Co tak naprawdę uderzyło w dom w Wyrykach? Prokuratura "nie wdaje się w polemikę"
Nadal nie mamy pewności, co uderzyło w dom w Wyrykach. Prokuratura stwierdza, że "nie może wchodzić w żadne polemiki co do hipotez". Prok. Anna Adamiak podkreśla, że jesteśmy na bardzo wczesnym etapie śledztwa, które nie zakończy się w najbliższym czasie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie uszkodzenia wywołały rosyjskie drony w Wyrykach.
- Dlaczego prokuratura nie zdradza szczegółów śledztwa.
- Co uderzyło w dom podczas incydentu z dronami.
- Które tematy wymagają profesjonalizmu i odpowiedzialności.
Nalot rosyjskich dronów. Co ustaliła prokuratura?
Sprawa rosyjskich dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną budzi ogromne emocje w mediach i polityce. Wszyscy oczekują odpowiedzi, które ma przekazać prokuratura - ta jednak zaznacza, że śledztwo dotyczy bezpieczeństwa państwa i obywateli, jest wielowątkowe i z pewnością nie zakończy się szybko. O szczegóły pytał reporter Radia ZET Mateusz Kasiak.
Jednym z wątków, który budzi najwięcej emocji jest sprawa domu w miejscowości Wyryki, który w czasie nalotu rosyjskich dronów, został poważnie uszkodzony. - Oczywiście cały materiał dowodowy zebrany na miejscu zdarzenia został przekazany biegłym. Teraz ci muszą ustalić, co tak naprawdę się wydarzyło, jakie było okoliczności i przyczyny, a na końcu wydać opinię - stwierdza rzeczniczka prasowa prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak, podkreślając, że jesteśmy na bardzo wstępnym etapie działań prokuratury.
Co uderzyło w dom w miejscowości Wyryki?
Wciąż nie jest też jasne, co tak naprawdę uderzyło w dom w Wyrykach. W przestrzeni medialnej pojawiły się spekulacje, że mogła to być rakieta wystrzelona z polskiego F-16, która próbowała strącić lecący dron. - Prokuratura nie może wchodzić w żadne polemiki co do hipotez - mówi pytana o sprawę Anna Adamiak.
- Zadaniem prokuratury jest wyjaśnienie okoliczności i przebiegu całego zdarzenia oraz poinformowanie o swoich ustaleniach opinii publicznej. Jednak na to jeszcze nie czas. Jest na to po prostu zbyt wcześnie, bo materiał dowodowy nie jest pełny i nie pozwala na dokonanie takich ustaleń - dodaje.
Postępowanie w sprawie rosyjskich. Działamy "profesjonalnie i odpowiedzialnie"
Jednocześnie prok. Anna Adamiak w rozmowie z Radiem ZET podkreśla, że "wypowiedzi polityków czy dziennikarzy nie mogą być podstawą do przyjęcia kierunku postępowania, a przede wszystkim do ewentualnego potwierdzania czy też kwestionowania konkretnych opinii". - To są doniesienia, które pojawiły się w przestrzeni publicznej i wywołały konkretne emocje - dodaje.
Prokuratura na każdym kroku podkreśla, że mówimy tu o postępowaniu o szczególnym charakterze, które wymaga "profesjonalnych i odpowiedzialnych" działań. Kiedy więc możemy spodziewać się odpowiedzi? Na to pytanie nie sposób odpowiedzieć. Anna Adamiak jednoznacznie stwierdza, że nie można założyć, że poznamy je w najbliższym czasie.
- Tempo tego postępowania niewątpliwie wyznaczy czas potrzebny biegłym na wydanie opinii. Tutaj jesteśmy zdani na ekspertów. Nie można założyć, że sprawa zakończy się za miesiąc - stwierdza prok. Anna Adamiak.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET