Były szef stołecznej policji oczyszczony z zarzutów. Chodzi o sprawę głośnych wypadków w Warszawie
Były komendant stołeczny policji nie działał na szkodę interesu publicznego. Prokuratura umorzyła sprawę Michała Domaradzkiego – ustalił dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski. Chodzi o śledztwo dotyczące nakłaniania prokurator Ewy Wrzosek do udzielenia informacji i powiązane między innymi z głośnym wypadkiem w Warszawie, kiedy autobus miejski spadł z wiaduktu. Dotarliśmy do treści ustaleń prokuratorów.
Były szef stołecznej policji oczyszczony z zarzutów
Jak ustalił dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski, Prokuratura Regionalna w Łodzi umorzyła 6 maja śledztwo dotyczące nadużycia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego przez byłego szefa stołecznej policji Michała Domaradzkiego. Chodzi o sprawę nakłaniania prokurator Ewy Wrzosek do udzielenia informacji dotyczących wyników badań na obecność narkotyków u kierowcy autobusu, który spowodował kolizję w Warszawie.
Do dwóch wypadków, których dotyczyła sprawa, doszło 25 czerwca 2020 roku. W pierwszym zginęła jedna osoba, a 22 zostały ranne, kiedy autobus miejski przebił bariery i spadł z wiaduktu niedaleko mostu gen. Stefana Grota-Roweckiego. Kierowca został oskarżony o prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków. Drugi wypadek autobusu, już nie tak tragiczny, miał miejsce w lipcu 2020 roku, w czasie kampanii wyborczej na prezydenta Polski, w której startował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Prorządowe media wykorzystały wówczas oba wypadki, aby uderzyć w Trzaskowskiego.
Śledczy nie zgodzili się z zarzutami
Michał Domaradzki, były komendant stołecznej policji, pełnił wtedy funkcję szefa Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Warszawie. Zdaniem śledczych z Łodzi kontaktował się przy pomocy komunikatora internetowego z prokurator Ewą Wrzosek z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. Nie zgodzili się jednak z zarzutami postawionymi Domaradzkiemu w listopadzie 2022 roku przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie. Ich zdaniem nie działał na szkodę interesu publicznego rozumianego jako zaszkodzenie toczącemu się śledztwu, ponieważ informacje, które miał bezprawnie uzyskać poprzez kontakt z prokurator Wrzosek i tak zostały przekazane opinii publicznej przez prokuraturę i policję.
„W pierwszej kolejności stwierdzić należy, iż – jak to wskazał Sąd Najwyższy – postępowanie prowadzone w sprawie zdarzenia z dnia 7 lipca 2020 roku przynajmniej w pierwszych jego dniach toczyło się przy otwartej kurtynie. Informacje dotyczące czynionych ustaleń funkcjonowały w przestrzeni publicznej, co więcej, sam organ prowadzący postępowanie – jak wskazano to wyżej, jak i Policja – przekazywał opinii publicznej większość informacji, których bezprawne uzyskanie zarzuca się podejrzanemu. W szczególności, upublicznione zostały wyniki przeprowadzonych badań, skutkujące przyjęciem określonej kwalifikacji prawnej zarzutów postawionych ostatecznie podejrzanemu” – napisali w uzasadnieniu śledczy powołując się na orzeczenie Sądu Najwyższego, który nie zgodził się na uchylenie immunitetów prokuratorek występujących w tej sprawie.
Dalej łódzcy prokuratorzy obalili zarzut dotyczący tego, że Domaradzki chciał pozyskać informacje od prokuratorek, aby uzyskać korzyść osobistą w postaci przychylności prezydenta Trzaskowskiego.
„Podnieść przy tym należy, iż wskazana w zarzucie korzyść osobista, dla uzyskania której podejrzany miał działać, jest niedookreślona i niewymierna. Nie wynika w żaden sposób z akt sprawy, w jaki sposób owa przychylność przełożonego miałaby się wyrażać, skoro podejrzany zajmował najwyższe stanowisko urzędnicze w strukturach Miasta” – czytamy w uzasadnieniu. I dalej: „Zarówno z zeznań Rafała Trzaskowskiego, z wyjaśnień podejrzanego jak i z załączonych dokumentów Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy precyzujących zakres zadań i kompetencji podejrzanego na zajmowanym przez niego stanowisku wynika, że podejmowane przez niego działania wprost mieściły się w kompetencjach przyznanych zajmowanemu przez niego stanowisku. Wynikały także z jego odpowiedzialności i chęci prawidłowego i rzetelnego wykonania przez niego ciążących na nim obowiązków. Co więcej, jak wynika z zeznań Rafała Trzaskowskiego zachowania należało uznać za standardowe na zajmowanym przez podejrzanego stanowisku”.
"Nie znaleziono dowodów"
W umorzeniu możemy też przeczytać, że nie znaleziono dowodów potwierdzających zarzut nakłaniania Ewy Wrzosek do zaangażowania się w działalność polityczną związaną z formułowaniem przez nią sugestii o medialnym wykorzystaniu bezprawnie uzyskanych informacji w celu zbudowania korzystnego dla Rafała Trzaskowskiego przekazu medialnego.
„Z żadnego jednak komunikatu nie wynika, by Michał Domaradzki w jakikolwiek sposób zachęcał Ewę Wrzosek do publicznego manifestowania jej poglądów czy ocen, bądź wręcz do podejmowania działalności politycznej. Podkreślić należy, że zabezpieczone komunikaty stanowią zapis prywatnej konwersacji, która gdyby nie niniejsze postępowanie - nie ujrzałaby światła dziennego, stąd też stwierdzić należy, że oceny i poglądy wyrażane w toku takiej rozmowy są prywatnymi poglądami dwojga znajomych komentujących otaczającą ich rzeczywistość i wyrażających w tejże prywatnej rozmowie swoje poglądy nieprzeznaczone dla ucha jakiejkolwiek osoby trzeciej” – można przeczytać w uzasadnieniu.
"Robiono wszystko, by na siłę udowodnić mi działania sprzeczne z prawem"
Michał Domaradzki w przesłanym Radiu ZET oświadczeniu ocenia, że padł ofiarą nagonki politycznej.
„Przez kilka lat robiono wszystko, by na siłę udowodnić mi działanie sprzeczne z prawem, którego się nie dopuściłem. Zawsze w swojej karierze zawodowej, czy to w Policji, czy poza nią kierowałem się prawem, poczuciem odpowiedzialności i dbałości o bezpieczeństwo. Trudno nie doszukiwać się celu politycznego w działaniach Prokuratury Regionalnej w Szczecinie czy CBA, kiedy cały aparat Państwa wykorzystywany jest przeciwko niewinnemu człowiekowi. Podejrzewam, że to nie jedyna tego typu sprawa w ostatnich latach”.
Domaradzki nie jest już szefem Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Warszawy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET