`

Branża turystyczna nie zaliczy wakacji 2024 do udanych. „Wyjątkowo dziwny sezon"

3 min. czytania
30.08.2024 06:14
Obserwuj nas na Google

- Turyści za nieduże pieniądze wymagają standardu czterogwiazdkowego hotelu. Dalsze prowadzenie mojej działalności stoi pod dużym znakiem zapytania - mówi Alicja, właścicielka domu wczasowego nad morzem. Kończący się sezon wakacyjny był dla niej najgorszy od 25 lat.

fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Wakacje 2024. “Mniej turystów niż w zeszłym roku”

- Klient jest niesamowicie trudny. Za nieduże pieniądze ma olbrzymie wymagania. Do tego źle się zachowuje. Pije i rozrabia. Najgorsi są młodzi, ale tych już staram się unikać - żali się Alicja, która prowadzi skromny dom wczasowy nieopodal Kołobrzegu. W tym roku musiała powrócić do cen sprzed trzech lat, aby złapać jakichkolwiek klientów.

Obniżka ceny wynajmu niesie za sobą konsekwencje. Mimo że Alicji udało się znaleźć wczasowiczów, to przy wzrastających kosztach prowadzenia działalności jej sytuacja jest coraz trudniejsza. - Prowadzenie tego ośrodka nie przynosi mi już spodziewanych zysków. Jest to już trochę wegetacja - stwierdza.

Redakcja poleca

Kłopoty mieli też gospodarze w ośrodkach górskich. Jak mówi nam pracownica 30-pokojowego pensjonatu w Zakopanem, w tym roku było dużo mniej wczasowiczów niż w poprzednim.

- Może ludzie mają mniej pieniędzy? - zastanawia się Agata. Po chwili namysłu dodaje: - Wydaje mi się, że ludzie jak mają już coś wydać, to wybierają miejsca z pełnym zapleczem: basenem, spa, restauracją.

Trend krótkich wyjazdów. “Trzy lub cztery dni”

Polska branża turystyczna nie może zaliczyć kończącego się sezonu wakacyjnego 2024 do najbardziej udanych. - To, co udało się zaobserwować podczas tegorocznych wakacji, to trend dość krótkich wyjazdów - mówi Karol Wiak z portalu rezerwacyjnego Nocowanie.pl. Jak wynika z przeprowadzonej analizy, Polacy najczęściej wybierali trzy lub czterodniowe pobyty.

- Jak ktoś przyjeżdża na tydzień, to bardzo się cieszymy. Przez cały sezon miałem tylko dwa takie pobyty, co mnie totalnie zszokowało - wylicza właściciel apartamentów “Mielnova” w Mielnie Damian Wawrzynkiewicz.

Najwięcej rezerwacji obejmowało weekendy. Dużo wolnych terminów było między poniedziałkiem a czwartkiem. To oznaczało duże straty dla branży. - Przy wysokich cenach noclegów w kurortach turyści decydowali się na krótsze wyjazdy, które po prostu wychodzą taniej - mówi Karol Wiak.

- Co tu dużo ukrywać. Wbrew pozorom najlepsze były lata covidowe, kiedy rząd rozdawał bony turystyczne. Mocno one wspomogły branżę - wspomina właściciel “Mielnovy”.

Upalny sierpień ratuje branże

Sezon mógłby być jeszcze gorszy dla właścicieli obiektów wypoczynkowych, gdyby nie duży wzrost rezerwacji w sierpniu. Jak wyliczył portal Nocowanie.pl, ostatni miesiąc wakacji był o 35 proc. lepszy od lipca. - Rezerwacje zaczęły spływać na ostatnią chwilę po informacji, że będzie słonecznie i upalnie - przypomina Wiak.

Potwierdza to właściciel apartamentów “Mielnova”. Jak zauważył, do połowy lipca na Pomorzu z trudem dostrzegano turystów. - Wyjątkowo dziwny był ten sezon. Jeszcze nigdy tak późno się nie zaczął. Tak naprawdę pełnię sezonu mieliśmy w długi weekend sierpniowy.

Redakcja poleca

W najpopularniejszych miejscowościach wakacyjnych, w momencie rozpoczęcia długiego weekendu sierpniowego, wolnych miejsc noclegowych było zaledwie 4-5 proc. - Mieliśmy do czynienia praktycznie z pełnym obłożeniem - komentuje Karol Wiak.

Dlaczego tak późno Polacy wybrali się na wakacje? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. - Teorie są różne. Ludzie mają mniej pieniędzy. Zauważyliśmy, że z roku na rok mają mniej gotówki. Zaczęli też więcej oszczędzać, gdy rozpętała się wojna na wschodzie - tłumaczy Wawrzynkiewicz.

Nie wszędzie było drogo

Kończący się sezon wakacyjny uwidocznił jeszcze jeden trend. Okazuje się, że rezerwacje, które Polacy w poprzednich latach dokonywali z kilkomiesięcznym wyprzedzeniem, powoli odchodzą już w zapomnienie. Decyzje o wyjeździe zapadają nawet w ten sam dzień.

A co z cenami? Jak wyliczył portal Nocowanie.pl, nie wszędzie wzrosły ceny w porównaniu do zeszłego roku. W Zakopanem było ok. 7 proc. taniej, a średnia cena noclegu wynosiła 97 zł od osoby. Nad morzem było podobnie. We Władysławowie było aż 17,5 proc. taniej, co przełożyło się na koszt noclegu wynoszący średnio 89 zł od osoby.

Z kolei w Karwii było już o 8 proc. drożej w porównaniu do zeszłego roku. Trzeba było liczyć się ze średnią ceną 101 zł od osoby. - Tak naprawdę wszystko zależy od popularności miejscowości i standardu obiektu - analizuje Karol Wiak z Nocowanie.pl.

Jak tłumaczy właścicielka apartamentów i pokoi w Zakopanem, branża spodziewała się, że nie będzie to najlepszy rok, dlatego postawiła na konkurencyjne oferty.

- Nie windowaliśmy cen, żeby mieć klientów. Staraliśmy się włożyć więcej pracy w obsługę turystów, ale własnymi rękoma, żeby więcej zarobić. Zawsze mamy kogoś do pracy, ale ze względu na to, że jest to firma rodzinna, to wiele rzeczy robimy sami. - mówi Anna Stachoń, która zarządza dwoma obiektami w Zakopanem.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET