Atak w centrum Warszawy, trop prowadzi na Białoruś. "Będą działać coraz ostrzej”
Czy to białoruskie służby stoją za pobiciem profesora Jana Malickiego, do którego doszło w Warszawie? W rozmowie z Wirtualną Polską Paweł Łatuszek, działacz białoruskiej opozycji, przekonuje, że mogło tak być. Co więcej, jego zdaniem, funkcjonariusze reżimu Alaksandra Łukaszenki będą coraz mocniej działać w naszym kraju.
- W nocy z 19 na 20 grudnia w Warszawie doszło do brutalnego pobicia prof. Jana Malickiego
- Telewizja Biełsat, która jako pierwsza nagłośniła sprawę, sugeruje, że mogą za tym stać białoruskie służby
- - Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że będą działać coraz ostrzej – przestrzega w rozmowie z WP Paweł Łatuszka
Białoruskie służby stały za pobiciem w Warszawie?
- Sądzę, że około 80 procent aktywności służb Łukaszenki jest skierowanych przeciwko nam, czyli jego opozycji w Polsce. Prof. Malicki prowadzi program stypendialny dla białoruskich studentów, dający im wykształcenie i przygotowujący do demokratycznych przemian Białorusi. To dla nas bardzo ważne, dlatego oceniamy, że atak mógł być dziełem służb – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Paweł Łatuszka, jeden z liderów białoruskiej opozycji.
Jak mówił, działacze mieszkający w Polsce otrzymują od białoruskich służb groźby za pomocą komunikatorów, pojawiły się też próby nakłonienia do współpracy. - Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że będą działać coraz ostrzej. Przed służbami zostały postawione zadania i cele – przestrzegał Łatuszka.
On sam zresztą, jak ustalili dziennikarze WP, miał być ofiarą zamachu na swoje życie. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadzi już śledztwo w tej sprawie. Białoruska opozycja jest od dawna solą w oku Alaksandra Łukaszenki, stąd działania tamtejszych służb na terenie naszego kraju.
Szokujące pobicie prof. Malickiego
Do pobicia profesora Jana Malickiego doszło w nocy z 19 na 20 grudnia w Warszawie. O zdarzeniu pracowników studium za pomocą e-maila poinformowała dyrektorka Szkoły Języków Wschodnich, Inga Kotańska. "Do napaści doszło po spotkaniu wigilijnym pracowników wczoraj wieczorem. Jan Malicki w mniejszej grupie udał się na spotkanie na Powiślu i w czasie powrotu na teren uniwersytetu w Parku Kazimierzowskim podeszło do niego dwóch mężczyzn. Według informacji, jakie uzyskała od napadniętego, byli oni ubrani w stroje przypominające mundury strażników miejskich, dlatego zapytany o nazwisko udzielił im odpowiedzi. Potem padł cios w głowę, po którym stracił przytomność" - relacjonuje telewizja Biełsat, która jako pierwsza nagłośniła sprawę.
Przypadkowy przechodzień zauważył nieprzytomnego mężczyznę i wezwał karetkę pogotowia. Prof. Jan Malicki trafił do szpitala z objawami wstrząśnienia mózgu i podejrzeniem złamania kości czaszki. Jak tłumaczy telewizja Biełsat, w poprzednich latach Studium Europy Wschodniej UW było przedstawiane przez białoruską propagandę jako miejsce, gdzie "szkoleni są «ekstremiści» w celu siłowego przejęcia władzy na Białorusi". Stąd podejrzenia, że pobicie było działaniem białoruskich służb, chociaż policja nie podała oficjalnych ustaleń.
Źródło: Radio ZET/WP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET