`

8-latek przestał oddychać. Prawie pół godziny czekali na karetkę

2 min. czytania
01.04.2026 21:10
Obserwuj nas na Google

Ośmioletni chłopiec po tym, jak przestał oddychać, czekał 24 minuty na karetkę, mimo że została wezwana do niego natychmiast. W związku z brakiem oddechu dziecko zapadło w śpiączkę i wystąpiły u niego nieodwracalne zmiany w mózgu.

karetka pogotowia
fot. Eryk Stawinski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były okoliczności zatrzymania oddechu u Dawida.
  • Dlaczego karetka przyjechała tak późno.
  • Co było przyczyną opóźnionej reakcji dyspozytora.
  • Jakie są obecne skutki zdrowotne u ośmiolatka po wypadku.

Ośmiolatek czekał 24 minuty na pomoc

Sprawa dotyczy wydarzeń z 18 lutego. Wtedy to, tuż przed 5:00 w Warszawie ośmioletni Dawid przestał oddychać. Rodzina natychmiast wezwała karetkę. Ta przyjechała jednak dopiero po 24 minutach od zgłoszenia. Tematem zajęli się dziennikarze programu "Interwencja" Polsatu. - O piątej rano obudziło mnie coś, co zapamiętałam jako charczenie. I zauważyłam, że obok jest mój syn Dawid. Na początku myślałam, że ma zły sen - opowiedziała na antenie stacji mama chłopca Joanna Sochacka.

- Wszedłem do pokoju, minąłem mamę w panice i zobaczyłem, że Dawid leży na łóżku blady, niekontaktujący w ogóle - wspomniał brat Dawida. Według ustaleń dziennikarzy połączenie na numer alarmowy wykonano trwało około 1,5 minuty i wykonano je dokładnie o godzinie 5:00 rano. Operator numeru alarmowego miał po uzyskaniu wstępnych informacji o stanie dziecka przełączyć rozmowę do dyspozytora pogotowia ratunkowego.

Redakcja poleca

Tłumaczenia urzędników

Luiza Jurgiel-Żyła z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego poinformowała reporterów, że rozmowa trwała tyle czasu, gdyż dyspozytorka miała trudności z ustaleniem powagi sytuacji. Urzędniczka dodała, że w momencie, w którym wiadomo było, że wystąpiły trudności z oddychaniem, została wysłana informacja tym, by wyjechała karetka na sygnale o 5:07. Według dokumentów pojazd ruszył minutę później.

Według Luizy Jurgiel-Żyły pierwszy wywiad nie wskazywał na to, że Dawid nie oddycha. Po instrukcji, by zadzwonić w przypadku utraty oddechu, zostało wykonane drugie połączenie. Ośmiolatek przez ponad miesiąc przebywał na oddziale intensywnej terapii, gdzie walczył o życie. Mimo wygranej batalii przez niedotlenienie mózgu doszło do nieodwracalnych powikłań neurologicznych. Chłopiec czeka teraz na miejsce w klinice "Budzik". Odzyskanie przytomności może graniczyć z cudem. Dawid jest jednym z czterech synów pani Joanny, która przez te wydarzenia nie jest w stanie pracować.

Źródło: Radio ZET/polsatnews.pl/"Interwencja" - Polsat

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET