`

6-latek nie żyje. Nowe informacje po tragedii w Zakopanem. „Dramat dwóch rodzin"

2 min. czytania
11.05.2026 13:56
Obserwuj nas na Google

W niedzielę wieczorem w Zakopanem doszło do tragicznego wypadku, w wyniku którego zginął 6-letni chłopiec. Pojawiły się nowe informacje w tej sprawie.

policja
fot. Piotr Korczak/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do tragicznego wypadku na osiedlu Cyrhla.
  • Dlaczego kierowca nie zauważył 6-letniego chłopca.
  • Co ustalono na temat stanu trzeźwości kierowcy.
  • Co przekazała prokuratura.

Tragedia w Zakopanem. Nie żyje 6-letni chłopiec

Jak informowaliśmy wcześniej, do tragedii doszło na osiedlu Cyrhla w Zakopanem. „53-letni mężczyzna wykonujący manewr zawracania na terenie prywatnego parkingu najechał na siedzące przed maską pojazdu 6-letnie dziecko" - przekazał Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji.

Dziecko zostało przewiezione do szpitala. Niestety mimo wysiłków lekarzy, jego życia nie udało się uratować. Jak ustalił reporter Radia ZET Przemek Taranek, 6-letni chłopiec był synem znajomych kierowcy. Razem wybrali się oni do Zakopanego na weekend.

6-latek nie żyje. „Mamy dramat dwóch rodzin"

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Zakopanem prok. Aneta Hładki w rozmowie z Onetem mówi o dramacie dwóch rodzin. - Rodziny zaparkowały rano swoje auta na takim półdzikim parkingu w zakopiańskiej dzielnicy Cyrhla - relacjonuje. Po powrocie ze szlaku zaczęły przebierać się przy samochodach. 6-latek wziął swoje buty i usiadł przed maską zaparkowanego pojazdu, należącego do znajomych rodziny. 53-letni kierowca chciał nawrócić autem, by łatwiej mu było wyjechać z parkingu. Wtedy doszło do tragedii.

Redakcja poleca

- Mężczyzna nie zauważył, że przed jego samochodem siedział ten chłopczyk. To było małe dziecko. Gdy 6-latek siedział, to nie było go widać znad maski - tłumaczy prokurator.

Policja poinformowała, że 53-latek był trzeźwy. Pobrano mu również krew do badań pod kątem narkotyków. - Nic jednak nie wskazuje, by mężczyzna miał być pod wpływem jakichś środków. To był po prostu nieszczęśliwy, tragiczny zbieg okoliczności. Mamy dramat dwóch rodzin. Nie wnioskowaliśmy o zatrzymanie sprawcy potrącenia. Nic nie wskazuje, by zrobił to celowo ani by miał cokolwiek w tej sprawie mataczyć - tłumaczy szefowa zakopiańskiej prokuratury.

Źródło: Radio ZET/Onet

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET