Kaczyński reaguje po zatrzymaniu Bąkiewicza w Berlinie. Pisze o „nożu w plecy”
Jarosław Kaczyński zabrał głos po wtorkowej interwencji policji wobec grupy Polaków, w tym Roberta Bąkiewicza, w Berlinie. Prezes PiS napisał, że „jedynego, czego możemy spodziewać się ze strony Niemiec, (...) to noża w plecy”. „Co robi polska ambasada w Berlinie? Co robi MSZ?”- dopytywał Kaczyński we wpisie na platformie X.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Jarosław Kaczyński zareagował na zatrzymanie Polaków w Berlinie.
- Dlaczego berlińska policja zatrzymała członków Ruchu Obrony Granic.
- Jakie były reakcje polskich polityków na działania niemieckiej policji.
Kaczyński po zatrzymaniu Polaków w Berlinie
Burza w sieci po zatrzymaniu grupy Polaków, w tym Roberta Bąkiewicza, przez niemiecką policję w Berlinie. Głos w mediach społecznościowych zabrał m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, który skrytykował przy tej okazji politykę rządu. „Jeden niemiecko-brukselski kredyt już zaciągnęli. Jutro planują zawrzeć umowę dotyczącą współpracy wojskowej Polski i Niemiec, twierdząc, że podniesie ona poziom naszego bezpieczeństwa” - napisał na platformie X.
„Biorąc pod uwagę, jak dzisiaj brutalnie zostali potraktowani nasi obywatele w Berlinie, jedynego, czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, które ani nie przepracowały swojej nazistowskiej i imperialistycznej przeszłości, ani swojego stosunku do Polaków, to noża w plecy. Co robi polska ambasada w Berlinie? Co robi MSZ?” - dodał prezes PiS.
Do sprawy odniósł się także szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. „Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej zostali poturbowani w Berlinie. Reakcji Ministra Spraw Zagranicznych brak. A być powinna” - stwierdził. Wcześniej sprawę skomentował także kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, który napisał o „kompromitacji niemieckich władz” i podkreślił, że oczekuje na reakcję polskiego rządu. Z kolei rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wiewór informował, że w sprawę zaangażował się konsul.
Ruch Obrony Granic w Berlinie. Interwencja policji
We wtorek przed godz. 16 pod Reichstagiem zebrała się grupa członków tzw. Ruchu Obrony Granic, która planowała umieścić krzyż przy znajdującym się w centrum Berlina tymczasowym pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej i niemieckiej okupacji. Jak informowała berlińska policja, było to około 15 osób w żółtych kamizelkach. „Z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chciały one udać się pod polski Głaz Pamięci. Taki przemarsz do miejsca pamięci został im jednak zakazany przez nasze siły policyjne” - przekazała policja.
Polakom zaproponowano zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku albo „udanie się pojedynczo do miejsca pamięci”. „Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego” - przekazała berlińska policja. Wszystkie osoby zostały zwolnione jeszcze na miejscu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET