`

"Wpadł w szał i zmasakrował konkubinę". Oskarżony: "Podczas tańca upadła"

3 min. czytania
09.02.2022 17:13
Obserwuj nas na Google

Nawet 15 lat więzienia grozi 40-letniemu renciście z Brańska (woj. podlaskie), który dotkliwie pobił o rok starszą konkubinę. Obrażenia były tak poważne, że kobieta zmarła dwa dni później. Oskarżony zeznał przed sądem, że kobieta była nietrzeźwa i straciła przytomność po upadku w trakcie wspólnego tańca. Odpowie również za niewezwanie pomocy do nieprzytomnej kobiety.

Briańsk. Pobił konkubinę na śmierć, nie wezwał pomocy
fot. Damian Klamka/East News

Proces 40-latka ruszył w grudniu 2021 roku. Chodzi o tragiczne wydarzenia z wiosny ubiegłego roku w Brańsku na Podlasiu.

Według aktu oskarżenia Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim 7 marca ubiegłego roku "oskarżony dotkliwie pobił konkubinę, używając twardego narzędzia, powodując u niej m.in. poważne obrażenia głowy, które doprowadziły do zgonu".

Nie wezwał pomocy do nieprzytomnej konkubiny. Grozi mu 15 lat więzienia

Obrona wnioskuje o uniewinnienie, bo w jej ocenie w sprawie jest szereg wątpliwości i brakuje dowodów, że do śmierci kobiety doszło wskutek pobicia.

Redakcja poleca

W ocenie biegłych kobieta zmarła 9 marca, a więc dwa dni po pobiciu. W tym czasie, czyli przez ostatnie kilkadziesiąt godzin jej życia, konkubent nie wezwał pomocy medycznej. Zrobił to dopiero jego ojciec, gdy okazało się, że 41-latka nie daje żadnych oznak życia, a jej ciało jest zimne. Para mieszkała w domu rodziców oskarżonego.

40-latek nie przyznał się do zarzutów. Stwierdził, że feralnego dnia kobieta była nietrzeźwa i przewróciła się sama w trakcie wspólnego tańca. Przed sądem zeznał, że straciła równowagę i uderzyła głową o podłogę z drewnianych paneli.

Szarpanina, pobicie, przeprosiny i taniec

Tego samego dnia doszło do szarpaniny, w trakcie której miał uderzyć kobietę w twarz. Według zeznań przeprosił konkubinę, a wieczorem wspólnie zatańczyli. – Zaczęliśmy tańczyć, był już wieczór. Podczas tańca upadła i uderzyła tyłem głowy o panele na podłodze - mówił.

Redakcja poleca

Oskarżony wyjaśniał, że po upadku kobieta nie straciła przytomności, krwawiła z ust i nosa, a on pomógł jej się podnieść. Ostatecznie zaniósł ją do łóżka i tam zostawił, jak twierdził – żywą. - Następnego dnia próbowałem ją budzić, ale ona nie wstawała. Byłem pewien, że żyła. A wieczorem sam poszedłem spać - mówił. Dopiero 9 marca okazało się, że ciało kobiety jest zimne, wtedy z ojcem wezwali ratowników medycznych. Przesłuchany w sprawie ratownik, który został wezwany na miejsce, zeznał, że kobieta leżała na łóżku, a jej ciało było tak sine i zimne, że nie podjęto reanimacji. Na twarzy miała ślady wskazujące, że mogło dojść do pęknięcia podstawy czaszki. Medycy zawiadomili policję.

Śledczy: "Wpadł w szał i zmasakrował konkubinę" 

W mowie końcowej z 9 lutego prokurator Anatol Tarasiuk z Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim domagał się kary 15 lat więzienia. Przekonywał, że 7 marca ubiegłego roku oskarżony "wpadł w szał i zmasakrował" konkubinę, bijąc ją m.in. po głowie, co doprowadziło do śmiertelnych obrażeń. Dowodem ma być opinia biegłego z zakresu medycyny sądowej. Zdaniem śledczych wersja ze śmiercią po upadku w trakcie tańczenia jest "zupełnie niewiarygodna".

Zupełnie inaczej twierdzi obrona rencisty, która domaga się jego uniewinnienia. Jej zdaniem obrażenia kobiety mogą wynikać z jej upadku na twardą powierzchnię i uderzenia o nią głową. Sam oskarżony powiedział jedynie krótko, że nie zabił konkubiny. Wyrok Sądu Okręgowego w Białymstoku ma być ogłoszony pod koniec lutego.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP - Robert Fiłończuk

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET