Tragiczna śmierć rodziny w Zalasewie. Szokujące informacje na temat 14-letniej Sunny
Prokuratura bada przeszłość rodziny z Zalasewa pod Poznaniem, która dwa tygodnie temu zginęła w pożarze. Śledczy szczególnie przyjrzą się 14-letniej Sunny, adoptowanej córce małżeństwa, która miała mieć za sobą próby samobójcze.
Do pożaru domu jednorodzinnego w podpoznańskim Zalasewie doszło w nocy z 10 na 11 października. W trakcie akcji gaśniczej strażacy natknęli się na dwa ciała, a dwa kolejne zostały znalezione w trakcie przeszukiwania pogorzeliska. Jak podawała policja, śmierć poniosło małżeństwo - 61-letni Marian S. i 55-letnia Joanna S. oraz dzieci w wieku 9 i 14 lat. Dzieci były adoptowane przez parę.
Jak podała Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, 9-letni chłopiec, Jerome, zmarł "w wyniku obrażeń czaszkowo-mózgowych spowodowanych zadaniem licznych ciosów w obrębie głowy i twarzy narzędziem tępokrawędzistym". Śledczy podkreślili, że ustalenie przyczyn śmierci pozostałych ofiar wymaga przeprowadzenia dodatkowych badań.
Tragedia w Zalasewie. 14-latka podejmowała próby samobójcze
Teraz prokuratura dokładnie bada przeszłość małżeństwa i ich dzieci. 14-letnia Sunny, córka pary, miała kilka razy podejmować próby samobójcze - podało Radio Poznań. Ostatni raz zraniła się w ręce i szyję podczas tegorocznych wakacji nad morzem, na kempingu w Mielenku. Świadkowie tych wydarzeń powiedzieli radiu, że alarm podniósł jej młodszy brat. Po tym incydencie rodzina w ciągu pół godziny opuściła kemping. - Sprawiali wrażenie, jakby przed czymś uciekali - usłyszeli dziennikarze. - Musimy odtworzyć ostatnie miesiące ich pobytu w Polsce - powiedział stacji prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Według informacji lokalnych mediów rodzice z dziećmi jakiś czas temu sprowadzili się do Polski z Niemiec po 20 latach emigracji. Remontowali dom, w którym doszło do pożaru. W Niemczech rodzina miała być pod opieką kuratora. Sąsiedzi, w rozmowie z lokalnymi dziennikarzami podkreślali, że "nic nie zwiastowało takiej tragedii", a rodzina wydawała się "zgodna, normalna".
Według relacji mieszkańców Zalasewa pożar miał poprzedzić "głośny huk". Radio Poznań podało, że strażacy wynieśli w nocy z płonącego budynku dużą butlę z gazem. Śledczy nie chcieli komentować tych informacji. W środę Radio Poznań poinformowało, że dom, w którym wybuchł pożar, w ubiegłym roku został wystawiony na sprzedaż, ale przed miesiącem ogłoszenie z ofertą straciło ważność. Prokuratura nadal nie wyklucza żadnej z wersji przyjętej na początku, czyli tzw. samobójstwa rozszerzonego ani też udziału osób trzecich w tym zdarzeniu.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET