Była dziewczyna Łukasza Żaka zjawiła się w sądzie. Tak zachował się oskarżony
W czwartek rozpoczęła się kolejna rozprawa w procesie Łukasza Żaka, oskarżonego o spowodowanie we wrześniu 2024 roku śmiertelnego wypadku drogowego na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Tym razem pojawiła się tam również była dziewczyna Żaka, który po tragedii zostawił ją na miejscu na pastwę losu. "Fakt" opisał, jak zachowywali się względem siebie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty postawiono Łukaszowi Żakowi w związku z wypadkiem.
- Co wydarzyło się podczas pierwszej konfrontacji Żaka z Pauliną K. po wypadku.
- Kogo przeprosił Łukasz Żak podczas procesu.
Proces Łukasza Żaka. Co prokuratura zarzuca kierowcy arteona?
Proces Łukasza Żaka toczy się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. Mężczyzna jest oskarżony o spowodowanie wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 roku. Uczestniczyli w nim kierujący volkswagenem arteonem Łukasz Żak, jego pasażerowie, a także jadąca fordem focusem czteroosobowa rodzina.
Według prokuratury Żak prowadził auto w sposób zagrażający bezpieczeństwu drogowemu, na skutek czego nieumyślnie spowodował wypadek najeżdżając na forda focusa, którym jechała czteroosobowa rodzina, a później uciekł z miejsca wypadku. W wyniku zderzenia zginął 37-letni pasażer forda Rafał P. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego auta - 37-letnia kierująca samochodem żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat, a także Paulina K., która jechała z Żakiem.
Łukasz Żak i Paulina K. Tak wyglądało ich pierwsze od roku spotkanie
Paulina K. pojawiła się na kolejnej, lipcowej rozprawie. To było jej pierwsze spotkanie z Żakiem od czasu zeszłorocznej tragedii, po której - przypomnijmy - ówczesny partner uciekł z miejsca zdarzenia, zostawiając tam m.in. swoją dziewczynę. Wcześniej omal nie zginęła. Jak informuje "Fakt", kobieta, która miała zeznawać na czwartkowej rozprawie, "ubrana w czarną bluzkę i białe spodnie", chciała zwrócić na sieie uwagę swojego byłego partnera i "wpatrywała się w niego z uwagą, jakby czekała, żeby uchwycić choć na chwilę jego wzrok. Na próżno".
Z relacji gazety wynika, że oskarżony "nawet nie spojrzał w stronę dawnej ukochanej. Potraktował ją jak powietrze". "Swoją szaleńczą jazdą spowodował wypadek, w którym zginął 37-letni Rafał P., a jego dziewczyna została ciężko ranna. Łukasz Żak nie starał się jej pomóc, nie wezwał do niej karetki. Zostawił ją na pastwę losu, a teraz nie miał nawet odwagi spojrzeć jej prosto w twarz. Potraktował ją jak powietrze" - czytamy w artykule. "Fakt" podaje również, że mężczyzna znajdował się z kolei "w doskonałym nastroju. Pewnym krokiem podszedł do ławy oskarżonych, nonszalancko rozsiadł się i zatopił w rozmowach ze swoją adwokatką". "Widać było, że jest skupiony tylko na sobie" - dodano.
Łukasz Żak przyznał się do zarzutów. Kogo przeprosił oskarżony?
Podczas pierwszej rozprawy, która miała miejsce w czerwcu, prok. Katarzyna Niemiec-Rudnicka podkreśliła, że oskarżony spowodował wypadek, podczas gdy zgodnie z prawomocnym wyrokiem z 21 grudnia 2023 r. miał orzeczony zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. - A także czynu tego dopuścił się w okresie 5 lat po odbyciu co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne - dodała.
Łukasz Żak przyznał się do dwóch zarzutów - kierowania volkswagenem oraz przekroczenia prędkości. Przeprosił rodzinę Rafała P., który zginął w wypadku, w szczególności jego dzieci oraz - co ciekawe - także Paulinę K. i wszystkich współoskarżonych. Dodał, że jego znajomi są według niego także pokrzywdzonymi i że będzie składał wyjaśnienia na późniejszym etapie procesu. Mężczyźnie grozi od 5 do 30 lat więzienia.
Oprócz Łukasza Żaka na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. Sprawa jednego z nich - Kacpra D. - została wyłączona do odrębnego procesu. Pozostałym współoskarżonym prokurator zarzuciła m.in. utrudnianie postępowania karnego poprzez pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej Łukaszowi Żakowi, nieudzielenie pomocy osobom znajdującym się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Nie żyje 37-letni ojciec dwójki dzieci
Do tragicznego wypadku doszło 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej na wysokości przystanku autobusowego "Torwar". W volkswagenie, oprócz Łukasza Żaka, byli Paulina K., Sara S. i Adam K. W wyniku zderzenia volkswagena i forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała volkswagenem.
Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Łukasza Żaka zatrzymano w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Według opinii biegłych Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.
Źródło: Radio ZET/Fakt.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET