR pomagało też turystom na Iwaniackiej Przełęczy, Grzesiu i w schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej.
Po słonecznym i ciepłym weekendzie w Tatrach zapowiadana jest gwałtowna zmiana pogody. Prognozowany jest spadek temperatury na szczytach w nocy nawet do -9 st. C oraz opady śniegu.
Źródło: Radio ZET/TOPR – Facebook
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET