`

Lekarz żartował ze śmierci płodu. Oburzenie matki i reakcja starosty

Redakcja
2 min. czytania
06.08.2018 18:46
Obserwuj nas na Google

Oburzenie w internecie wywołała reakcja lekarza ze szpitala powiatowego w Bytowie (woj. pomorskie). Podczas badania pacjentki w ciąży miał oświadczyć, że płód w jej brzuchu jest obumarły. Po chwili dodał, że był to żart. Obrażona matka nie kryje oburzenia, a wyjaśnień w tej sprawie domaga się starosta bytowski.

Pomorskie. Lekarz zażartował ze śmierci płodu podczas badania|undefined
fot. Value Stock Images/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak podał "Głos Pomorza", do przykrego zdarzenia doszło 27 lipca. Kamila Drozdowska z Niedarzyna pojechała do szpitala wraz z narzeczonym.

Relacjonowała, że około godziny 2 w nocy otrzymała silnych skurczów i bólu brzucha. Kobieta w szóstym miesiącu ciąży od dziecka choruje na epilepsję, dlatego postanowiła nie lekceważyć sprawy.

Śmierć noworodka w szpitalu. Cesarskie cięcie wykonano dopiero po dwóch dniach

- Panie położne wypełniające dokumenty były nieuprzejme. Po dłuższej chwili pojawił się doktor i robiąc badanie USG, powiedział: "Płód jest obumarły!" Następnie po chwili dodał z uśmiechem: Żartowałem! Włączając dźwięk bicia serca dziecka - wspomina.

Mieszkanka Niedarzyna była o tyle zniesmaczona poczuciem humoru lekarza, że od początku ciąży ma świadomość zagrożenia zdrowia płodu.

- Stres wywołany niewybrednym żartem doktora mógł spowodować u mnie napad padaczkowy, który to z kolei mógł się dla mnie skończyć tragicznie. Z oddziału wypisałam się na własną odpowiedzialność, gdyż nie mam zaufania do lekarza i całego tego oddziału i z pewnością nie będę rodzić w tym szpitalu - dodała pani Kamila.

Sprawa wyszła na jaw przez wpis na Facebooku. Na przykre dla matki zdarzenie zareagował Leszek Waszkiewicz, starosta bytowski.

Nowe standardy okołoporodowe. Jest kontrowersyjnie

Zwracając się do rodziców dziecka napisał: "Każdemu z Państwa przysługuje prawo do skargi na personel Szpitala w Bytowie złożonej bezpośrednio do prezesa. Proszę zatem o korzystanie ze swoich uprawnień i składanie takowych skarg. Każda z nich zostanie wnikliwe rozpatrzona na podstawie dokumentacji medycznej, którą szpital dysponuje, monitoringów, czy rozmów z personelem".

Zdaniem Ewy Czechowskiej, rzeczniczki bytowskiego szpitala, "zdenerwowani jako pacjenci jesteśmy wyczuleni na każde słowo czy zachowanie".

- Tymczasem pracownicy szpitala muszą dochować wymagających procedur, zapamiętać i spisać bardzo wiele informacji wymaganych przez Narodowy Fundusz Zdrowia i wykonać wiele czynności, których pacjent i jego rodzina nie widzą. To czasem rodzi napięcia - wyjaśniła rzeczniczka cytowana przez "Głos Pomorski".

Szpital zapewnił, że wyjaśni sprawę żartu lekarza. 30 lipca wpłynęła oficjalna skarga na działania personelu placówki. Szpital miał tydzień na odpowiedź.

Porwanie wcześniaka ze szpitala. Rodzice dziecka wydali oświadczenie [WIDEO]

RadioZET.pl/Gazeta Pomorska/PTD

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET