`

Afera w szpitalu w Warszawie. Lepsze traktowanie na SOR dla polityków KO?

3 min. czytania
17.06.2026 09:27
Obserwuj nas na Google

Szpital Południowy w Warszawie przyjmował polityków Koalicji Obywatelskiej poza kolejnością - ustalił portal zero.pl. Mogli liczyć także na szerszy zakres badań i oczekiwanie na wyniki w specjalnym pokoju, a nie w poczekalni, jak pozostali pacjenci. Uprzywilejowani mieli być także członkowie ich rodzin.

Szpital Południowy w Warszawie
fot. Marek BAZAK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kontrowersje dotyczą Szpitala Południowego.
  • Czy politycy KO mieli szybszy dostęp do badań w szpitalu.
  • Co zarzuca się Dawidowi Kacprzykowi w związku z zarządzaniem SOR.

Afera w Szpitalu Południowym w Warszawie

Politycy Koalicji Obywatelskiej i członkowie ich rodzin mieli korzystać z szybszej ścieżki przyjęć i przeprowadzanych badań w Szpitalu Południowym w Warszawie - podał w środę rano portal zero.pl. To placówka, w której na SOR zarządza Dawid Kacprzyk, okrzyknięty w ostatnim czasie przez media lekarzem milionerem. Jak podaje portal, właśnie na tym oddziale politycy KO nie musieli czekać na przyjęcie, wykonywano dla nich więcej badań niż standardowo oraz mieli specjalny wydzielony pokój, w którym mogli oczekiwać na wyniki. 

Do jednej z takich sytuacji miało dojść we wrześniu ubiegłego roku. Wówczas na SOR w Szpitalu Południowym miała zgłosić się jedna z najważniejszych polityczek w warszawskich strukturach partii i już po kilkunastu minutach zaczęto wykonywać badania, których łącznie było kilkadziesiąt. W rozpoznaniu lekarz napisał o złym samopoczuciu i zmęczeniu. - Zajmowaliśmy się w trybie pilnym znajomą Dawida Kacprzyka, zamiast pacjentami naprawdę potrzebującymi pomocy. Jej przypadek w ogóle nie wymagał interwencji szpitalnej - powiedział portalowi zero.pl jeden z pracujących w placówce medyków i dodał, że w ostateczności powinna być przyjęta w ostatniej kolejności.

Redakcja poleca

Lepsze traktowanie dla polityków KO?

Po niespełna miesiącu ta sama polityk wróciła do Szpitala Południowego, by powtórzyć badania. Wyniki otrzymała w nieco ponad godzinę od przyjęcia. To tylko jedna z opisanych sytuacji. Priorytetowo mieli być traktowani także członkowie rodzin polityków. Lekarze - jak przytacza portal - mieli mówić o „prywatnej przychodni Dawida Kacprzyka”. 

Portal zero.pl zaznacza, że choć nie publikuje nazwisk osób, które miały korzystać ze specjalnego traktowania w warszawskim szpitalu, by nie ujawniać informacji o stanie zdrowia bez ich zgody, to przekazał je do NFZ. Ten może zweryfikować, czy lecznica funkcjonowała prawidłowo. Na pytania przesłane przez portal Szpital Południowy odpowiedział, że nie udostępnia informacji o poszczególnych pacjentach. - Jednocześnie podkreślamy, że nieuprawnione pozyskiwanie, ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji dotyczących zdrowia lub korzystania ze świadczeń zdrowotnych stanowi naruszenie powszechnie obowiązujących przepisów prawa - przekazał szpital. 

W środę w programie Gość Radia ZET o sprawę została zapytana Małgorzata Wassermann. - Pojawiają się informacje, że obsługiwał w specjalnym pokoju wierchuszkę PO, bez kolejki, w bardzo komfortowych warunkach podczas, gdy normalny człowiek czeka bardzo długo - mówiła posłanka PiS. Dodała, że „nikt rozsądny nie zatrudni jako koordynatora na SOR człowieka, który nie posiada specjalizacji, bo taki człowiek bez doświadczenia jest tam zbędny”. Jej zdaniem legitymacja KO mogła ułatwić mu karierę zawodową.

Kontrowersje wokół Dawida Kacprzyka

Sam Dawid Kacprzyk wcześniej już zrezygnował z członkostwa w KO. Radny warszawskiej dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk miał w trakcie specjalizacji zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Naczelna Izba Lekarska złożyła w poniedziałek zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w tej sprawie. Jego grafik miał pokrywać się z wystąpieniami w Senacie czy w telewizji. Głos w sprawie zabrał też premier. - Nikogo nie muszę przekonywać, że to zaledwie ilustracja znacznie szerszego problemu. Musimy wspólnie z samorządem lekarskim i wszystkimi zainteresowanymi zadbać o to, by zatrzymać narastającą falę podejrzliwości. Transparentność w kwestii zarobków, ich uzasadnienia i tego, za co są wypłacane, leży w interesie samych lekarzy - powiedział we wtorek Donald Tusk.

Źródło: Radio ZET / zero.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET