`

Afera wokół rzeczniczki praw dziecka. Wpłynęło zawiadomienie do prokuratury

2 min. czytania
25.09.2026 14:35
Obserwuj nas na Google

Prokuratura Krajowa potwierdziła, że wpłynęło do niej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Rzecznika Praw Dziecka przestępstwa przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia. Chodzi o sytuację opisaną przez portal zero.pl. Monika Horna-Cieślak miała doprowadzić do odebrania rodzicom dwójki małych dzieci, mimo że nie było ku temu podstaw. 

Horna-Cieślak
fot. Adam Burakowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wydarzyło się na Białołęce w sierpniu 2026 roku. 
  • Dlaczego odebrano dzieci rodzicom. 
  • Jakie zawiadomienie wpłynęło do prokuratury.

Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie w sprawie Horny-Cieślak

„Do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Rzecznika Praw Dziecka przestępstwa przekroczenia uprawnień (art. 231 § 1 k.k.) i fałszywego oskarżenia (art. 234 k.k.) w związku z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki” - przekazała w piątek Prokuratura Krajowa. Zawiadomienie zostanie rozpoznane przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie.

Chodzi o sytuację opisaną przez portal zero.pl, która swój początek miała w sierpniu bieżącego roku na warszawskiej Białołęce. Wówczas  rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak miała zobaczyć kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Po zwróceniu uwagi matce przez Hornę-Cieślak ta miała ją zwyzywać przy użyciu wulgaryzmów. 

Sprawa nie skończyła się na sprzeczce. Jak opisuje portal zero.pl, Horna-Cieślak miała naciskać na odebranie dzieci kobiecie. Te ostatecznie trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej, choć policja ani kurator nie widzieli podstaw do ich odebrania. „Monika Horna-Cieślak podjęła szereg czynności, które doprowadziły do przymusowego odebrania dzieci rodzicom. Bez realnego zagrożenia dla nich, co potwierdzają po kolei organy, jak również bez orzeczenia sądu” - podkreśliło zero.pl.

Redakcja poleca

Rzeczniczka praw dziecka przedstawia swoją wersję

Po pojawieniu się artykułu na portalu zero.pl swój komentarz w mediach społecznościowych zamieściła również sama rzeczniczka praw dziecka. „Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kilkuletnich dzieci w miejscu publicznym. Poza stosowaniem przemocy fizycznej, matka wyzywała dziecko w wulgarny sposób w tym m.in. „ty „k****”. Jako świadek przemocy zawiadomiłam policję. Nie zgadzam się na marginalizowane przemocy wobec dzieci i każdym takim zachowaniom będę się stanowczo sprzeciwiać” - napisała na portalu X.

W piątek Horna-Cieślak podkreśliła również, że Biuro Rzecznika Praw Dziecka „posiada stosowne dokumenty wskazujące, dlaczego dzieci znajdują się w środowisku poza domem”. „Wiedzę o sytuacji dzieci Biuro czerpie z dokumentów przekazywanych przez inne właściwe służby, instytucje lub organy” - podkreśliła. 

Źródło: Radio ZET/ Prokuratura Krajowa/ zero.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET