Zwierzęta powinny mieć swoje prawa? “Kradzież jest surowiej karana niż znęcanie się na zwierzęciem”

5 min. czytania
06.02.2026 14:39
Obserwuj nas na Google

- Miałam kiedyś bardzo brutalną sprawę. Oskarżony zabił suczkę ze szczeniakami. Najpierw je pałował a potem zakopał żywcem. Sąd orzekł karę zaledwie roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności - mówi w rozmowie z RadioZET.pl mecenas Katarzyna Topczewska. 

fot. JAKUB ORZECHOWSKI/East News

W ostatnim czasie los zwierząt stał się przedmiotem dyskusji nie tylko ich miłosników. Poprawą sytuacji zwierząt zajmowali się też politycy, ale z marnym skutkiem. Tragiczne historie, takie jak w Sobolewie, gdzie w patoschronisku cierpiały psy i koty, pokazują jednak, że w sprawie ochrony zwierząt potrzebne są stanowcze i szybkie kroki. 

Redakcja poleca

Czy zwierzęta powinny mieć swoje prawa? Jak chronić je przed okrucieństwem? O tym rozmawiamy z mecenas Katarzyną Topczewską, znaną jako adwokatka zwierząt. 

Mateusz Kapera: “ Zwierzę jako istota żyjąca zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą”. To mówi ustawa o ochronie zwierząt. Jednak inne przepisy tego samego aktu pozwalają traktować zwierzęta jak rzeczy, np. przy ich kupnie czy sprzedaży. Dlaczego tak jest?

Mecenas Katarzyna Topczewska: Mamy taki paradoks, ale ta ustawa była uchwalana w 1997 roku. Praktyka pokazała, że ona musi być znowelizowana, bo nasze podejście jako społeczeństwa do zwierząt się bardzo zmieniło. 

Mamy też inną wiedzę o zwierzętach. Wiemy, że nie tylko czują ból fizyczny, ale i psychiczny. Powinny być inaczej traktowane nie tylko przez prawo, ale także przez tych, którzy je stosują. Gdyby wszyscy praktycy, głównie przedstawiciele organów ścigania, prokuratorzy i sędziowie, interpretowali to prawo w sposób prawidłowy, z należytą empatią wobec zwierząt, to mielibyśmy dużo mniej problemów.

Ustawa o ochronie zwierząt istnieje od 1997 roku. Co było przed nią?

- Było  rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 22 marca 1928 r. o ochronie zwierząt. To był pierwszy akt prawny, który dał trochę podmiotowości zwierzętom i wprowadził przełomowe regulacje. Po raz pierwszy dostrzeżono rolę organizacji społecznych, które mogą ratować skrzywdzone zwierzęta. W ustawie określono przestępstwa i wykroczenia popełniane na zwierzętach. To był przełom, jak na tamte czasy. 

Co dają zwierzętom obowiązujące dziś przepisy? Zwierzęta mają jakieś prawa?

- Ustawa nie daje im praw. Natomiast nakłada obowiązki  na właściciela zwierzęcia. Ma je szanować i nie sprawiać bólu czy cierpienia.  Jeżeli ktoś bierze na swoje barki ciężar utrzymania zwierzęcia, to musi mu zapewnić godne warunki życiowe zgodnie z jego potrzebami gatunkowymi. To jest bardzo ważne, bo każde zwierzę ma inne potrzeby gatunkowe. Należy je zaspokajać przynajmniej w takim minimalnym zakresie.

Redakcja poleca

Zwierzę nie ma też statusu pokrzywdzonego w śledztwie czy procesie, jak to jest przypadku ludzi. 

- Dlatego bardzo ważny jest artykuł 39. ustawy, który uprawnia organizacje społeczne do reprezentowania zwierząt w postępowaniu karnym.  Gdyby wszystkie procesy były zdane tylko i wyłącznie na łaskę prokuratury, to byłoby znacznie więcej wyroków uniewinniających albo znacznie więcej umorzeń w sprawach, gdzie cierpiały zwierzęta.

Organizacje społeczne wykonują potężną pracę. Do większości precedensowych wyroków doprowadziły organizacje społeczne, które reprezentują pokrzywdzone zwierzęta.

Przeważnie biorę udział w procesach, w których ak oskarżenia wnosi prokurator. Na sali sądowej widzę go jednak tylko w 20 proc. moich spraw o znęcanie się nad zwierzętami.  Prokurator najczęściej wysyła akt oskarżenia i nie przychodzi do sądu. Jeżeli postępowanie przygotowawcze toczyło się w formie dochodzenia, to nie ma obowiązku uczestniczyć w rozprawach.  Bardzo często jestem sama na sali sądowej.

Prokuratorom nie zależy na wyniku takiej sprawy?

 - Niestety jest mi bardzo przykro, ale muszę stwierdzić, że te sprawy są wciąż traktowane przez prokuraturę jako “błahe”. Najczęściej prokuratora mam na sali w sprawach medialnych, gdzie jest presja społeczna.

Czynnik ludzki waży na losie postępowania przygotowawczego, ale też na wyrokach. Empatia i wrażliwość człowieka jest bardzo ważna. Dobrze byłoby, gdyby prokuratura wydała wytyczne dla prowadzenia spraw o znęcanie się nad zwierzętami. Słynne wytyczne, które początkowo wywołały u niektórzych ludzi śmiech, wydał kiedyś prokurator Andrzej Seremet w sprawie karpi. 

 Nakazał prokuratorom poważnie traktować sprawy znęcania się nad karpiami. Od tego czasu coś ruszyło. Wcześniej miała sprawy, w których karpie sprzedawano w plastikowych workach bez wody. Policjant przyjeżdżał na interwencję i mówił, że to w ogóle jest jakiś żart, że my go wzywamy do ryby.

W ten sposób prokurator generalny i minister sprawiedliwości może szybko i od ręki wydać inne wytyczne dotyczące spraw zwierząt, bo to nie wymaga zmian legislacyjnych. A jest wiele mocno interpretacyjnych kwestii. Na przykład dotyczących zabezpieczania zwierząt jako dowody rzeczowe w sprawie. Każdy inny dowód, tak samo zwierzę, można zabezpieczyć na potrzeby postępowania karnego, dlatego że podlega przepadkowi w wypadku wyroku skazującego.

Tłumaczę prokuratorom, że jeżeli zwierzę zostanie u potencjalnego oprawcy, to właściciel wiedząc, że może dostać wyrok, wiadomo że coś z tym zwierzęciem zrobi. Dlatego powinno się je zabezpieczyć. Mamy bardzo niedoskonałą procedurę administracyjną, która trwa latami. Odbieranie interwencyjne zwierząt, z uwagi na zagrożenie ich życia lub zdrowia, toczy się osobną procedurą administracyjną. Wie pan, ile trwała najdłuższa sprawa o czasowe odebranie koni?

Osiem lat?

- 12 lat boksowałam się z urzędem gminy i właścicielem koni. Organizacja społeczna, tak samo jak policjant i strażnik gminny, ma obowiązek odebrać zwierzę, kiedy stwierdzi że padło ofiarą znęcania się nad nim ze strony właściciela lub opiekuna, lub że znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia. Wtedy jeszcze odbieraliśmy na podstawie starych przepisów, kiedy nie było przesłanki zagrożenia zdrowia, a jedynie życia. Dlatego też między innymi tyle boksowałam się z organem administracyjnym. Składałam pismo do urzędu, żeby zatwierdził nam odbiór, a on nie chciał mi tego zatwierdzić. 

Na decyzję odmowną przysługuje odwołanie do samorządowego kolegium odwoławczego, a od jego decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Natomiast od wyroku WSA przysługuje odwołanie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Tę czterostopniową sciężkę przechodziłam kilkadziesiąt razy. I tak w kółko wracała mi ta sprawa, aż w końcu właściciel został skazany za znęcanie się nad tymi zwierzętami.

 Dlatego często proszę prokuratorów, żeby zabezpieczali zwierzęta jako dowody rzeczowe w sprawie, bo to jest jedno postanowienie, na które służy jedynie zażalenie do sądu. Jak się obroni, to mamy święty spokój do momentu wydanie wyroku w sprawie karnej o znęcanie się nad zwierzętami. 

Zwierzęta powinny mieć takie same prawa, jak ludzie?

-  Przede wszystkim w ogóle powinny mieć prawa. Na pewno zwierzęta powinny być bardziej dostrzegane przez prawo. Powinny zapadać wyroki ze zdecydowanie wyższymi karami. Nie mamy najniższych kar w Europie. W zasadzie w innych europejskich krajach nie są specjalnie wyższe. 

W Polsce za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, a gdy dochodzi do tego szczególne okrucieństwo, to jest podwyższana do 5 lat. Oczywiście uważam, że to jest zbyt mało, dlatego że kradzież jest surowiej karana. Życie zwierzęcia, wolność od cierpienia, jest przecież wyższą wartością niż mienie. Natomiast samo podwyższanie kar nic nie da, jeżeli sędziowie nie będą korzystali z obecnych możliwości prawnych.

 Miałam kiedyś bardzo brutalną sprawę zabicia. Oskarżony zabił własną suczkę ze szczeniakami. Najpierw je pałował, a później zakopał żywcem. Ten oskarżony wcześniej był karany za brutalny gwałt, a także za pobicie człowieka.  Aż się prosiło o maksymalny wymiar kary w sprawie psów, czyli pięć lat. Sąd orzekł jednak rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności.

 Jeżeli sądy w takich wypadkach nie będą widział potrzeby orzeczenia kary maksymalnej, to nigdy nie pójdziemy do przodu w sprawie ochrony zwierząt. Niestety te wyroki dalej zapadają w dolnej granicy, a nie w górnej.  

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET