„Zachód nie pojmuje, co tu się wyrabia”. Ekspert o konflikcie na linii Polska-Ukraina
- Nieobecność prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Gdańsku to dyplomatyczne fiasko - ocenia w rozmowie z portalem RadioZET.pl dr Jakub Olchowski z UMCS oraz Instytutu Europy Środkowej. Spór o nadanie ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA” i odebranie Orderu Orła Białego wywołał kryzys, z którego obie strony nie potrafią się wycofać. Zdaniem eksperta polityka historyczna okazała się dla nas ważniejsza niż interesy bezpieczeństwa. - Obawiam się, że nieprędko dojdziemy do konsensusu - dodaje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego prezydent Wołodymyr Zełenski nie przyjechał na konferencję w Gdańsku.
- Jak majowa decyzja Ukrainy wpłynęła na relacje z Polską.
- Jakie znaczenie ma polityka historyczna dla polsko-ukraińskiego sporu.
- Dlaczego przyszłość relacji polsko-ukraińskich jest niepewna.
Narasta spór między Polską a Ukrainą. Pod koniec zeszłego tygodnia w Gdańsku odbyła się Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference), w której początkowo Kijów miał reprezentować prezydent Wołodymyr Zełenski. Jednak kilka dni przed wydarzeniem wycofał się z wizyty w Polsce. Jak zauważa dyrektor Centrum Kompetencji Europejskich UMCS dr Jakub Olchowski, nieobecność prezydenta Zełenskiego obniżyła rangę tego międzynarodowego, cyklicznego wydarzenia. - To dyplomatyczne fiasko - podkreśla.
Gabinet prezydenta Karola Nawrockiego od razu wykorzystał aferę wokół wizyty Zełenskiego, aby uderzyć w rząd. Zdaniem sekretarza stanu w kancelarii prezydenta Marcina Przydacza prezydent Ukrainy, nie pojawiając się w Gdańsku, „wystawił Tuska na pośmiewisko”. Jednak politolog w rozmowie z portalem RadioZET.pl uspokaja, że z perspektywy rządu nie jest to upokorzenie, ponieważ Ukrainę na szczycie reprezentowała premierka tego kraju. - Kwestia relacji polsko-ukraińskich jest regularnie używana instrumentalnie przez oba ośrodki władzy - premiera i prezydenta - dodaje.
- Myślę, że z jednej strony o nieobecności Zełenskiego zadecydowała urażona duma, bo - podobnie jak wielu przywódców - jest on egocentryczny i narcystyczny - mówi dr Olchowski. Jak dodaje, w Ukrainie pojawienie się głowy państwa w Polsce zostałoby odebrane bardzo źle. Awantura dyplomatyczna paradoksalnie zjednoczyła podzielone na co dzień ukraińskie społeczeństwo wokół prezydenta. - Gdyby Zełenski jednak przyjechał na tę konferencję, to by się prawdopodobnie nie spodobało Ukraińcom - wyjaśnia ekspert, porównując tę sytuację do kłótni między prezydentem Ukrainy a prezydentem USA w Gabinecie Owalnym w zeszłym roku.
Spór na linii Polska-Ukraina. „Państwa Zachodu nie pojmują, co tu się wyrabia”
Zapalnikiem obecnego kryzysu była majowa decyzja o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”. W ocenie dr. Olchowskiego u podstaw tego ruchu leżał „pewien rodzaj ignorancji”, a Zełenski z pewnością nie spodziewał się tak potężnych konsekwencji dyplomatycznych. - Takie sytuacje zdarzały się już wcześniej i Polska zawsze reagowała, natomiast nigdy to nie była reakcja aż tak bardzo emocjonalna i na tak wysokim szczeblu - mówi dr Olchowski w rozmowie z portalem RadioZET.pl. Po decyzji prezydenta Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego Kijów próbował załagodzić sytuację, ale - zdaniem eksperta - zabrakło mu konkretnego pomysłu, w związku z czym „ostatecznie nie zrobił nic”.
Analityk z Instytutu Europy Środkowej pytany o szanse na szybkie zakończenie sporu, stawia sprawę jasno - konsensusu szybko nie będzie, a sytuacja w najbliższych tygodniach może się nawet pogorszyć. - Ukraińcy nie wycofają się z tej decyzji (o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem „bohaterów UPA” - przyp. red.), ponieważ z ich punktu widzenia nie zrobili nic złego. W mediach społecznościowych w Ukrainie jest taki sam zgiełk, co w naszych. Tylko że główna teza jest taka, że to oni walczą na wojnie, bronią całej Europy tu i teraz, a my podnosimy jakieś historyczne kwestie, mówiąc, kto jest ich bohaterem, a kto nie - tłumaczy politolog. Z kolei dla Polaków kwestia rzezi wołyńskiej to fundament pamięci zbiorowej. - Mało jest rzeczy, które budzą w Polsce większe emocje. Dyskutować można z racjonalnymi argumentami, ale nie z emocjami. Dlatego spór osiągnął taką temperaturę - wyjaśnia ekspert.
Zgrzyt pomiędzy gabinetami Nawrockiego i Zełenskiego. Przydacz zarzuca Kijowowi kłamstwo
Dr Jakub Olchowski przewiduje również, że „karta ukraińska” będzie bezlitośnie wykorzystywana przez wszystkie strony polskiej sceny politycznej w nadchodzącej kampanii wyborczej. - To pokazuje, że polityka historyczna jest dla nas ważniejsza niż interesy bezpieczeństwa, ponieważ obie strony nie potrafią się wycofać - zauważa ekspert z UMCS. Jednocześnie zwraca uwagę na perspektywę sojuszników: - Państwa, które myślą w bardzo pragmatyczny i interesowny sposób, czyli na przykład Skandynawia, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, nie pojmują, o co właściwie chodzi w tych relacjach polsko-ukraińskich. Jest dla nich zupełnie niezrozumiałe, że można na podstawie historycznych sporów praktycznie zniszczyć relacje dwóch państw, które są sobie nawzajem potrzebne.
Słowa eksperta o instrumentalnym wykorzystywaniu kryzysu znajdują potwierdzenie w ostatnich ostrych wymianach zdań między Kijowem a Kancelarią Prezydenta RP. Wołodymyr Zełenski przekonuje, że ukraińska dyplomacja do końca próbowała załagodzić spór, proponując prezydentowi Karolowi Nawrockiemu osobiste spotkanie i wspólną konferencję. Wersji tej kategorycznie zaprzecza szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, twierdząc, że strona ukraińska w ogóle „nie była zainteresowana realną dyskusją z polskim prezydentem”.
- Niestety ze strony ukraińskiej nie było żadnej gotowości do zmiany (...) podejścia w sprawie nazewnictwa OUN-UPA, a jednocześnie była gra na czas, było cały czas zwlekanie i ciągła zmiana decyzji - powiedział Przydacz. Przypomniał, że efektem jego ustaleń z szefem ukraińskiego wywiadu Kyryło Budanowem miała być rozmowa telefoniczna obu prezydentów. Zełenski jednak z niej zrezygnował, wycofując się jednocześnie z wizyty w Warszawie i proponując „odległą datę w przyszłości”.
Wojna na ordery. Zełenski tworzy Panteon Narodowy
Decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego (nadanego w kwietniu 2023 r. przez byłego prezydenta Andrzeja Dudę - przyp. red.) prezydent Nawrocki podjął w piątek, 19 czerwca. Dzień później Zełenski ogłosił, że sam odsyła order do Warszawy. Solidarność z Zełenskim wyrazili byli prezydenci Ukrainy - Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko - którzy w sobotę masowo zrzekli się swoich Orderów Orła Białego. Na reakcję polskiej strony nie trzeba było długo czekać. Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński poinformował w poniedziałek o odesłaniu ambasadorowi Ukrainy dwóch ukraińskich odznaczeń. Jak zaznaczył w liście, to protest przeciwko gloryfikacji przez Kijów odpowiedzialnych za rzeź wołyńską nacjonalistów.
Decyzje te dolały oliwy do ognia w sporze polsko-ukraińskim. W niedzielę, 28 czerwca, podczas obchodów Dnia Konstytucji Zełenski wniósł do Rady Najwyższej projekt ustawy o budowie ukraińskiego Panteonu Narodowego. - Nikt nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować - oświadczył stanowczo.
W ukraińskich mediach (stacja TSN) Zełenski ocenił, że obecne działania Karola Nawrockiego to walka „o pozycję swojej partii wobec premiera Tuska”, nazywając to wewnętrzną sprawą Polski. Prezydent Nawrocki natychmiast odpowiedział, wytykając Zełenskiemu błąd: - Wszyscy patrioci rozumieją, ile zbrodni ukraińscy nacjonaliści dokonali na ziemiach polskich (...). Spór dotyczy postrzegania kwestii historycznych i tego, że w Polsce nie akceptujemy czerwono-czarnej banderowskiej flagi - oświadczył prezydent Polski.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET