Tygrysy utknęły na polskiej granicy. Jedno ze zwierząt padło z wyczerpania
Dziesięć tygrysów utknęło na granicy polsko-białoruskiej w Koroszczynie. Jedno zwierzę padło - prawdopodobnie ze stresu i wycieńczenia. Pozostałe drapieżniki mają trafić pod opiekę ogrodów zoologicznych. Do pomocy zgłosiło się już zoo w Poznaniu.
Tygrysy były przewożone z Włoch, a miały dojechać do Rosji. Według nieoficjalnych informacji to zwierzęta z cyrku, które zostały komuś podarowane i mają trafić do zoo w Dagestanie.
Tygrysy na granicy w Koroszczynie tkwią od tygodnia
Na przejściu granicznym w Koroszczynie okazało się jednak, że kierowcom i zwierzętom brakuje odpowiednich dokumentów. Transport z kotami został więc zatrzymany i umieszczony na terminalu.
One są pojone, karmione, ale w związku z tym, że jest to samochód wyłącznie do przewozu zwierząt, warunki nie są komfortowe
– mówi Radiu ZET Marta Szpakowska z administracji celno-skarbowej. A tygrysy w takich warunkach przebywają już 7 dni. Niestety jeden z nich padł. Przyczyny śmierci zwierzęcia ma wykazać sekcja.
Zdaniem granicznego lekarza weterynarii w Koroszczynie Jarosława Nestorowicza zwierzę zdechło z powodu stresu i wyczerpania. „Nie ma oznak, żeby chorowało na jakąś chorobę zakaźną” – powiedział lekarz.
Zoo w Poznaniu zgłasza się do pomocy
Teraz po pozostałe koty mają zgłosić się ogrody zoologiczne. Pracownicy zoo w Poznaniu prawdopodobnie wezmą na kwarantannę trzy z nich. "Poznańskie zoo nie pozostawi zwierząt w sytuacji zagrożenia ich zdrowia i życia. Możemy przyjąć część osobników" – podało we wtorek zoo na Facebooku.
Ogłoszono już zbiórkę pieniędzy na pilne wykonanie prac związanych z podniesieniem płotu na wybiegu kwarantannowo-rehabilitacyjnym, na którym mają być umieszczone tygrysy.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET