CBA przeszukało PKOl i dom Piesiewicza. Prezes: "Nie mam sobie nic do zarzucenia"
Radosław Piesiewicz jasno zadeklarował, że nie zamierza ustępować ze stanowiska prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, mimo trwającego śledztwa i przeszukań przeprowadzonych przez CBA. Podczas pilnej konferencji prasowej zapewnił, że nie ma sobie nic do zarzucenia i nazwał działania służb "akcją polityczną".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Radosław Piesiewicz odniósł się do zarzutów i działań CBA.
- Jakie zarzuty formułuje prokuratura i środowisko sportowe wobec prezesa PKOl.
- Dlaczego Piesiewicz nie zamierza ustąpić ze stanowiska mimo trwającego śledztwa.
Piesiewicz: "Nie zrezygnuję z prezesowania w PKOl"
Po czwartkowych przeszukaniach w 16 lokalizacjach, w tym w siedzibie PKOl i PZKosz, Radosław Piesiewicz zorganizował konferencję prasową, na której odniósł się do zarzutów. Podkreślił, że został wybrany w demokratycznych wyborach i nie zamierza podawać się do dymisji.
- Nie zrezygnuję z prezesowania w PKOl, ponieważ zostałem wybrany w demokratycznych wyborach. Nie mam sobie nic do zarzucenia – oświadczył Piesiewicz.
Prezes PKOl: "To akcja polityczna"
Piesiewicz ujawnił, że agenci CBA zabezpieczyli jego komputer oraz telefony jego i jego żony, a także dokumenty, których kopie znajdowały się już w posiadaniu Krajowej Administracji Skarbowej. Wspomniał również o spotkaniu z księciem Lubomirskim, podczas którego zadeklarował, że pozostanie na stanowisku do końca kadencji.
- Będę współpracował ze wszelkimi służbami, liczę się z wszelkimi konsekwencjami, włącznie z postawieniem zarzutów, jak i zatrzymaniem i przewiezieniem do prokuratury w Gdańsku – zaznaczył.
Zarzuty, śledztwo i apel o dymisję w PKOl
Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadzi śledztwo dotyczące podejrzenia malwersacji finansowych, w tym wystawiania nierzetelnych faktur VAT na kwotę ok. 9,3 mln zł w latach 2022–2024. Piesiewicz zapowiedział, że blisko 90 świadków ma potwierdzić jego działania na rzecz PZKosz i Polskiej Ligi Koszykówki.
Nie zabrakło także odniesienia do oskarżeń ze strony ministra sportu Sławomira Nitrasa, który zarzucał Piesiewiczowi udział w grupie przestępczej. Prezes PKOl odmówił komentowania tych słów. -Nie będę się zniżał do poziomu tego pana, bo to nie ma sensu. Dajmy pracować służbom – skwitował.
Presja na Piesiewicza ze strony środowiska sportowego
Część prezesów polskich związków sportowych wraz z ministrem sportu wielokrotnie apelowała o rezygnację Piesiewicza. Wśród zarzutów pojawiły się oskarżenia o brak transparentności finansowej, nadużywanie stanowiska do autopromocji, opóźnienia w wypłacie premii dla sportowców oraz zatrzymanie środków sponsorskich. Piesiewicz zapewnił, że środowisko olimpijskie pozostaje zjednoczone. Jesteśmy jedną rodziną olimpijską i nie damy się podzielić – podkreślił, komentując listę podpisów domagających się jego dymisji.
Na zakończenie prezes wyjaśnił, że z powodu trwającej kontroli NIK marcowe posiedzenie zarządu PKOl zostało przełożone. -Chcieliśmy przedstawić na nim wszystkie wnioski pokontrolne – dodał.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET