Karetka jechała do niemowlęcia, utknęła nad jeziorem w Poznaniu. "Jest dramat"
W niedzielę karetka, która przybywała na pomoc kilkumiesięcznemu dziecku, miała problemy z dojazdem. Wszystko przez zaparkowane mimo zakazu samochody. W sprawie zareagował zastępca prezydenta Poznania Mariusz Wiśniewski. Mieszkańcy także nie kryją swojego oburzenia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania zapowiedział zastępca prezydenta Poznania.
- Dlaczego mieszkańcy byli oburzeni zachowaniem plażowiczów.
- Co internauci sądzą o działaniach straży miejskiej.
Problem karetki z dojazdem nad jezioro i reakcja zastępcy prezydenta Poznania
W niedzielę, 22 czerwca została wezwana karetka nad kąpielisko Rusałka w Poznaniu do kilkumiesięcznego dziecka, którego życiu zagrażało niebezpieczeństwo. Przez zaparkowane po drodze auta ratownicy mieli problem z przyjazdem. Samochody parkowały na trasie mimo zakazu, który obowiązuje w tym miejscu.
W sprawie zabrał w sieci głos zastępca prezydenta Poznania Mariusz Wiśniewski. "Poleciłem Straży Miejskiej Miasta Poznania i Zarządowi Dróg Miejskich w Poznaniu dokładne zweryfikowanie oznakowania w tym rejonie (umożliwiającego skuteczne karanie oraz co ważne wywożenie aut parkujących niezgodnie z przepisami) i zapobieżenie podobnym sytuacjom na przyszłość". Jak przekazał zastępca, według informacji Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji w tym czasie były wolne miejsca na płatnym parkingu w pobliżu plaży. Mariusz Wiśniewski przypomina, że cena całodniowego biletu wynosi 20 złotych. "Cena ludzkiego życia jest bezcenna względem nic nieznaczącej przy tym opłaty za parkowanie" - dodał Wiśniewski.
Mieszkańcy oburzeni zachowaniem plażowiczów
W komentarzach pod postem zastępcy włodarza miasta mieszkańcy nie kryli oburzenia zachowaniem wczasowiczów oraz brakiem wcześniejszej reakcji służb. "Oczywiście temat ruszony dopiero, jak coś się dzieje. Co weekend lub większą imprezę okolice jeziora są zastawione samochodami, ale straż miejska nie reaguje. Potrzeba tragedii, by coś ruszyło. Widać, że po wystawieniu kilku mandatów przy Parku Sołackim nic się nie zmieniło" - krytykował jeden z internautów. "Nie rozumiem niektórego postępowania kierowców. Jadą nad wodę, fundują siebie lody, gofry, frytki, rybkę i co tam jeszcze, a nie mogą czy nie chce im się zafundować za 2 dyszki biletu parkingowego na cały dzień", "W tym miejscu to norma. Nawet zimą, jak jeździmy morsować, ludzie parkują poza parkingiem", "Tam od dłuższego czasu jest dramat. Dużo kierowców oszczędza na płatnym parkingu, stojąc wzdłuż drogi w lesie" - komentowali zachowanie kierowców inni mieszkańcy miasta.
Mieszkańcy wielokrotnie zwracali uwagę na problemy straży miejskiej: "Tak jest w całym mieście, po prostu więcej patroli i walić mandaty, ale straż miejska pracuje tak, aby nic nie robić i jakoś tego nikt nie widzi", "Najpierw straż miejska musi przyjechać, by wyegzekwować przepisy", "Straż miejska zwykle czeka, aż się zapełnią „nielegalne” miejscówki, wystawia kartki za wycieraczkę z zaproszeniem do stawiennictwa w siedzibie. Czy to Rusałka, czy to okolice Stadionu Miejskiego - zero prewencji". Internauci zwrócili uwagę na problemy nie tylko w tym miejscu, ale również w innych częściach miasta.
Źródło: Radio ZET/Mariusz Wiśniewski - Facebook
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET