Brutalnie pobity ksiądz nie żyje. Śmierć po wielu dniach w szpitalu
Nie żyje ksiądz Lech Lachowicz, brutalnie pobity po mszy świętej w Szczytnie 3 listopada. Duchowny długo walczył o życie, ale lekarzom nie udało się go uratować. Jak przekazała prokuratura, na wtorek zaplanowana jest sekcja zwłok. Podejrzany o pobicie księdza 27-latek przebywa w areszcie.
Szczytno. Brutalnie pobity ksiądz nie żyje
Przypomnijmy, że 3 listopada, po niedzielnej mszy, 72-letni proboszcz parafii św. Brata Alberta został ciężko pobity. Świadek zdarzenia - gosposia, zaalarmowała policję o napadzie. Do ataku doszło na terenie plebanii. Policja zatrzymała 27-letniego mężczyznę do sprawy. - Zatrzymany jest mieszkańcem Szczytna - powiedział asp. Tomasz Markowski, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie.
Stan pobitego księdza od początku był bardzo ciężki i wiadomo było, że walczy o życie. Pojawił się również chaos informacyjny, bowiem część źródeł podała, że zmarł 5 listopada. Wtedy kuria zdementowała te informacje, przekazując oficjalny komunikat, że ks. Lachowicz walczy o życie. Niestety, w sobotę podano, że duchowny zmarł. Ksiądz Lech Lachowicz miał 72 lata. W ostatnich latach pełnił funkcję proboszcza parafii Św. Brata Alberta w Szczytnie. Był on budowniczym tego kościoła.
Informację o śmierci brutalnie pobitego księdza przekazał rzecznik Kurii w Olsztynie ks. Marcin Sawicki. Z kolei rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski podał, że na wtorek zaplanowana jest sekcja zwłok. - Prokurator czeka na opinie lekarza, czy obrażenia, wskutek których nastąpiła śmierć księdza, były zadane przez sprawcę – wyjaśnił Brodowski. Jak dodał, wówczas nastąpi ewentualna zmiana zarzutów dla podejrzanego.
Brodowski informował we wtorek, że zatrzymanemu 27-latkowi przedstawiono zarzut usiłowania zabójstwa księdza. W zarzucie napisano, że zadał on proboszczowi kilka uderzeń metalowym toporkiem w głowę, czym spowodował m.in. złamanie kości czaszki i obrzęk tkanki mózgowej. Duchowny miał też rozległą ranę na twarzy. "Zamierzonego celu nie osiągnął z uwagi na szybkie udzielenie pomocy" - napisano w zarzucie ogłoszonym 27-latkowi. Napastnika spłoszyła i pomoc wezwała gospodyni z plebanii.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET