`

Burza wokół prac domowych. Rekomendacje ekspertów usunięte, ZNP mówi o skandalu

4 min. czytania
04.11.2025 13:17
Obserwuj nas na Google

Instytut Badań Edukacyjnych przedstawił długo wyczekiwane rekomendacje dotyczące prac domowych, po czym je usunął. Pojawiło się za to oświadczenie, w którym dyrektor instytutu zapowiedział "powtórzenie procedury". Na razie, jak słyszymy w IBE, trudno stwierdzić, kiedy poznamy nowe rekomendacje. Według ZNP sprawa "ociera się o skandal". 

Praca domowa
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były główne wnioski z raportu IBE o pracach domowych.
  • Co rekomenduje IBE zamiast tradycyjnych prac domowych.
  • Dlaczego nauczyciele krytykują rekomendacje dotyczące prac domowych.

Dopiero co przez szkoły przeszła burza związana z wypłatami za godziny ponadwymiarowe, a już na horyzoncie pojawiło się kolejne edukacyjne zamieszanie. Tym razem na tapecie znalazły się prace domowe. Na początku października Instytut Badan Edukacyjnych przedstawił główne wnioski (badania przeprowadzał na polecenie ministerstwa edukacji) dotyczące wprowadzenia nieobowiązkowych prac domowych. Szefowa MEN Barbara Nowacka podkreślała „pozytywny efekt” reformy, przytaczając fragmenty danych z IBE o tym, że np. dzieci mają więcej czasu na odpoczynek, aktywność fizyczną, a mniej stresu.

Słowo „fragmenty” jest tu kluczowe. Pod koniec października IBE opublikował bowiem pełny, liczący ponad 200 stron raport, według którego tylko niespełna 10 proc. nauczycieli uważa, że zmiany były korzystne dla uczniów i uczennic. Zdecydowana większość szkolnej kadry bije na alarm: uczniowie gorzej utrwalają materiał, są mniej samodzielni, zaangażowani i zmotywowani – wyliczono w raporcie.

Do tego dołączono rekomendacje zespołu ekspertów, który to zaproponował m.in. by prace domowe zostały zastąpione pracą własną ucznia. Mogłyby to być „zadania pisemne, praktyczno-techniczne lub inne, o charakterze poznawczym”, dzięki którym uczniowie utrwalaliby treści z lekcji. Prace własne byłby dalej nieobowiązkowe, nie na oceny, ale z informacją zwrotną od nauczyciela. Nowość to jedynie określenie limitu czasu na nie, tzn. nauczyciele mieliby wspólnie uzgadniać, co i ile komu zadali.

ZNP o IBE: skandal

Jako jedną z ekspertek współtworzącą te zasady wskazano Danutę Kozakiewicz, dyrektorkę SP nr 103 w Warszawie. Ta jednak poinformowała, że brała udział tylko w dwóch spotkaniach na temat wprowadzonych ograniczeń, stanowczo zaprzeczyła tworzeniu rekomendacji, z którymi zresztą w większości się nie zgadza. - Tak naprawdę zgadzam się jedynie z tym, że zespół nauczycieli powinien współpracować w zakresie prac domowych i wspólnie ustalać liczbę i zakres zadawanych prac. Ale zadania domowe powinny być obowiązkowe i na ocenę - komentuje w rozmowie z RadioZET.pl. Do IBE wysłała protest, by nie wykorzystywano bezpodstawnie jej nazwiska i wizerunku.

Według Urszuli Woźniak z ZNP sposób przygotowania rekomendacji przez Instytutu Badań Edukacyjnych ociera się o skandal. - Powoływano się na ekspertów, którzy odżegnują się od tego, by takie rekomendacje tworzyli - podsumowuje Woźniak w rozmowie z reporterem Radia ZET Michałem Dzienyńskim.

Rekomendacje zniknęły ze strony IBE. W zamian pojawiło się oświadczenie. Czytamy w nim, że dyrektor instytutu „zdecydował o ponownej analizie rekomendacji odnośnie możliwych zmian w sposobie zadawania czy oceniania prac domowych”, a decyzja ta jest efektem „uzyskania informacji o niezgodnym ze standardami Instytutu sposobie procedowania ww. projektu. IBE PIB przeprasza wszystkich ekspertów za zaistniałą sytuację.” Instytut zapewnia też, że „procedura uzgodnienia treści i uzyskania akceptacji projektu przez zaangażowanych w ten proces ekspertów zostanie powtórzona, a bezpośredni nadzór nad tym procesem obejmie dyrektor IBE PIB”. Zweryfikowane propozycje mają zostać ponownie przesłane do MEN.

Na razie, jak słyszymy w IBE, trudno stwierdzić, kiedy poznamy nowy dokument. - Kontaktujemy się teraz ponownie z zespołem ekspertów. Chcemy, żeby wszyscy jego członkowie raz jeszcze się wypowiedzieli, przedyskutowali rekomendacje tak, by nie było żadnych wątpliwości co do kształtu finalnego stanowiska – mówi w rozmowie z RadioZET.pl Tomasz Gajderowicz, zastępca dyrektora IBE. Zaznacza jednocześnie, że raport, w którym zawarto wyniki badań o skutkach ograniczenia prac domowych, nie zmienia się.

Prace domowe wrócą do szkół?

Danuta Kozakiewicz przyznaje, że rozmawiała już z dyrektorem IBE i dostała – na razie ustną – propozycję współpracy przy tworzeniu rekomendacji. - Jeśli miałby być wypracowany nowy dokument, to nie wykluczam współpracy, ale mogłabym być tylko głosem doradczym jako praktyk. Natomiast to co mamy, uważam za zły dokument, nie chciałabym, żeby weszło to w życie, więc dyskusję wyłącznie nad tym, co przedstawiono, uważam za bezsensowną - wyjaśnia w rozmowie z RadioZET.pl.

W tym całym zamieszaniu wciąż pozostaje pytanie, co dalej z pracami domowymi? - Raczej ani MEN, ani IBE tego nie wiedzą, a chaos trwa. Rekomendacje były poniżej wszelkiej krytyki, a teraz ich wyrzucenie do kosza to marnotrawstwo publicznych pieniędzy. Materiał przetrwał w sieci mniej niż 24 godziny, co idealnie obrazuje stan reformy – komentuje Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej.

Przypomnijmy, zgodnie z rozporządzeniem MEN od kwietnia 2024 nauczyciele w klasach 1-3 w podstawówkach nie mogą zadawać prac praktyczno-technicznych i pisemnych (poza tymi związanymi z ćwiczeniem tzw. małej motoryki). W klasach 4-8 prace domowe pisemne i praktyczno-techniczne mogą być, ale nieobowiązkowe i nie na ocenę. Jeśli dziecko odrobi takie ćwiczenia, to nauczyciel ma obowiązek przekazania informacji zwrotnej dziecku, jak sobie z nimi poradziło.

MEN po wielu krytycznych głosach od nauczycieli zlecił IBE przygotowanie raportu na temat skutków wprowadzonych zmian. Na początku roku szkolnego 2025/2026 resort zapowiedział, że decyzja w sprawie obowiązkowych prac domowych zapadnie jesienią i zależy od wyników ewaluacji prowadzonej przez Instytut Badań Edukacyjnych oraz od wyników egzaminów ósmoklasisty.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET