Auto wyleciało z drogi i dachowało. Jechało nim troje dzieci, przyleciał śmigłowiec LPR
Trzy i pół godziny trwały utrudnienia po koszmarnym wypadku na drodze ekspresowej S7 w Bogaczewie (woj. warmińsko-mazurskie). Kierująca osobowym hyundaiem kobieta straciła kontrolę, a auto wyleciało przez bariery i dachowało na pobliskim polu kukurydzy. Autem jechało troje dzieci, po 11-latka przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Do przerażającego wypadku na S7 doszło we wtorek 27 czerwca około godziny 11 w Bogaczewie, pod Elblągiem. Na drodze ekspresowej 39-letnia kierująca hyundaiem, jadąc w kierunku Gdańska, nie zapanowała nad autem na łuku drogi, uderzyła w barierkę i dachowała. Pojazd roztrzaskał się na pobliskim polu kukurydzy.
Bogaczewo. Wypadek na S7. Auto wyleciało z drogi, w środku było troje dzieci
W aucie znajdowała się trójka dzieci. "Najbardziej poszkodowane w zdarzeniu było 11-letnie dziecko. Żeby przetransportować je do szpitala, lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego" - poinformował w komunikacie nadkom. Krzysztof Nowacki z elbląskiej policji.
Olsztyńska GDDKiA podała, że utrudnienia trwały 3,5 godziny. Poza 11-latkiem, który najbardziej ucierpiał w wypadku, pozostałe dzieci i kobieta nie wymagały pilnego przetransportowania do szpitala drogą lotniczą.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET