"Chcemy rodzić, nie umierać". Demonstracje w całej Polsce po śmierci ciężarnej Doroty
W kilkudziesięciu miastach Polski przeszły dziś marsze Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Pod hasłem "Ani jednej więcej" demonstrowano sprzeciw wobec polityki rządzących i zaostrzonego prawa aborcyjnego. To znak sprzeciwu wobec sytuacji kobiet, które umarły, bo na czas nie przeprowadzono aborcji ratującej im życie.
Śmierć 33-letniej Doroty w szpitalu w Nowym Targu była kolejnym takim przypadkiem w ostatnich latach, który wstrząsnął Polską. Kobieta trafiła do lecznicy w 5 miesiącu ciąży, odeszły od niej wody płodowe. Lekarze zwlekali jednak z decyzją – płód obumarł, a kobieta zmarła niedługo później wskutek wstrząsu septycznego. Zdaniem rodziny lekarze nie podjęli na czas decyzji o ratowaniu jej życia.
W miastach i miejscowościach w całej Polsce przeszły w środę 14 czerwca manifestacje sprzeciwu wobec obecnego prawa aborcyjnego oraz realiów panujących w szpitalach.
"Ani jednej więcej". Strajk Kobiet demonstrował po śmierci ciężarnej Doroty
- Może to dotknąć każdego z nas, to może być nasza siostra, matka, koleżanka, kochanka. Każda z nas – powiedziała reporterowi Radia ZET Michałowi Dzienyńskiemu jedna z demonstrantek w Warszawie.
Obyło się bez spięć i starć ze służbami, choć demonstrowano głośno i z mocnymi hasłami: m.in. „PiS zabija”, „macie krew na sutannach”, „chcemy rodzić, nie umierać”.
Rządzący nie mają w tej sprawie sobie nic do zarzucenia. Jarosław Kaczyński w komentarzu do śmierci ciężarnej oskarżył w środę media, twierdząc, że stosują „propagandowe nadużycie”, tworzą „urojoną rzeczywistość”.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET