`

Stefan W. już po obserwacji psychiatrycznej. Zabójca Pawła Adamowicza uniknie kary?

3 min. czytania
05.06.2019 19:34
Obserwuj nas na Google

Stefan W., zabójca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, po czterech tygodniach wyszedł ze szpitala przy areszcie śledczym. Obserwacja sądowo–psychiatryczna dobiegła końca. Teraz od opinii biegłych będzie zależało, czy 27-latek odpowie za zabójstwo.

Stefan W. po obserwacji. Zabójca Pawła Adamowicza uniknie kary?
fot. Wojciech Stróżyk/Reporter

Czy Stefan W. w momencie ataku na Pawła Adamowicza był poczytalny? Prokurator stwierdzi to na podstawie opinii psychiatrycznej, którą przygotowują biegli z Krakowa. To właśnie tam, w szpitalu przy areszcie śledczym, biegli prowadzili obserwację zabójcy prezydenta Gdańska. Po czterech tygodniach zdecydowali, że tyle czasu wystarczy i nie będą wnioskować o przedłużenie obserwacji.

Kiedy wydadzą opinię dotyczącą stanu zdrowia psychicznego Stefana W.? Tego nie wiadomo. Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, wyjaśniła w środę, że na ten moment nie jest w stanie podać nawet przybliżonej daty.

A opinia biegłych jest w sprawie zabójstwa Adamowicza kluczowa. Jeśli Stefan W. zostanie uznany za niepoczytalnego, uniknie kary, bo w takim wypadku sąd nie może orzekać o winie i karze. Stefan W. trafiłby do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

Zabójca Pawła Adamowicza pokrzywdzony? Dwaj policjanci zawieszeni

Czy Stefan W. jest poczytalny?

W trakcie obserwacji sądowo-psychiatrycznej badany był aktualny stan zdrowia psychicznego Stefana W. i to, czy jest w stanie rozpoznać znaczenie swojego czynu z 13 stycznia.

Przypomnijmy, że jeszcze w tym samym miesiącu zabójca Adamowicza przeszedł jednorazowe badanie sądowo-psychiatryczne, ale biegli nie byli wówczas w stanie ocenić jego stanu poczytalności i zawnioskowali o przeprowadzenie obserwacji.

Stefan W. w więzieniu słyszał głosy. Myślał, że jest aktorem lub świadkiem koronnym

Atak na Pawła Adamowicza

27-letni Stefan W. zaatakował prezydenta Gdańska 13 stycznia wieczorem - podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na nagraniach widać wyraźnie, jak Stefan W. przebiega przez scenę, podbiega do Adamowicza i uderza go nożem.

Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa. "Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz" – krzyczał ze sceny, zanim został obezwładniony.

Jeszcze w nocy ugodzony kilkukrotnie nożem Adamowicz przeszedł w szpitalu pięciogodzinną operację. Następnego dnia zmarł. Sekcja zwłok wykazała na jego ciele m.in. trzy głębokie rany – jedną zadaną w okolicy serca i dwie w brzuch.

Stefan W. został zatrzymany tuż po ataku na samorządowca. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grozi za to co najmniej 12 lat więzienia, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do winy. Wiadomo, że w chwili zamachu był trzeźwy, nie był także pod wpływem środków odurzających ani leków.

Za co Stefan W. siedział w więzieniu?

Stefan W. był wcześniej karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd orzekł wobec niego karę 5 lat i 6 miesięcy więzienia. 8 grudnia ubiegłego roku, ponad miesiąc przed atakiem, wyszedł z więzienia.

Po zatrzymaniu w 2013 r. przeszedł badanie psychiatryczne, ale nie wykazało ono żadnych zaburzeń. Natomiast z zebranej przez prokuraturę dokumentacji medycznej wynika, że w czasie pobytu w więzieniu, w 2016 r., u Stefana W. wystąpiło "zaburzenie psychiczne" (nieoficjalnie mówi się o schizofrenii).

Stefan W. miał schizofrenię paranoidalną. Ujawniono analizę z 2016 roku

Służba Więzienna podawała, że "podczas odbywania kary Stefan W. był konsultowany przez lekarzy psychiatrów ponad 20 razy oraz leczony w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Szczecinie". "Do chwili zakończenia wykonywania kary nie było sygnałów z ich strony co do skierowania skazanego do odbywania kary w systemie terapeutycznym, tzn. nie rozpoznali u niego zaburzeń kwalifikujących się do zastosowania tego nadzwyczajnego trybu" - wyjaśniała SW dodając, że "mężczyzna nie był uzależniony od alkoholu, środków odurzających czy psychotropowych".

 

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET