Apelują w sprawie wilków. "Zalewa nas fala dezinformacji"
WWF apeluje w sprawie wilków i mnożących się doniesień o "krwiożerczych watahach". Organizacja wskazuje, że mamy obecnie do czynienia z prawdziwą falą — tyle że nie napadów na ludzi, a dezinformacji w tej sprawie. — Fake newsy i sensacyjne doniesienia o wilkach trzeba traktować z rezerwą — mówi ekspert WWF Rafał Rzepkowski.
- Polskie media zalewa fala doniesień ws. grasujących wilków.
- Organizacja WWF apeluje w sprawie szerzącej się dezinformacji.
- Ekspert wyjaśnia, dlaczego wilki wcale nie są tak "chętne", by atakować człowieka.
Apel WWF w sprawie wilków. "Zalewa nas fala dezinformacji"
Od dłuższego czasu w mediach pojawiają się sensacyjne doniesienia o grasujących wilkach, które zagrażają ludziom. Kilka tygodni temu poseł Konfederacji Andrzej Zapałowski pisał, że "w powiecie brzozowskim doszło do ataku watahy na człowieka". Po pewnym czasie ze strony policji pojawił się komunikat, że za atak "prawdopodobnie" odpowiada wilk. Nie sposób jednak odnieść wrażenia, że informacje, które pojawiają się w przestrzeni medialnej, nakierowane są na wywołanie sensacji i wzbudzenie niepokoju mieszkańców. Na to uwagę zwraca organizacja WWF, zajmująca się działaniami ochronnymi — w tym na rzecz największych drapieżników: wilków, rysi i niedźwiedzi.
W niedawnym wpisie w mediach społecznościowych WWF apeluje, by nie ufać niesprawdzonym informacjom. "To fake newsy, które wzbudzają lęk lub gniew wobec tych zwierząt. Wilki są dużymi drapieżnikami, ale polują na zwierzęta kopytne — w zgodzie ze swoją naturą" — czytamy. Jednocześnie organizacja zwraca uwagę, by przypadki dezinformacji zgłaszać.
Ekspert o atakach wilków: "Nie jesteśmy w ich kręgu zainteresowań"
Rafał Rzepkowski, starszy specjalista ds. ochrony gatunków Fundacji WWF Polska zwraca uwagę na pomijaną często kwestię interesu, by takie informacje szerzyć. — Sensacyjne doniesienia trzeba traktować z rezerwą, bo wśród twórców takich doniesień są ci, którzy źle życzą wilkom, oraz ci, którzy budują swoje internetowe zasięgi na wzbudzaniu sensacji. Doniesienia o wilkach więc trzeba weryfikować. Fake newsy są zawsze szkodliwe, bo wzbudzają niechęć, wrogość wobec drapieżników, poprzez przypisywanie im nieprawdziwych albo wyolbrzymionych cech i zachowań — tłumaczy ekspert. Dodaje, że paradoksalnie takie komunikaty mogą też zagrażać ludziom, jeśli zachęcają do wchodzenia w interakcję z wilkami.
— Wilki, owszem, są drapieżnikami, ale my, ludzie, nie jesteśmy w ich kręgu zainteresowań, o ile zachowujemy wobec nich respekt i dystans. Wilki z natury unikają człowieka. To fakt, o którym przekonują badania naukowe. Jeśli chodzi o ataki wilków na ludzi, od II wojny światowej stwierdzono dwa osobniki (oba w 2018 roku), które wykazywały się agresją w stosunku do ludzi (wynikało to z oswojenia) — ale żaden z powojennych ataków wilka na człowieka nie był śmiertelny — wyjaśnia w rozmowie z nami Rzepkowski.
Ekspert zaznacza, że wilki jako drapieżniki atakują zwierzęta kopytne. Takich przypadków rzeczywiście jest sporo, a na gruncie tego problemu pojawiają się apele właścicieli zwierząt o rekompensaty, których uzyskanie w obecnych przepisach jest utrudnione. — Dlatego Fundacja WWF Polska udostępnia bezpłatnie hodowcom grodzenia elektryczne, skutecznie odstraszające drapieżniki od pastwisk. Wierzymy, że prewencyjne rozwiązania pozwolą nam na pokojową koegzystencję z dużymi drapieżnikami — mówi nam Rzepkowski.
Z danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że poza kilkoma przypadkami pogryzień, nie ma innych danych o atakach wilków na ludzi w Polsce od czasów II wojny światowej. W kontekście doniesień o obecności wilków, kierowanych m.in. ze strony samorządów, warto zwrócić uwagę, że są to informacje o prawdopodobnej obecności wilków na danym obszarze. Gmina otrzymuje np. zgłoszenie i informuje mieszkańców, aby zachowali ostrożność. To rutynowe działania, mające poprawiać bezpieczeństwo ludności. Niestety często bywają one traktowane jako sposób na sensację.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET