`

PiS stoi za aferą podsłuchową? Za operację miał odpowiadać obecny szef CBA

Redakcja
2 min. czytania
21.08.2018 11:07
Obserwuj nas na Google

Według „Gazety Wyborczej” politycy Prawa i Sprawiedliwości odpowiadają za doprowadzenie do publikacji serii zapisów rozmów polityków PO. Za planem wybuchu afery podsłuchowej z 2014 roku miał stać m.in. Ernest Brejza, obecny szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Nadal nie wiadomo, ile jeszcze taśm rozmów polityków Platformy czeka na ujawnienie.

Wyborcza: ludzie służb specjalnych z PiS stoją za aferą podsłuchową|undefined
fot. STANISLAW KOWALCZUK/East News/Wprost

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak opisuje dziennik, późną jesienią 2013 roku biznesmen z branży węglowej Marek Falenta zgłosił się do skarbnika PiS Stanisława Kostrzewskiego. Miał mu opowiedzieć o posiadaniu taśm rozmów kompromitujących polityków rządzącej wówczas koalicji PO-PSL.

– Po rozmowie z Falentą Kostrzewski wziął od niego namiary. W kierownictwie postanowiono, że Falentę trzeba sprawdzić – podkreślił informator „Wyborczej”.

Afera podsłuchowa. Jest śledztwo ws. nagrań z ks. Sową

Pomoc z CBA

To zadanie miało zostać powierzone Ernestowi Brejzie — jednemu z założycieli CBA, współpracownikowi Mariusza Kamińskiego (obecnie minister koordynator ds. służb specjalnych), który w 2014 roku był prawnikiem spółki Srebrna (w jej władzach zasiadają osoby powiązane z PiS i w jej majątku są nieruchomości w centrum Warszawy).

W akcję weryfikacji rewelacji Falenty miały pomóc kontakty Kamińskiego i Brejzy w dolnośląskiej delegaturze CBA.

Nagrania z rozmowami polityków PO miały następnie trafić do dziennikarza Piotra Nisztora, który znał się wcześniej z Falentą. Pierwsze rewelacje z podsłuchów opublikował tygodnik „Wprost” w czerwcu 2014 roku.

Afera podsłuchowa. TVP Info publikuje nowe taśmy. Są rozmowy o stanowiskach w państwowych spółkach

W kolejnych tygodniach opinia publiczna żyła aferą podsłuchową, w ramach której ujawniono rozmowy m.in. ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza czy ministra finansów Jacka Vincenta Rostowskiego.

Przed czerwcem 2014 roku dwaj kelnerzy restauracji Sowa & Przyjaciele oraz Amber Room nagrywali prowadzone podczas drogich posiłków (opłacanych służbowymi pieniędzmi) rozmowy biznesmenów, urzędników oraz polityków rządu PO-PSL. Zleceniodawcą był Marek Falenta, biznesmen z branży węglowej.

Kelnerzy nagrali ponad sto osób. Wśród ministrów byli szefowie MSW, MSZ, resortu finansów, transportu, doradcy premiera Tuska (wśród nich był obecny premier Mateusz Morawiecki), szefowie BOR, CBA i wywiadu skarbowego.

Gdzie jest reszta nagrań?

„Wyborcza” sugeruje, że ujawnienie kompromitujących rozmów polityków koalicji PO-PSL przyczyniło się do wyborczego sukcesu PiS w 2015 roku.

Minister Kamiński zaprzeczył rewelacjom gazety.

Państwo teoretyczne czy spisek? Mijają 3 lata od wybuchu afery podsłuchowej

„Pan Stanisław Kostrzewski nie przekazywał Ministrowi Mariuszowi Kamińskiemu informacji o tym, że Marek Falenta szuka kontaktu z władzami PiS i dysponuje nagraniami z warszawskich restauracji. Minister Mariusz Kamiński nie podejmował żadnych inicjatyw dotyczących spotkań kogokolwiek z Markiem Falentą. O sprawie afery taśmowej dowiedział się z przekazów medialnych. Próba ukazania afery taśmowej jako afery wytworzonej przez środowisko PiS-u oparta jest na nieprawdzie” – napisał w odpowiedzi na pytania dziennika Stanisław Żaryn, rzecznik koordynatora służb specjalnych.

„Wyborcza” podkreśla, że nadal nie wiadomo, gdzie znajdują się pozostałe nagrania polityków koalicji PO-PSL. Spekuluje się o podsłuchanej rozmowie ówczesnego premiera Donalda Tuska z milionerem Janem Kulczykiem, który zmarł w lipcu 2015 roku.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/PTD

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET