`

Afera nad Bałtykiem. Sołtys pokazał zdjęcie i się zaczęło. "Gość odklejony"

2 min. czytania
06.11.2025 11:08
Obserwuj nas na Google

Chałupy to jeden z najpopularniejszych kurortów na Mierzei Helskiej. Ta nadmorska wieś uznawana jest za prawdziwą mekkę surferów, którzy odwiedzają ją głównie latem. Niestety, nie wszyscy dbają o porządek w miejscowości i porzucają swoje deski po sezonie. Sołtys Chałup nie wytrzymał i zagroził utylizacją zalegającego od kilku miesięcy sprzętu. 

Chałupy
fot. Chałupy/ Andrzej Zbraniecki/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wywołało problem z zalegającym sprzętem surfingowym w Chałupach.
  • Jak lokalna społeczność i sołtys zareagowali na pozostawione deski surfingowe.
  • Jak internauci komentują sytuację związaną z porzuconym sprzętem.
Redakcja poleca

Problem z surferami w Chałupach

Chałupy to prawdziwa mekka dla wszystkich miłośników surfingu i sportów wodnych. Płytka woda i przewidywalne wiatry sprawiają, że ta mała wieś na Mierzei Helskiej bywa nazywana "polskimi Hawajami". Oczywiście miejscowość cieszy się największą popularnością latem, kiedy woda w Bałtyku i Zatoce Puckiej jest najcieplejsza. Niestety, niektórzy turyści, którzy przyjeżdżają do Chałup na surfing w sezonie letnim, pozostawiają swój sprzęt nieopodal brzegu. 

Problem zalegających miesiącami desek surfingowych przyprawił o prawdziwą gorączkę tutejszego sołtysa. Na oficjalnym profilu wsi pojawił się wpis, w którym włodarz pokazał porzucony sprzęt i zagroził jego utylizacją. "Od sezonu letniego w Chałupach na ulicy Sztormowej leżą dwa komplety desek z żaglami do windsurfingu (wcześniej przykryte plandeka). Zapraszamy po odbiór właścicieli. W przeciwnym razie będziemy zmuszeni je zutylizować" - czytamy w komunikacie sołtysa.

Redakcja poleca

Zalegające deski zdenerwowały internautów 

Komunikat umieszczony na profilu wsi na Facebooku przyniósł efekt. Właściciel desek odpisał w komentarzu, potwierdzając, że deski to jego własność. "To mój sprzęt. Leży tam, bo pływam w Chałupach, ale z przyczyn, których nie muszę wyjaśniać, nie miałem czasu go zabrać. Nie wiem, czemu ktoś zdjął plandekę, która była przykryta kamieniami z zatoki, raczej nawet duży sztorm nie jest w stanie jej zdjąć. Poza tym na sprzęcie są numery telefonów, które widać niewyraźnie nawet na zdjęciu, więc jeśli komuś coś przeszkadza, to wystarczy zadzwonić, a sprzęt ma sobie prawo tam leżeć" - pisze surfer. Właściciel desek poinformował, że odebrał już sprzęt i podkreślił, że ten był pozostawiony w powszechnie używanym do tego miejscu. 

Inne zdanie mają internauci, którzy negatywnie zareagowali na pozostawione przez mężczyznę deski. "Czyli w skrócie mówiąc zrobił sobie przechowalnię otaklowanego sprzętu za darmo. Że ja na to nie wpadłam", "Dobry, wyrozumiały sołtys, bo już dawno powinno to znaleźć się na śmietniku", "Faktycznie odklejony gość" - czytamy w komentarzach. 

Źródło: Radio ZET/ Chałupy 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET