`

Nauka zdalna do Bożego Narodzenia? Coraz więcej nauczycieli "za"

4 min. czytania
06.12.2021 14:47
Obserwuj nas na Google

Nauczyciele coraz częściej apelują o wprowadzenie - odgórnie - nauczania zdalnego. Chociaż do Bożego Narodzenia. Zwłaszcza, że tryb online dotyczył lub dotyczy już niemal każdej szkoły.

Nauka zdalna
fot. Anna Golaszewska/East News

Michał, czwartoklasista, od początku tego roku szkolnego, był już pięć razy na kwarantannie. Mama ucznia śmieje się – choć to bardziej śmiech przez łzy – że przerobili już wszystkie możliwe warianty, czyli: to sanepid do nich dzwonił z informacją o kwarantannie, to oni dzwonili do sanepidu, żeby dowiedzieć się o kwarantannę, dzwoniła do nich policja, albo nikt nie dzwonił (wtedy informowała o tym dyrekcja albo internetowe konto pacjenta). Od sanepidu mama Michała słyszała też, że jeśli syn ma negatywny wynik testu to: jest zwolniony z kwarantanny, nie jest zwolniony z kwarantanny, albo po prostu, że nie wiadomo, czy ma kwarantannę. - Piąty raz na kwarantannie wcale nie oznacza, że wiemy więcej i wiemy, jak się zachować - podsumowuje.

Posłuchaj podcastu

Tu chociaż nie ma problemu z opieką nad synem, bo Michał zostaje już sam w domu. Co innego u Magdy. Jej syn, czterolatek, wylądował na kwarantannie, ona z mężem – w związku z tym, że byli szczepieni – nie. Magda wzięła więc urlop, żeby zająć się synkiem. Poza tym pracuje w przedszkolu, więc wolała na wszelki wypadek nie iść do dzieci. To nie koniec skomplikowanej sytuacji, bo jej starsza córka, sześciolatka, kwarantanny nie dostała. Chociaż powinna, bo jako sześciolatka nie była szczepiona. - I tu już się pogubiłam w tych procedurach – stwierdza.

Nauka zdalna w szkołach. Minimum jedna klasa na kwarantannie

Tak wygląda to z perspektywy rodzin. W szkołach oficjalnie wciąż obowiązuje nauka stacjonarna. Jeśli ktoś – uczeń, nauczyciel - ma kontakt z zakażonym to idzie na kwarantannę i ma naukę zdalną, chyba, że jest zaszczepiony. Jeśli ktoś jest zakażony zostaje w domu. A w praktyce? - Minimum jedna klasa w tygodniu na kwarantannie – odpowiada Grzegorz Nawrot, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 6 w Łodzi. I tak jest od połowy października, czyli sytuacja zaostrza się proporcjonalnie do wzrostu liczby zakażeń w kraju. Najwięcej uczniów - 80 - miało tu naukę zdalną dwa tygodnie temu.

O ile w klasach 1-3 można to jeszcze zorganizować, bo zazwyczaj najmłodsi uczniowie mają zajęcia tylko z wychowawczynią, o tyle w starszych klasach jest już o wiele trudniej. - Nauczycielka biologii ma np. jedną godzinę na żywo, potem musi się szybko przenieść na lekcje online – podaje przykład Nawrot. „Czasami trzeba wziąć dwie klasy naraz, czasami prowadzić zajęcia dla grup łączonych częściowo zdalnie (bo klasa na kwarantannie) a częściowo na żywo, bo reszta siedzi w szkole.” - tak Jarosław Bloch, nauczyciel geografii na swoim blogu opisuje dni, gdy brakuje szkolnej kadry.

Redakcja poleca

W liceach nie jest lepiej. W I LO w Krakowie na 28 klas 21 uczyło się już w tym roku zdalnie. Niektóre - dwukrotnie. Niedawno w jednym tygodniu sześć klas wylądowało na kwarantannie. - Łut szczęścia, ale udało nam się chociaż zorganizować matury próbne, na żadną klasę maturalną nie była nałożona wtedy kwarantanna – opowiada Jacek Kaczor, dyrektor szkoły. Bo to maturzyści w są w najgorszej sytuacji. Gdy nauczyciel zachoruje i nie może prowadzić lekcji, mają zastępstwa, nie zawsze udaje się je tak ułożyć, by mieli ten sam przedmiot, który wypada wtedy w planie. - Jeśli 15 nauczycieli nie byłoby w szkole, to miałbym problem z zastępstwami i musielibyśmy przejść całym liceum na zdalne. To jest taka granica – wylicza Kaczor.

MEiN. Jaka decyzja w sprawie nauki zdalnej?

Dyrektorzy zauważyli, że w porównaniu z zeszłym rokiem więcej zakażeń jest wśród uczniów niż wśród pracowników (ci w większości są zaszczepieni), ale nauczyciele i tak boją się o swoje zdrowie i coraz częściej mówią o wprowadzeniu - odgórnie - nauczania zdalnego - chociaż do świąt Bożego Narodzenia. - Zdarza się, że pracownicy po szczepieniach mają pozytywny wynik testu i chorują. Z drugiej strony wiemy, że nawet najlepsze metody i środki dydaktycznego nie zastąpią nauczania stacjonarnego – tłumaczy Grzegorz Nawrot.

Ministerstwo Edukacji i Nauki chce jednak zostać przy obecnym systemie pracy. - Nie ma teraz planów zmiany przepisów prawa dotyczących funkcjonowania szkół podczas pandemii – podkreślał kilkakrotnie w ostatnich dniach Przemysław Czarnek, minister edukacji, tłumacząc, że nauczanie zdalne było zawsze przykrą koniecznością. - Przykrą dlatego, że zdalne nauczanie bardzo ogranicza możliwości przekazywania wiedzy i wychowania – wyjaśniał.

Zdaniem dyrektora I LO w Krakowie, to nie jest idealne rozwiązanie. - Ale idealnego rozwiązania nie ma – stwierdza od razu. Chociaż, jak mówi, jedna zmiana bardzo pomogłaby w codziennym organizowaniu pracy szkoły. Chodzi konkretnie o możliwość weryfikowania, kto jest zaszczepiony. Dyrektorzy wciąż nie mogą o to pytać, a to główna podstawa do tego, czy ktoś idzie na kwarantannę czy nie.

Przypomnijmy, że w piątek, 3 grudnia, według danych MEiN stacjonarnie pracowało w Polsce 92,4 proc. przedszkoli, 72,5 proc. podstawówek i 77,1 proc. szkół ponadpodstawowych. Jeśli jednak spojrzymy na konkretne liczby, to sytuacja wygląda już znacznie gorzej, bo tryb zdalny lub hybrydowy dotyczył prawie 1,2 tys. przedszkoli i ponad 5,7 tys. szkół.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET