Strajk w szkołach coraz bliżej. „Wiele wskazuje na to, że będzie ogłoszony spór zbiorowy”
- Nie chcemy już rozmawiać z ministrem, chcemy rozmów z premierem - mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP, tuż po spotkaniu w MEiN dotyczącym podwyżek dla nauczycieli. W rozmowie z radiozet.pl nie ukrywa, że jeśli nie będzie reakcji, wiele wskazuje na to, że będzie ogłoszony spór zbiorowy. - W środę zdecydują się losy, co dalej jako nauczyciele robimy - dodaje.
Dokładnie 7 grudnia 2021 nauczycielskie związki zawodowe i Ministerstwo Edukacji i Nauki rozmawiały o podwyżkach wynagrodzeń w szkołach i konieczności zmian w edukacji. Zadeklarowane przez ministra Przemysława Czarnka na przełom grudnia i stycznia kolejne spotkanie nie odbyło się i od tego czasu strony rozmawiały głównie przez media i portale społecznościowe.
We wtorek, 23 sierpnia, po ponad ośmiu miesiącach ciszy, tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego 2022/2023, rozmowy wznowiono. Spotkanie trwało dobrych kilka godzin i skończyło się późnym popołudniem.
Będzie strajk? ZNP zdecyduje w środę
Związki przedstawiły swoje dwa, niezmienne postulaty, czyli wyższe wynagrodzenia dla wszystkich nauczycieli o co najmniej 20 proc., biorąc pod uwagę 15 proc. inflację i większe nakłady na edukację. Ministerstwo zaproponowało z kolei podwyżki 9-proc. od 1 stycznia 2023 r. - Najkrócej mówiąc, jesteśmy rozczarowani tym spotkaniem. Właściwie można było zadać pytanie, czemu ono służyło - powiedział portalowi radiozet.pl Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP, po zakończeniu rozmów.
Odnosząc się do propozycji MEiN, przypomina: - Zapewne będzie moment, w którym trzeba będzie rozmawiać o płacach w 2023 roku, ale mamy rok 2022. Nie usłyszeliśmy żadnej propozycji dotyczącej rozwiązania problemu nauczycieli mianowanych i dyplomowanych, którzy mają teraz zamrożone pensje.
Bo to tej grupy głównie dotyczyły rozmowy. W związku z nowelizacją Karty Nauczyciela początkujący nauczyciele od września 2022 mają dostać podwyżkę, ale jak zaznacza Baszczyński, dotyczy to niespełna 15 proc. kadry pedagogicznej (wszyscy nauczyciele od maja dostali 4,4 proc. podwyżki). - Jest granica oczekiwania i rozumienia sytuacji, ta granica została przekroczona. Nie chcemy już rozmawiać z ministrem, chcemy rozmów z premierem. Sprawę traktujemy bardzo poważnie – zaznacza Baszczyński w rozmowie z radiozet.pl.
ZNP jeszcze przed wakacjami apelowało o spotkanie z Mateuszem Morawieckim, ale nie dostało odpowiedzi. - Zobaczymy, jak premier zachowa się teraz. Jeśli wciąż nie będzie reakcji, to grozi nam poważny konflikt społeczny, a chcielibyśmy tego uniknąć – mówi Baszczyński. Co oznacza „poważny konflikt społeczny”? Wiceprezes ZNP nie ukrywa: - Wiele wskazuje na to, że będzie ogłoszony spór zbiorowy, a to może oznaczać każdy scenariusz działań. Na środę zaplanowano nadzwyczajne posiedzenie zarządu głównego ZNP, które po wtorkowych propozycjach MEiN ma zdecydować, jakie kroki zostaną podjęte.
Co na to nauczyciele?
Przypomnijmy, że jeszcze w czerwcu ZNP w ankietach spytało nauczycieli, jaką ewentualną formę protestu preferowaliby. Głosy rozdzieliły się po połowie. 50 proc. opowiedziało się za dużą manifestacją w Warszawie i akcją informacyjną na temat złych warunków pracy w szkole. Druga połowa szkolnej kadry w ankietach była bardziej radykalna i poparła uruchomienie procedur sporu zbiorowego, a to pierwszy etap do legalizacji strajku – takiego jak w 2019 roku.
Jeśli w środę, 24 sierpnia, zarząd ZNP, ogłosi spór zbiorowy, następnymi krokami według prawa jest przeprowadzenie negocjacji, mediacji czy rokowąń. Zwykle zajmuje to około dwóch miesięcy.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET