"Szrama" o nowych doniesieniach ws. Iwony Wieczorek. Nie przebierał w słowach
Daniel S., pseud. "Szrama", w rozmowie z "Faktem" zaprzeczył najnowszym doniesieniom ws. zaginięcia Iwony Wieczorek. Według portalu i.pl miał on być widziany w dniu, gdy kobieta zniknęła w pobliżu mola w Brzeźnie. Te same nieoficjalne doniesienia mówią, że był ochroniarzem dziennikarza Janusza Szostaka, który pisał o zaginięciu Wieczorek. - To wszystko stek bzdur. Informacje wyssane z palca - powiedział dziennikowi "Szrama".
Iwona Wieczorek zaginęła w Sopocie w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. Śledztwo zostało umorzone po 1,5 roku, ale w 2019 roku sprawie na nowo zaczęli przyglądać się krakowscy policjanci ze specjalnej komórki, słynnego Archiwum X.
Pod koniec września policja kolejny raz przeszukała dom Pawła P., który towarzyszył Iwonie Wieczorek w klubie ostatniej nocy przed jej zaginięciem. Teraz na temat śledztwa pojawiły się nowe, nieoficjalne doniesienia portalu i.pl.
Zaginięcie Iwony Wieczorek. Nowe fakty
Według autorki artykułu śledczy zainteresowali się Danielem S., pseudonim “Szrama”. Czytamy, że w noc zaginięcia “Szrama” był widziany w okolicach mola w Brzeźnie, czyli miejscu, w którym kamery uchwyciły Iwonę Wieczorek. Portal podał też, że “Szrama” miał ochraniać dziennikarza Janusza Szostaka, który napisał dwie książki o sprawie Iwony Wieczorek.
Daniel S. zaprzeczył w rozmowie z “Faktem”, by była to prawda. - To wszystko stek bzdur. Informacje wyssane z palca. Zacznijmy od tego, że nigdy nie byłem na celowniku policji w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. A bynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Nigdy nie byłem w tej sprawie przesłuchiwany i nie dostałem żadnego wezwania na przesłuchanie - powiedział w rozmowie z dziennikiem Daniel S.
“Szrama” dodał, że nie mógł być w Brzeźnie w noc zaginięcia Iwony Wieczorek, bo ukrywał się w Niemczech przed policją w sprawie zabójstwa “Zachara”, trójmiejskiego gangstera Daniela Zacharzewskiego. - Co prawda, w dalszej części autorka sama to przyznaje, tylko w jakim celu w takim razie w ogóle o tym pisze? To powielanie nieprawdy i stawianie mnie w niekomfortowej sytuacji na zasadzie - nie było go tam, ale jednak o tym napiszemy - dodał “Szrama”.
Daniel S., pseud. "Szrama": nie byłem przesłuchiwany
Daniel S. w rozmowie z “Faktem” odniósł się też do drugiego wątku, który według portalu i.pl badają śledczy. Chodzi o zmarłego w 2018 roku Artura W. Był on głównym świadkiem ws. morderstwa “Zachara”. W. zeznał, że zamordował go Sylwester S., który został skazany w tej sprawie na 25 lat więzienia.
Portal i.pl donosi, że Artur W. był skonfliktowany z Pawłem P., znajomym Iwony Wieczorek, który bawił się z nią w dniu zaginięcia. Jak opisuje i.pl, Paweł P. miał związać się z Joanną, która spotykała się z Arturem W. zanim poszedł do więzienia. W artykule napisano, że śledczy chcą ustalić, czy Artur W. był agresywny wobec kobiet. - Owszem, był raptusem, bywał agresywny, ale nigdy nie widziałem, żeby podniósł rękę na jakąkolwiek kobietę - stwierdził “Szrama”. Wyraził też wątpliwość, by między W. a Pawłem P. był konflikt o Joannę.
“Szrama” zaprzeczył również, że był ochroniarzem dziennikarza Janusza Szostaka w czasie jego wizyt w Gdańsku. Daniel S. wyjaśnił, że jego firma windykacyjna, która prowadzi też działalność detektywistyczną, zasiliła zorganizowaną przez fundację dziennikarza zbiórkę pieniędzy na poszukiwania Iwony Wieczorek. - To było zdaje się w 2018 r. Janusz napisał wtedy do mnie i podziękował mi za to. Tak zaczęła się nasza znajomość. Nie wiem, przed czym miałbym go ochraniać. Interesowaliśmy się sprawą Iwony Wieczorek, ze względu na naszą działalność, także detektywistyczną, ale nic ponadto. Janusz zwracał się do mnie z prośbą, bym pomógł mu znaleźć firmę, która ma odpowiedni sprzęt do prowadzenia poszukiwań. Nie jest też prawdą, że odwoziłem Janusza do willi słynnego Nikosia (Nikodem Skotarczak, biznesmen, który został zastrzelony w 1998 w agencji towarzyskiej “Las Vegas” w Gdyni - red.). To bzdura, że pełniłem rolę jego ochroniarza. Spotkaliśmy się wtedy, owszem, ale wyłącznie towarzysko - powiedział “Faktowi”.
Doniesieniom portalu i.pl zaprzeczyła też wdowa po dziennikarzu Aldona Błaszczyk-Szostak. - To są informacje wyssane z palca, tym bardziej dotkliwe, że dotyczą zmarłego człowieka, który nie może się już obronić. Ja, jako wdowa po Januszu, również nie zostałam poproszona o odniesienie się do tych pomówień, bo są to czyste pomówienia - stwierdziła w rozmowie z dziennikiem Aldona Błaszczyk-Szostak.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET