Burza po słowach prezydenta Legnicy. "To przekracza wszelkie wyobrażenia", "Bzdura"
Rewitalizacja linii kolejowej na odcinku od miasta Legnica do Złotoryi i Jerzmanic oraz w konsekwencji wzmożony ruch pociągów doprowadzi do paraliżu komunikacyjnego Legnicy - stwierdził prezydent tego miasta Maciej Kupaj i zaapelował do radnych. - Ja ten apel oceniam negatywnie - skomentował w rozmowie z portalem RadioZET.pl Paweł Grabek, radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie argumenty przedstawił prezydent Legnicy w opublikowanym apelu.
- Jak zareagowali na to radni Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
- Dlaczego mieszkańcy bronią kolejowej inwestycji.
"Całkowity paraliż komunikacyjny" Legnicy. Prezydent apeluje do radnych
Na stronie miasta opublikowano oficjalny apel prezydenta Legnicy do radnych Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Z treści dokumentu wynika, że planowana inwestycja kolejowa Legnica – Złotoryja - Jerzmanice Zdrój "w obecnym kształcie generuje poważne zagrożenia dla funkcjonowania miasta Legnicy, stolicy subregionu i kluczowego ośrodka komunikacyjnego, edukacyjnego oraz gospodarczego". "Koncepcja przygotowana przez poprzedni rząd Zjednoczonej Prawicy zawiera szereg błędów, nie uwzględnia dobra mieszkańców Legnicy i negatywnie wpływa na funkcjonowanie całego miasta. Rozwiązanie jednego problemu wygeneruje kolejne, dużo poważniejsze. Proszę zróbmy to dobrze, a nie szybko" - czytamy w apelu podpisanym przez Macieja Kupaja.
Główne zastrzeżenia i obawy mieszkańców rzekomo wiążą się "z całkowitym paraliżem komunikacyjnym Legnicy". W planach są 32 połączenia pasażerskie oraz dodatkowe składy towarowe. Jak wynika z apelu prezydenta trzeciego największego miasta na Dolnym Śląsku, spowoduje to permanentne blokowanie przejazdów kolejowych na ul. Chojnowskiej i ul. Działkowej, a są to główne punkty w systemie drogowym Legnicy. Dodatkowo planowane połączenie rzekomo ma całkowicie zablokować wyjazd z drogi ekspresowej S3 od ul. Chojnowskiej, z kolei jej niedrożność doprowadzi do zakłóceń w ruchu całego regionu. W dokumencie wymieniono również możliwy paraliż komunikacji zbiorowej ze względu na blokadę zajezdni autobusowej przy ul. Domejki, z której codziennie, co kilka minut wyjeżdżają autobusy miejskie.
"Planowane połączenie kolejowe to nie tylko paraliż dróg ale też dodatkowe obciążenie edukacyjne i finansowe dla Legnicy. Miasto już dziś każdego miesiąca dopłaca do edukacji młodzieży z powiatów ościennych, bez rekompensaty. Wzrost liczby uczniów bez systemowego wsparcia z zewnątrz będzie obciążał wyłącznie budżet miasta" - czytamy w apelu prezydenta Legnicy, który wnioskuje o natychmiastowe wstrzymanie prac nad projektem w obecnym kształcie i "uwzględnienie realnych skutków komunikacyjnych dla mieszkańców".
Radny: "To jakaś bzdura"
Apel prezydenta Legnicy wywołał w dolnośląskim mieście lawinę kontrowersji. - Ja ten apel oceniam negatywnie, rozwój kolei jest niezbędny dla naszego regionu. Klub Prawa i Sprawiedliwości popiera zarówno rozwój kolei, jak i tę inwestycję. Kolej nie spowoduje większych utrudnień w samej Legnicy, to jakaś bzdura - skomentował w rozmowie z portalem RadioZET.pl Paweł Grabek, radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Do sprawy odniósł się również Piotr Karwan.
- Niezrozumiałe jest, dlaczego prezydent Legnicy apeluje do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, który w tej sprawie nie jest stroną. Inwestorem jest PKP Polskie Linie Kolejowe SA, a nie Sejmik. Inwestycja realizowana jest od 2023 roku, nie rozumiem więc, skąd nagle takie zainteresowanie polityka Platformy Obywatelskiej połączeniem kolejowym, które w 2026 roku znowu miało połączyć Legnicę ze Złotoryją. Mieszkańcy Złotoryi i powiatu od dekad czekali na powrót kolei, która miała zlikwidować tam wykluczenie komunikacyjne, zapewne apel prezydenta jest dla nich ogromnym zaskoczeniem, jak i to, że są oni "obciążeniem edukacyjnym"... - oznajmił radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Z prośbą o komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się także do Macieja Kupaja, prezydenta Legnicy. Zapytaliśmy, czy do tej pory apel spotkał się z jakąkolwiek reakcję i czy prezydent zaapelował także do inwestora. Na razie czekamy na odpowiedź.
Mieszkańcy: "Kto pana wybrał, nie powinien mieć praw wyborczych"
Głos w sprawie zabrali także mieszkańcy Legnicy. Znaczna część z osób komentujących broni kolejowej inwestycji i nie zgadza się z argumentami przedstawionymi przez prezydenta miasta. "Kto pana wybrał, nie powinien mieć praw wyborczych. Legnica dawno jest niewydolna komunikacyjnie i żadne inwestycje poprawiające te sytuację nie mają miejsca. Poza tym miasto też nie interesuje się komunikacją pomiędzy miastami, której nie ma. I jakoś nie da się z urzędem miasta dogadać" - napisała ostro pani Justyna. "Zamiast wspierać kolej i zmniejszać wykluczenie komunikacyjne, to trzeba blokować. Legnica jako miasto i również mieszkańcy skorzystają z tego połączenia oraz nowego przystanku PKP, który ma powstać. Nie każdy ma samochód" - dodała pani Marta.
Z kolei, zdaniem pani Izabeli, pomysły blokowania inwestycji są równoznaczne z "cofnięciem się do minionej epoki". "Rejonom Złotoryi należy się dogodne połączenie ze światem. Mieszkańcom Legnicy należą się trakcje miejskie, transport pasażerki, dogodne ścieżki rowerowe i deptaki. Proszę się zająć tym, co leży w pana zasięgu i nie utrudniać życia ludziom mieszkającym w innych miejscowościach. Ma pan 2 lata, żeby coś zrobić, a najlepiej pojechać do Czech na 5 dni i zobaczyć, jak się remontuje drogi w mieście. Gdzie w 7 dni można wyremontować wszystko, łącznie z kładzeniem nowych kabli, rur itp. To, co się dzieje w Legnicy, przekracza wszelkie wyobrażenia. To, co się dzieje w Złotoryi przy remontach nawierzchni, jest również niedopuszczalne" - skomentowała mieszkanka dolnośląskiego miasta.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET