Pijani kierowcy z Tryńczy. Mieszkańcy reagują na ustalenia prokuratury
- Ci mężczyźni to nie byli żadni alkoholicy, ale byli rozrywkowi i lubili się bawić - mówi w rozmowie z portalem ''Wirtualna Polska'' jedna z mieszkanek Tryńczy. To reakcja na wtorkowe doniesienia prokuratury - we krwi ofiar wypadku wykryto alkohol. Część mieszkańców przekonuje, by zakończyć bolesny temat.
Dwóch mężczyzn, których ciała znajdowały się w aucie wyłowionym pod koniec roku z Wisłoka w Tryńczy (Podkarpackie), było nietrzeźwych – tak wykazały badania ich krwi. Jeden z nich to właściciel samochodu i prawdopodobny kierowca.
Jak poinformowała PAP we wtorek rzeczniczka tej prokuratury prok. Marta Pętkowska, wyniki badań krwi przeprowadzonych przez Katedrę i Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie wskazują, że starszy z mężczyzn – Bogusław K. – miał we krwi 1,84 promila - młodszy, właściciel samochodu i prawdopodobny kierowca – Sławomir G. – 1,81 promila alkoholu.
Tragedia w Tryńczy. Są wyniki badań krwi ofiar!Bliscy ofiar w rozmowie z dziennikarzami ''WP'' nie dowierzają informacji o nietrzeźwości mężczyzn. Odmienne zdanie ma część mieszkańców Tryńczy. - Ci mężczyźni to nie byli żadni alkoholicy, ale byli rozrywkowi i lubili się bawić. Pamiętam sytuację, która zdarzyła się latem. Przyszli do miejscowego baru na pizzę i piwo. A jak skończyli, to wsiedli po tym alkoholu do samochodu i odjechali. Przyznaję, że nie zareagowałam wtedy. Nikt nie zareagował - mówi jedna z mieszkanek.
Stanisław Gliniak, sołtys Tryńczy apeluje, by zakończyć temat dramatycznego wypadku. - Życia to nikomu już nie zwróci - dodaje.
Tragedia w Tryńczy. Poruszające słowa wójtaSekcja zwłok wszystkich pięciu ofiar wykazała, że przyczyną śmierci było utonięcie. W śledztwie zostaną jeszcze przeprowadzone szczegółowe oględziny pojazdu i jego stanu technicznego. Przesłuchani zostaną również świadkowie, śledczy będą ustalać również przebieg zdarzenia do momentu wypadnięcia z drogi.
- Będziemy ustalać, co było bezpośrednią przyczyną wypadnięcia samochodu z drogi. Na razie możemy tylko domniemywać; wiemy, że była noc, padał deszcz i był przymrozek. Biegły wyliczy prędkość, z jaką pojazd się poruszał – zaznaczyła prokurator.
Przeprowadzone wstępne oględziny pojazdu i miejsca zdarzenia przez biegłego w zakresie ruchu drogowego wskazują, że pojazd przed wjechaniem do rzeki dachował.
Pod koniec grudnia policjanci i strażacy przez kilka godzin pracowali w okolicach rzeki Wisłok w Tryńczy. Użyty przez strażaków sonar wskazał, że na dnie rzeki znajduje się duży przedmiot; prawdopodobnie samochód.
Po wyciągnięciu go na brzeg okazało się, że to daewoo tico. W środku znajdowało się pięć ciał - trzech dziewcząt oraz dwóch mężczyzn. Dziewczęta, w tym dwie siostry, były od kilku dni poszukiwane. Wyszły z domu 25 grudnia, ostatni raz były widziane wraz z dwoma mężczyznami, jak wsiadały do daewoo tico. Pozostałe dwa ciała to zwłoki tych mężczyzn. Wszyscy byli mieszkańcami gminy Tryńcza.
RadioZET.pl/PAP, wp.pl/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET