„Byliśmy gotowi do zestrzelenia”. Tusk ujawnia nowe informacje o obiekcie na Lubelszczyźnie

5 min. czytania
30.07.2026 11:06
Obserwuj nas na Google

Na razie wszystko wskazuje na to, że w czwartek rano polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk balistyczny CH101 - poinformował premier Donald Tusk. - Wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku, gdyby kontynuował on lot - dodał szef rządu.

Premier Donald Tusk
fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są wstępne ustalenia dotyczące typu obiektu.
  • Czy rząd był gotowy do zestrzelenia obiektu.
  • Czy są informacje o ofiarach i stratach.
  • Co o działaniach służb powiedział premier Donald Tusk.

Niezidentyfikowany obiekt na Lubelszczyźnie. Tusk: byliśmy gotowi do zestrzelenia

W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w czwartek po godz. 10 premier Donald Tusk, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i szef MSWiA Marcin Kierwiński udali się do Lublina, gdzie biorą udział w zespole koordynacyjnym z udziałem przedstawicieli służb.

- Jak na razie wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym CH-101, rosyjskim, ale też nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania - powiedział premier Tusk w Lublinie na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego. - Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot - podkreślił szef rządu.

Dodał, że pocisk spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim oraz że nie ma żadnych informacji o ofiarach ani o stratach. - Nie było bezpośredniego zagrożenia, w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym - powiedział Tusk. Podkreślił, że odpowiednie służby zadziałały bardzo szybko.

Premier Donald Tusk zapewnił, że po takim incydencie, jak naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych. - Chcę zapewnić państwa, że od momentu, kiedy pojawiły się te zagrożenia, wszystkie służby starały się pracować jak najintensywniej. Jesteśmy z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem w stałym kontakcie - powiedział szef rządu. Zaznaczył, że Kosiniak-Kamysz i on rozmawiali o sytuacji także z prezydentem Karolem Nawrockim.

Szef MON: Blisko polskiej granicy znalazło się ponad 20 obiektów

Jak powiedział szef MON na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego w Lublinie, już w godzinach późnowieczornych uruchomiono „zarówno krajowe, jak i sojusznicze służby związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej” - w związku ze zmasowanym rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę.

Powiedział, że chodzi m.in. o polskie pary dyżurne F-16, które już od ok. godz. 2 w nocy operowały w okolicy granicy polsko-ukraińskiej oczekując na rozkazy, a w przypadku pojawienia się obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej były gotowe do ich zestrzelenia.

- Do tego uruchomiono samoloty rozpoznawcze, które operowały nad polską przestrzenią powietrzną i samoloty sojusznicze do tankowania w powietrzu, które z Republiki Federalnej Niemiec wystartowały na terytorium Polski - mówił Kosiniak-Kamysz. Szef MON poinformował, że ponad 20 obiektów znalazło się blisko polskiej przestrzeni powietrznej.

Tusk: Ukraińskie myśliwice starały się zatrzymać pociski

Wicepremier podkreślił, że czwartkowa noc przypomina, iż sytuacja jest bardzo poważa. - Jest to sytuacja, która stwarza zagrożenie, a służby i wojsko są gotowe do podejmowania wszystkich decyzji, żeby zabezpieczyć RP i jej obywateli - zapewnił. Jednocześnie przypomniał, że za granicą Polski trwa pełnoskalowa wojna. - Niektórzy chcą o tym zapomnieć, niektórzy nie chcą już tego widzieć - ocenił szef MON.

- To są metry, które nas dzielą od tej wojny i ta noc po raz kolejny uświadamia - nie tym, którzy siedzą przy tym stole, nie dowódcom, nie strażakom, nie policjantom - ale nam wszystkim jeszcze raz, że sytuacja jest bardzo poważna. Że sytuacja jest sytuacją, która stwarza zagrożenie, a służby i wojsko są gotowe do podejmowania wszystkich decyzji, żeby zabezpieczyć Rzeczypospolitą i jej obywateli - dodał.

Redakcja poleca

- Gen. Ireneusz Nowak (Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych - przyp. red.) poinformował mnie, że myśliwce ukraińskie do samej polskiej granicy starały się przechwycić i zatrzymać pociski, które zmierzały w polską stronę. To pokazuje jak ważna jest współpraca z naszymi sojusznikami - powiedział Tusk w Lublinie.

Podkreślił też, że wszyscy dobrze wiedzą, jak wielkie znaczenie ma pomoc Ukrainie w tym, żeby zwalczała pociski, rakiety i drony rosyjskie jeszcze na swym terytorium. Premier zaznaczył, że pomoc ta ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo Polski. - To zdarzenie z nocy, po raz kolejny to potwierdza - dodał.

„To jeden z największych ataków na zachodnią Ukrainę”

- To jeden z największych ataków na zachodnią część Ukrainy. Ostatnie miesiące to były ataki raczej skierowane na Kijów, okolice i na wschodnią część Ukrainy. Ten był przypuszczony również na zachodnią część Ukrainy - podkreślił podczas spotkania szef MON.

- To dla nas jest absolutny priorytet. Analiza sytuacji, przekazywanie informacji, podejmowanie decyzji. To jest schemat działania, który został przyjęty i sprawdził się dzisiejszej nocy po raz kolejny - dodał, podkreślając, że wszystkie służby (zarówno siły zbrojne, jak i policja, straż pożarna oraz służby wywiadowcze) są zintegrowane.

Szef MON przekazał, że w tym momencie trwają czynności operacyjne, identyfikacja obiektu na miejscu zdarzenia. - Trwają analizy zarówno pirotechniczne związane z lokalizacją wszystkich elementów obiektu, jak również związane z określeniem, jaki precyzyjnie jest to rodzaj obiektu. (...) Największe prawdopodobieństwo jest takie, że to jest pocisk CH-101, których kilkadziesiąt wystrzelono dzisiejszej nocy nad terytorium Ukrainy - powiedział. Jak jednak zastrzegł, ta hipoteza musi zostać potwierdzona.

- Wszystkie elementy związane z operowaniem naszych sojuszniczych statków powietrznych są koordynowane również z dowództwem sił połączonych Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dowódcy NATO są na bieżąco informowani, będziemy przekazywać całościowy raport - podkreślił Kosiniak-Kamysz. 

Dowódca ujawnia szczegóły operacji

Na czwartkowym posiedzeniu zespołu koordynacyjnego w Lublinie Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak. przekazał, że o możliwym dużym ataku na Ukrainę dowództwo wiedziało już przed północą. - Przygotowując się do odparcia tego ataku, podjęliśmy kroki zmierzając do podniesienia gotowości środków, które są w systemie obrony powierzchni naszego państwa - zapewnił dowódca.

Jak mówił, to m.in. myśliwce F-16 z 302 bazy lotnictwa taktycznego w Łasku, która znajdowała się w 15-minutowej gotowości do startu, w takiej samej gotowości były samoloty z bazy w Malborku. Podkreślił, że do 30 minut podniesiono gotowość startu samolotu wczesnego wykrywania Saab 340. W gotowości były również śmigłowce Mi-24 i wszystkie zestawów obrony powietrznej na ziemi.

Jak przekazał dowódca, jeden z samolotów F-16 otrzymał polecenie, zadanie wykonania lotu w kierunku tego obiektu, przechwycenia go i dokonania identyfikacji. - Ja byłem cały czas w gotowości do wydania polecenia zestrzelenia tego obiektu - zapewnił.

- Złożyło się tak, że nasz myśliwiec F-16 znalazł się dokładnie w momencie miejscu upadku, kiedy ten pocisk uderzył w ziemię. Gdyby ta rakieta kontynuowała lot, podjęta byłaby decyzja na zestrzelenie tej rakiety. Natomiast rakieta upadła w terenie niezamieszkałym, niezabudowanym, nie stwarzając ryzyka - zaznaczył.

- W przypadku sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w nocy, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych ma obowiązek powiadamiać o niej Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które podaje informacje w celu powszechnego ostrzegania obywateli w regionach zagrożonych - powiedział gen. Nowak. Wskazał, że zgodnie z procedurą w woj. lubelskim włączone zostały syreny alarmowe, a służby w woj. podkarpackim pozostawały w gotowości.

- Bezpieczeństwo obywateli jest priorytetem i kiedy widzimy, że sytuacja jest groźna i rozwija się w niekorzystnym kierunku, takie ostrzeżenia będą wydawane. Z mojego punktu widzenia procedury zostały wykonane. Samoloty pozostawały w gotowości do zestrzelenia obiektu. Sytuacja zakończyła się szczęśliwie - podsumował wojskowy.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET