Bez Ukraińców polska gospodarka mocno wyhamuje. Eksperci obalają największe mity, dane zaskakują
Wokół obecności Ukraińców w Polsce narosły dziesiątki mitów często wykorzystywanych przez polityków i środowiska prawicowe. Według nich obywatele Ukrainy „zabierają pracę” i doprowadzają do „spadku wynagrodzeń” w Polsce. Tymczasem dane ekonomiczne jasno wskazują, że polska gospodarka czerpie z pracy ukraińskich migrantów duże zyski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Polska może stracić na odpływie migrantów z Ukrainy.
- Jak ekonomiczne korzyści z migracji wpływają na polski PKB.
- Co obala mity o kosztach socjalnych związanych z Ukraińcami.
- Które grupy obcokrajowców dominują na polskim rynku pracy.
Chociaż wielu Polaków narzeka na duży napływ obywateli Ukrainy do Polski, eksperci wskazują, że niedługo możemy martwić się, że ich zabraknie. Z szacunków wynika, że chęć pozostania w Polsce na stałe deklaruje zaledwie połowa Ukraińców, które przybyły do nas jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny, oraz zaledwie co czwarty uchodźca wojenny. Jeśli te prognozy się spełnią, rozwój gospodarczy naszego kraju mocno wyhamuje.
Analizy przygotowane przez firmę doradczą Deloitte pokazują czarno na białym, jak ważna dla polskiej gospodarki była fala migracji z Ukrainy. W roku wybuchu konfliktu ukraińscy uchodźcy podnieśli nasz PKB o 1,5 proc. W kolejnych latach, wraz z ich masowym wchodzeniem na rynek pracy, wskaźnik ten stale rósł, osiągając 2,3 proc. w 2023 roku oraz aż 2,7 proc. w 2024 r. W przeliczeniu na gotówkę mówimy o kwocie niemal 98 mld zł. i dokładnie tyle możemy stracić.
Obalamy mit 800 plus i darmowej służby zdrowia dla Ukraińców
Raporty finansowe bezlitośnie rozprawiają się z popularną, prawicową narracją, jakoby polscy podatnicy ponosili koszty socjalne i medyczne związane z napływem Ukraińców do naszego kraju. Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) wskazuje, że podatki i różnego rodzaju opłaty odprowadzane przez migrantów z nawiązką pokrywają pobierane przez nich świadczenia. Na każdą złotówkę, jaką ukraińskie rodziny otrzymały w ramach programu 800 plus, oddały do polskiej kasy państwowej około 5,4 zł w postaci podatków.
Identycznie sytuacja wygląda w szpitalach i przychodniach. Składki zdrowotne odprowadzane przez legalnie zatrudnionych Ukraińców przewyższają koszty ich opieki medycznej w Polsce, wliczając w to osoby nieubezpieczone. W 2023 roku czysty zysk polskiego systemu zdrowotnego z tego tytułu wyniósł 1,2 mld zł, a w kolejnym roku wzrósł do ponad 1,5 mld zł.
Jednocześnie z danych ZUS wynika, że legalne zatrudnienie w naszym kraju znalazło blisko 1,2 mln obcokrajowców. Dominują obywatele Ukrainy, którzy stanowią aż 66 proc. tej grupy. Na kolejnych pozycjach plasują się Białorusini (ponad 11 proc.), Gruzini (nieco ponad 2 proc.), a także obywatele Indii (niecałe 2 proc.) oraz Kolumbii (nieco ponad 1 proc.). Polski Instytut Ekonomiczny szacuje łączną liczbę cudzoziemców mieszkających w Polse na ok. 2,5 mln.
Czy migranci zabierają nam pracę i obniżają pensje?
Wbrew twierdzeniom wielu Polaków nagłe powiększenie populacji o cudzoziemców nie wpłynęło negatywnie na możliwości na rynku pracy dla rodzimych pracowników. Z analiz przeprowadzonych przez ekonomistki z Uniwersytetu w Groningen wynika, że przykładowo rynek Czech, które również przyjęły setki tysięcy Ukraińców, wchłonął nową siłę roboczą błyskawicznie m.in. dzięki wykształceniu uchodźców i ich migracji do najbogatszych regionów, gdzie działały już wcześniejsze diaspory. Wnioski badaczek są jednoznaczne - napływ ten nie zachwiał statystykami zatrudnienia ani bezrobocia.
Do niemal identycznych konkluzji doszli eksperci z polskiego Instytutu Badań Strukturalnych. Obecność przybyszów z Ukrainy nie uderzyła w portfele Polaków ani nie pozbawiła ich etatów. Co prawda analitycy Deloitte wyliczyli, że w 2023 r. z powodu migracji stopa bezrobocia mogła przejściowo wzrosnąć o marginalne 0,18-0,3 pkt proc. (co oznacza od 33 do 54 tys. osób bezrobotnych w skali 16,5-milionowego rynku pracy), co z kolei mogło chwilowo przyhamować dynamikę płac realnych o 0,65-1,15 proc. Jednak w dłuższej perspektywie te drobne wahania są całkowicie niwelowane przez potężny skok produktywności i elastyczność firm.
Syndrom marnowanego potencjału
Dlaczego tak się dzieje? W książce „Good Economics” laureaci Nagrody Nobla - Esther Duflo i Abhijit Banerjee - zwracają uwagę, że cudzoziemcy napędzają naszą gospodarkę, robiąc zakupy, chodząc do fryzjerów, jedząc w restauracjach, przez co generują nowe miejsca pracy dla lokalnej społeczności. Ponadto pracodawcy szybko reorganizują systemy produkcji pod imigrantów, a ci chętnie podejmują się zajęć, których nie podejmują się rodzimi pracownicy.
Polscy i czescy badacze alarmują jednak o zupełnie innym, palącym problemie. Jest nim powszechne zjawisko zatrudniania uchodźców poniżej ich realnych kwalifikacji. Choć bardzo wielu z nich posiada wyższe wykształcenie, w Polsce wykonują zazwyczaj proste prace fizyczne. Jeżeli nie stworzymy drogi szybkiego awansu zawodowego i społecznego dla tych ludzi, ich gigantyczny potencjał zostanie zmarnowany, a w ich szeregach zacznie narastać apatia i zniechęcenie. W naszym interesie jest zatrzymanie ich w kraju, bo lepszych i bardziej dopasowanych ekonomicznie migrantów Polska mieć nie będzie.
Źródło: Radio ZET/Deloitte/ZUS/PIE/IBS
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET