Afera nad Bałtykiem. Sołtys pokazał zdjęcie i się zaczęło. "Gość odklejony"
Chałupy to jeden z najpopularniejszych kurortów na Mierzei Helskiej. Ta nadmorska wieś uznawana jest za prawdziwą mekkę surferów, którzy odwiedzają ją głównie latem. Niestety, nie wszyscy dbają o porządek w miejscowości i porzucają swoje deski po sezonie. Sołtys Chałup nie wytrzymał i zagroził utylizacją zalegającego od kilku miesięcy sprzętu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wywołało problem z zalegającym sprzętem surfingowym w Chałupach.
- Jak lokalna społeczność i sołtys zareagowali na pozostawione deski surfingowe.
- Jak internauci komentują sytuację związaną z porzuconym sprzętem.
Problem z surferami w Chałupach
Chałupy to prawdziwa mekka dla wszystkich miłośników surfingu i sportów wodnych. Płytka woda i przewidywalne wiatry sprawiają, że ta mała wieś na Mierzei Helskiej bywa nazywana "polskimi Hawajami". Oczywiście miejscowość cieszy się największą popularnością latem, kiedy woda w Bałtyku i Zatoce Puckiej jest najcieplejsza. Niestety, niektórzy turyści, którzy przyjeżdżają do Chałup na surfing w sezonie letnim, pozostawiają swój sprzęt nieopodal brzegu.
Problem zalegających miesiącami desek surfingowych przyprawił o prawdziwą gorączkę tutejszego sołtysa. Na oficjalnym profilu wsi pojawił się wpis, w którym włodarz pokazał porzucony sprzęt i zagroził jego utylizacją. "Od sezonu letniego w Chałupach na ulicy Sztormowej leżą dwa komplety desek z żaglami do windsurfingu (wcześniej przykryte plandeka). Zapraszamy po odbiór właścicieli. W przeciwnym razie będziemy zmuszeni je zutylizować" - czytamy w komunikacie sołtysa.
Zalegające deski zdenerwowały internautów
Komunikat umieszczony na profilu wsi na Facebooku przyniósł efekt. Właściciel desek odpisał w komentarzu, potwierdzając, że deski to jego własność. "To mój sprzęt. Leży tam, bo pływam w Chałupach, ale z przyczyn, których nie muszę wyjaśniać, nie miałem czasu go zabrać. Nie wiem, czemu ktoś zdjął plandekę, która była przykryta kamieniami z zatoki, raczej nawet duży sztorm nie jest w stanie jej zdjąć. Poza tym na sprzęcie są numery telefonów, które widać niewyraźnie nawet na zdjęciu, więc jeśli komuś coś przeszkadza, to wystarczy zadzwonić, a sprzęt ma sobie prawo tam leżeć" - pisze surfer. Właściciel desek poinformował, że odebrał już sprzęt i podkreślił, że ten był pozostawiony w powszechnie używanym do tego miejscu.
Inne zdanie mają internauci, którzy negatywnie zareagowali na pozostawione przez mężczyznę deski. "Czyli w skrócie mówiąc zrobił sobie przechowalnię otaklowanego sprzętu za darmo. Że ja na to nie wpadłam", "Dobry, wyrozumiały sołtys, bo już dawno powinno to znaleźć się na śmietniku", "Faktycznie odklejony gość" - czytamy w komentarzach.
Źródło: Radio ZET/ Chałupy
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET