"Cofnie nas to o dekadę”. Burza o pieniądze na leczenie Polaków
Narodowy Fundusz Zdrowia planuje drastyczne cięcia w opłatach za nadwykonania. Zgodnie z nowym projektem, szpitale za badania wykonane ponad limit otrzymają jedynie 40 proc. dotychczasowej stawki, i to dopiero po zakończeniu roku. Środowisko medyczne alarmuje: takie zmiany mogą wydłużyć kolejki do diagnostyki obrazowej i cofnąć polską służbę zdrowia o dekadę.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego NFZ zmienia zasady finansowania nadwykonań.
- Jak nowe zasady wpływają na rozliczenia szpitali z NFZ.
- Co sądzą szpitale o planowanych zmianach finansowych NFZ.
- Które aspekty budzą największe kontrowersje wśród medyków.
NFZ planuje finansową rewolucję. Szpitale dostaną tylko 40 proc. za nadwykonania?
Rewolucja w finansowaniu diagnostyki obrazowej i niektórych świadczeń, jaką planuje NFZ, wciąż budzi wiele wątpliwości i niepokoju - zwłaszcza wśród pacjentów i medyków, bo sam fundusz zapewnia, że pozwoli to na znaczne oszczędności, a przy tym nie odbije się na chorych.
Przypomnijmy, że w całej sprawie chodzi o pieniądze za tzw. nadwykonania świadczeń nielimitowanych, za które NFZ do tej pory płaci szpitalom 100 proc., a rozliczenia odbywają się kwartalnie. Zgodnie z nowymi zasadami placówki pieniądze dostaną dopiero po zamknięciu roku i to nie w całości, a zaledwie 40 proc.
Burza po słowach Macieja Berka
Oliwy do ognia dolał szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Maciej Berek, który na antenie Radia ZET optymistycznie podszedł do pomysłu NFZ. - NFZ umawia się ze szpitalem "zapłacę ci za określoną liczbę świadczeń” i podpisuje kontrakt. Szpital realizuje kontrakt, wyczerpuje te świadczenia, a potem udziela ich dalej dlatego, że zawsze były płacone tzw. nadwykonania. Czyli w istocie nieważne, na ile się umówiliśmy, a NFZ podpisuje kontrakty w ramach budżetu, który ma - mówił.
- Nadwykonania oznaczają, że szpital realizuje więcej świadczeń, niż się umówił. Pytanie jest takie – czy za zrealizowanie tego, co było ponad umowę mamy płacić 100 proc. czy powiedzieć, że to nie jest uczciwe? - zastanawiał się Berek, dodając, że "to nie jest uczciwe, że umawiamy się z tobą na X, a ty robisz 2 razy X i mówisz, proszę zapłacić mi za wszystko”.
Szpitale reagują i piszą do NFZ
We wtorek dr Jakub Kraszewski wysłał do NFZ pismo z zastrzeżeniami Polskiej Unii Szpitali Klinicznych, której jest przewodniczącym. W rozmowie z Radiem ZET wyjaśnił też, że już sama formuła, która została przyjęta przy tej propozycji, jest niemożliwa do wykonania.
- Chodzi o zarządzenie prezesa NFZ. On w naszym systemie prawnym nie zajmuje się ustalaniem cen za świadczenia. Tego typu zadania są po stronie Agencji Technologii Medycznej i Taryfikacji. Natomiast zarządzenie mówiące o tym, że wprowadzimy 60-procentową bonifikatę, czyli obniżymy cenę do 40 proc. po wykonaniu jakiegoś limitu, jest po prostu paradoksem samym w sobie i służy wyłącznie temu, żeby obniżyć ceny tych świadczeń - ocenił.
"Pewne wizyty zostaną przesunięte w czasie"
Pytany o to, jak szpitale zareagują na ewentualne wejście w życie nowych przepisów, odpowiada: - Nie możemy sobie wyobrazić sytuacji, w które przestajemy udzielać świadczeń czy wizyt kontrolnych, bo pacjenci tego wymagają i jest to wpisane w schemat leczenia.
- W związku z tym, mając zaplanowane działanie na rok 2026 i właściwie już na pierwsze półrocze 2027, trudno jest oczekiwać, że my tych pacjentów nie przyjmiemy, ale pewne wizyty zostaną przesunięte w czasie - dodaje.
"Cofnie nas to o dekadę"
W jego ocenie system powinien szukać oszczędności nie tylko w obszarze świadczeń czy wizyt, ale też "zmiany cen jeżeli chodzi o leki czy materiały medyczne". - Jeśli chcemy zaoszczędzić na diagnostyce obrazowej 800 mln zł w skali kraju, a jednocześnie uruchamiamy nowe programy lekowe, gdzie jedna podaż często wiąże się z wydatkiem na poziomie 1,5 mln złotych, to rodzi się pytanie: Czy my mamy pieniądze, czy jednak ich nie mamy - mówił.
Ocenił też, że wprowadzenie nowych przepisów "cofnie nas o jakąś dekadę". - Zablokuje jednocześnie nam to cały mechanizm odwracania tej piramidy świadczeń - powiedział.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET