Rośnie liczba ognisk wścieklizny na Lubelszczyźnie
Wściekliznę na Lubelszczyźnie wykryto u lisów, jenotów i kotów. Jak mówi Radiu ZET wicewojewoda lubelski Andrzej Maj, groźna choroba roznosi się głównie przy granicy z Ukrainą, która ze względu na wojnę z Rosją przestała szczepić zwierzęta. W związku z tym wojewoda wydał rozporządzenie o obowiązku szczepienia kotów powyżej trzeciego miesiąca życia na obszarach zagrożonych wścieklizną. – Mamy uprawnienia do kontroli, możemy domagać się od właściciela zwierzęcia okazania dokumentu szczepienia. Jego brak to wykroczenie, które podlega grzywnie do 500 złotych, ale nie o kwotę mandatu tutaj chodzi, tylko o bezpieczeństwo – podkreśla nadkomisarz Andrzej Fijołek, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie.
Służby odkażają gospodarstwa i apelują do mieszkańców o unikanie obcych zwierząt oraz zabezpieczenie domów. – Uważajmy na dziwnie zachowujące się zwierzęta, zarówno dzikie, jak i domowe – dodaje Andrzej Maj.
Wścieklizna jest śmiertelną chorobą
Wścieklizna jest niebezpieczną, nieuleczalną i śmiertelną chorobą. Głównym nosicielem choroby w Polsce jest lis rudy. Do zakażenia człowieka dochodzi najczęściej w wyniku pogryzienia przez chore zwierzę, które jest osłabione i najczęściej nie boi się ludzi ani innych zwierząt. Jedyną skuteczną metodą zapobiegania wściekliźnie są szczepienia ochronne. W Polsce ostatni śmiertelny przypadek wścieklizny u człowieka odnotowano w 2002 roku.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET