Paweł Cywiński: To jest zagrywka typu szach-mat prezydenta Białorusi
- O wiele gorsze dla wizerunku Polski i UE byłyby obrazki w mediach na całym świecie, dotyczące kryzysu w pasie pomiędzy granicami niż pomoc tym osobom - mówi Radiu ZET dr Paweł Cywiński z Uniwersytetu Warszawskiego. Założyciel portalu Uchodźcy.info uważa, że od każdej z osób, koczujących na granicy polsko-białoruskiej, Polska powinna chociaż odebrać wniosek o nadanie statusu uchodźcy.
„Przykro mi, że żyję w kraju, który buduje zasieki na swoich granicach po to, żeby chronić się przed osobami potrzebującymi pomocy”, mówi Radiu ZET dr Paweł Cywiński z Uniwersytetu Warszawskiego. Z założycielem portalu Uchodźcy.info rozmawiamy o kryzysie na granicy polsko-białoruskiej. Dr Cywiński mówi, że Aleksander Łukaszenka wykonał w naszą stronę zagranie typu „szach-mat” – Polska albo się spolaryzuje, albo stworzy sobie wizerunek kraju hipokrytów. Ale, jak dodaje, obrazki ludzi głodujących na granicy są znacznie gorszym rozwiązaniem od zwykłego udzielenia im pomocy.
Maciej Bąk, Radio ZET: Na ile trwająca od kilkunastu dni sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest zwiastunem czegoś jeszcze bardziej poważnego?
Mamy do czynienia z bardzo poważną sytuacją, ponieważ nie do końca wiemy, co Łukaszenka planuje. To jest zorganizowana akcja, przez Białoruś i być może Rosję, przetransportowania osób, które rzeczywiście są uchodźcami z Iraku czy Afganistanu, do granic Unii Europejskiej. W związku z tym wydarzy się w dużej mierze to, co zaplanuje prezydent Białorusi.
I właśnie dlatego polski rząd mówi, żebyśmy nie grali w grę Łukaszenki, który chce żebyśmy przyjmowali do siebie tych ludzi…
Nie zgodzę się z polskim rządem. Wydaje mi się, że o wiele gorsze dla wizerunku Polski i UE byłyby obrazki w mediach na całym świecie dotyczące kryzysu w pasie pomiędzy granicami, niż pomoc tym osobom. Niewątpliwie pomagać trzeba i w momencie, gdy ktoś od 24 godzin nie jadł i nie pił, to opowieść o tym, że ta pomoc nie pasuje komuś z punktu widzenia jego poglądów politycznych, jest haniebna. Bo tę osobę trzeba napoić i trzeba ją pożywić.
Na razie rządzący chwalą się postawieniem zasieków na granicy polsko-białoruskiej…
Rzeczywiście jest mi przykro, że żyję w kraju, który buduje zasieki na swoich własnych granicach po to, żeby chronić się przed osobami potrzebującymi pomocy. Natomiast trzeba chronić granic. Uchodźcy mogą składać wnioski o status uchodźcy na przejściach granicznych. Nie muszą do tego przekraczać granicy „na zielono”. Natomiast problem polega na tym, że polscy pogranicznicy nie przyjmowali tych wniosków o status uchodźcy na polskich granicach.
Wszyscy pamiętamy sytuację z Czeczenami i granicą w Brześciu, gdzie konkretne osoby próbowały złożyć ten wniosek 10-20-30 razy i nie były przyjmowane. No więc jeżeli na przejściach granicznych, w sposób kontrolowany i bezpieczny się ich nie przyjmuje, to nic dziwnego że te osoby próbują przejść granicę w inny sposób. Należy zacząć wypełniać Konwencję Genewską i wszystkie jej zapisy mówiące choćby o tym, że nie wolno nie przyjąć wniosku o status uchodźcy na granicy.
No dobrze, ale jeśli przyjmiemy tę jedną grupę, to białoruskie władze mogą zacząć podsyłać nam kolejne setki, a może i tysiące osób.
Oczywiście to jest problem systemowy. Jeżeli wiemy, że Białoruś i Rosja próbują w ten sposób rozgrywać ten problem, to należy wyeliminować z tego ciągu uchodźczego właśnie Białoruś i Rosję. To oznacza, że należy stworzyć wstępne możliwości złożenia wniosku przez uchodźców z Afganistanu w ośrodkach w krajach obrzeżnych Afganistanowi – na przykład Tadżykistanie. I takie osoby, po wstępnym rozeznaniu, powinny być transportowane do Polski korytarzami humanitarnymi. W ten sposób dokładnie byśmy kontrolowali liczbę osób składających wnioski.
W tym tygodniu dwa wydarzenia zbiegły się w czasie – ewakuacja z Kabulu i pojawienie się tej grupy na polsko-białoruskiej granicy. Ale to, wbrew temu co twierdzą niektórzy, nie są osoby uciekające przez Talibami…
Jak najbardziej, to nie są te same osoby, natomiast są to niewątpliwie osoby, od których należy przyjąć wniosek o status uchodźcy i go rozpatrzyć. Oto jak wygląda procedura: dana osoba wchodzi na granicę, składa wniosek, przyjmujemy ten wniosek, bierzemy tę osobę do siebie, opiekujemy się nią do czasu rozpatrzenia wniosku, a następnie po rozpatrzeniu albo zostaje ona w Polsce albo wycofujemy ją do kraju, z którego przybyła. Każdy ma prawo do rozpatrzenia wniosku, choć nie każdy ma prawo do statusu uchodźcy.
Odnajduje pan podobieństwa w obecnym języku rządzących do tego, co już było kilka lat temu?
Zarządzanie strachem, czyli taka propagandowa strategia polegająca na mówieniu z jednej strony „ej, zobacz, to jest coś strasznego, bój się”, a z drugiej przytulania i mówienia „spokojnie, my ciebie obronimy”, została wykorzystana w 2015 i 2016 roku. Obecnie rząd do niej powraca.
W podobny sposób zaczyna mówić o uchodźcach i migrantach. Natomiast pamiętajmy o tym, że większość z tego, co mówili 5-6 lat temu, się nie wydarzyło. I że jesteśmy o ten czas mądrzejsi. Jakoś żadnego kalifatu w Niemczech, Francji czy Szwecji nie widzimy. Więc mam nadzieję, że tym razem Polacy się po prostu nie przestraszą.
Czy może być tak, że w zbliżającym się kolejnym kryzysie migracyjnym Polska stanie się jego nowym epicentrum, tak jak to było na przykład kilka lat temu z Węgrami?
Nie wydaje mi się, żebyśmy byli epicentrum takiego kryzysu. W 2015-2016 roku ponad milion osób przepłynęło Morze Śródziemne, lądując na europejskich plażach. To są tysiące kilometrów plaż. Natomiast w przypadku Polski mamy zasieki na granicy, które są o wiele trudniejsze do przeforsowania niż morze i plaże, gdzie każdy może wylądować. Więc nie grozi nam powtórka z 2015 roku. Natomiast Łukaszenka ma tutaj okazję do sytuacji win-win. Bo albo rzeczywiście zaczniemy wszystkich wpuszczać i on wie, że ten temat spolaryzuje i skłóci Polskę od wewnątrz. Albo nie wpuścimy ich i tak naprawdę udowodnimy wszystkim, że prawa człowieka i wartości chrześcijańskie są nam obce. I że jesteśmy hipokrytami. Więc obojętnie co się wydarzy, to jest to taki trochę szach-mat zagrany przez prezydenta Białorusi.
RadioZET.pl/ Maciej Bąk
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET