`

Burza o nowy jadłospis w szkolnych stołówkach. „To przekracza zdrowy rozsądek"

2 min. czytania
08.09.2026 16:57
Obserwuj nas na Google

Ministra edukacji Barbara Nowacka skomentowała we wtorek krytykę nowego jadłospisu w szkolnych stołówkach. – Awantura o to, że dzieci mają jeść zdrowo, przekracza zdrowy rozsądek. Rozmawiajmy o autorytetach – oceniła.

Stołówka
fot. Wojciech TRACZYK/East News – zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zmiany wprowadzono w szkolnych jadłospisach od 1 września.
  • Dlaczego nowe zasady żywienia w szkołach są krytykowane.
  • Co Nowacka sądzi o krytyce Morawieckiego w sprawie nowego jadłospisu.

Awantura o nowy jadłospis w szkołach

Od 1 września, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, obowiązują zmiany w zasadach żywienia przedszkolaków i uczniów. W ich jadłospisach obok mięsa muszą się regularnie pojawiać m.in. ryby i strączki. Ograniczane mają być cukier i sól. Zmiany mają pomóc w przeciwdziałaniu otyłości wśród dzieci. Ministerstwo Zdrowia przekazało, że „nowe zasady nawiązują do założeń diety planetarnej – modelu żywienia, który łączy troskę o zdrowie człowieka z troską o środowisko”.

Nowy akt dopasowuje zasady do aktualnych norm żywienia populacji Polski opracowanych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – PIB. Dokument ma na celu walkę z nadwagą i otyłością wśród dzieci poprzez rygorystyczne określenie jakości żywienia w szkołach i przedszkolach.

Redakcja poleca

Mimo wszystko zmiany wywołały falę krytyki, m.in. były premier, a obecnie lider ugrupowania Rozwój Plus Mateusz Morawiecki, ocenił, że „zamiast schabowego dzieci dostaną sojowego”. W nagraniu na X dodał, że „nikt nie pytał rodziców, zero konsultacji, po prostu wjechali z dietą planetarną”. – Najpierw straszą, że dieta mięsna zabija planetę, a potem każą dzieciom jeść fasolę z kaszą. Dość tych szaleństw ideologicznych – dodał. Zaapelował też: „Opamiętajcie się!”.

Nowacka: Czy ja muszę się odnosić do każdej głupoty?

We wtorek dziennikarze poprosili Nowacką o komentarz do sprawy. – Czy ja muszę się odnosić do każdej głupoty i niedouczenia pana Morawieckiego? – odparła Nowacka. Dodała też, by uwagi dotyczące nowego sposobu żywienia dzieci kierować do Ministerstwa Zdrowia, które przygotowało przepisy. Zaznaczyła, że Morawiecki „jako premier powinien wiedzieć, że każde rozporządzenie, czy to ministra zdrowia – tak jak w tym przypadku – czy innego ministra, podlega konsultacjom społecznym”.

– To rozporządzenie weszło w życie w lutym tego roku, więc gdzie był pan Morawiecki przez tyle miesięcy, że się w ogóle sprawą nie zainteresował? – zapytała. Oceniła, że „awantura o to, że dzieci mają jeść zdrowo, przekracza zdrowy rozsądek”. Dodała, że „dzieci w szkołach mają się odżywiać zdrowo”. Podkreśliła, że wszystkim nam powinno zależeć na zdrowiu młodego pokolenia i na tym, by się zdrowo odżywiało. Dodała, że gdy spojrzymy na wyniki testów sprawnościowych młodych albo na rosnącą otyłość, to „każdy przytomnie myślący człowiek lub odpowiedzialny patriota powinien powiedzieć, że powinniśmy zadziałać na rzecz zdrowej diety”.

Zdrowej – podkreśliła – a więc „zbilansowanej, opartej na lokalnych produktach, która w dodatku korzysta z produktów wyprodukowanych przez polskich rolników”. – A tu wjeżdża pan Morawiecki bez przeczytania czegokolwiek i mówi, że nie podoba mu się, że dzieci będą jadły kaszę. No człowieku, przecież kasza jest polskim produktem – dodała.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET