9-miesięczny Nikodem z siniakami w szpitalu. Wstrząsające słowa sąsiadów o matce
9-miesięczny Nikodem trafił do łódzkiego szpitala w niedzielę. Chłopiec był posiniaczony, ale jego życie nie jest zagrożone. Policja postawiła zarzuty jego matce i jej partnerowi. “Fakt” przekazał nowe informacje o rodzinie.
9-miesięczny Nikodem trafił 14 maja do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Chłopca przywiozła matka po interwencji policji w jej mieszkaniu w Tomaszowie Mazowieckim w woj. łódzkim. Funkcjonariusze otrzymali zawiadomienie, że może tam dochodzić do przemocy domowej.
W mieszkaniu policjanci zastali 35-letnią kobietę, Dagmarę Ł., z dwójką dzieci: 1,5-roczną dziewczynką i 9-miesięcznym chłopcem. Niemowlę było posiniaczone, miało otarcia oraz zaczerwienienia na twarzy i szyi. Dagmara Ł., powiedziała, że obrażenia zauważyła rano, ale nie potrafiła wyjaśnić, skąd się wzięły. Przyznała, że zostawiła dzieci pod opieką partnera, kiedy w sobotę wyszła do sklepu. Kobieta była trzeźwa.
Łódź. 9-miesięczny Nikodem trafił do szpitala z siniakami
Lekarze z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi przebadali Nikodema. Zauważyli na jego ciele liczne siniaki, więc zawiadomili policję i prokuraturę. Na szczęście życie dziecka nie jest zagrożone. Policjanci przesłuchali już członków rodziny, sąsiadów i personel medyczny. Odnaleźli też partnera Dagmary Ł., który ukrył się w pobliskiej komórce. Mężczyźnie oraz matce dziecka postawiono zarzuty.
“Fakt” ustalił, że Dagmara Ł. urodziła ośmioro dzieci. Dwoje z nich mieszka u biologicznego ojca, a czwórką zajmuje się babcia. 35-latka opiekowała się tylko Nikodemem i jego 1,5-roczną siostrą. Według dziennika wcześniej Dagmara Ł. była związana z bratem swojego obecnego partnera.
Jak wynika z ustaleń “Faktu”, rodzina korzystała z pomocy socjalnej z przerwami: do lipca 2022 roku, a później ponownie od kwietnia 2023 roku. Jak twierdzą urzędnicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim, nie otrzymali zgłoszeń o przemocy domowej.
"Fakt": MOPS miał informacje, że w domu Dagmary Ł. nadużywano alkoholu
Rodzinę odwiedzał jednak pracownik socjalny, ponieważ MOPS miał informację o nadużywaniu alkoholu. W czasie niezapowiedzianych wizyt nikt z dorosłych nie był pijany, ale MOPS skierował prewencyjnie wniosek do policji, aby sprawdzała, co dzieje się w rodzinie Dagmary Ł. wieczorami i w weekendy.
Jedna z sąsiadek w rozmowie z “Faktem” stwierdziła, że dziećmi “opiekowała się” pijana matka. - Nie raz widziałam ją pijaną z dzieckiem. Nie raz spotykałam ją w sklepie, gdy kupowała piwo i setki - mówiła kobieta.
35-latce postawiono zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Partner Dagmary Ł. odpowie za znęcenie się i nieudzielenie pomocy chłopcu.
RadioZET.pl/"Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET