500 tys. zł od Dawida Kacprzyka. Nowe informacje. Szpital Południowy dostał faktury
Jak dowiedział się „Fakt”, Dawid Kacprzyk zwrócił Szpitalowi Południowego pół miliona złotych. Szpital wezwał go do złożenia wyjaśnień ws. faktur korygujących, które wystawił.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były kulisy afery w Szpitalu Południowym.
- Dlaczego Dawid Kacprzyk zdecydował się na zwrot pieniędzy.
- Jak wygląda obecnie sprawa związana z jego zatrudnieniem.
Dawid Kacprzyk zwrócił szpitalowi pół miliona złotych
Po wybuchu afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie i szeregu oskarżeń pod adresem Dawida Kacprzyka lekarz zdecydował, że zwróci część zarobionych w placówce pieniędzy. Sam zadeklarował kwotę 500 tysięcy złotych.
Jak dowiedział się „Fakt”, pieniądze te rzeczywiście wróciły na konto szpitala, a Kacprzyk wystawił faktury korygujące. To jednak nie zamyka sprawy.
„Szpital wezwał pana Dawida Kacprzyka do złożenia wyjaśnień wystawionych korekt. W otrzymanej korespondencji pan Dawid Kacprzyk wyjaśnił, iż dokonał »szacunkowych korekt faktur«, co »nie stanowiło w żadnym razie przyznania, że usługi objęte wystawionymi (…) fakturami nie zostały wykonane lub zostały wykonane niezgodnie z ich treścią«. Jednocześnie pan Dawid Kacprzyk wskazał, że czynności te miały charakter tymczasowy i ostrożnościowy, podjęte na czas prowadzenia czynności weryfikacyjnych oraz kontroli" – przekazała gazecie rzeczniczka szpitala Jadwiga Juczkowicz.
Jak dodała, wszystko cały czas jest sprawdzane przez odpowiednie organy. W sprawie toczy się śledztwo.
Afera wokół Szpitala Południowego
Sprawa nieprawidłowości w Szpitalu Południowym wyszła na jaw w czerwcu. Według doniesień portalu Zero.pl koordynator SOR-u w tej placówce, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, miał w trakcie specjalizacji zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł.
Opinię publiczną oburzyła również informacja, że na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji. Pojawiły się również doniesienia o specjalnym „saloniku VIP" dla polityków.
W następstwie tych doniesień w szpitalu zarządzono audyt, którego wyniki okazały się szokujące. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ujawnił m.in., że audyt pokazał dyżury po 48, 60 i 72 godziny bez przerwy. Rekord wynosił 110 godzin.
Źródło: Radio ZET/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET