Ekspert o cyberataku na PAP: Mogą pojawić się kolejne paraliżujące działalność jakiejś instytucji
- To początek wojny hybrydowej, która może przeistoczyć się w coś znacznie gorszego - komentuje piątkowy atak hakerski na PAP ekspert ds. bezpieczeństwa Marcin Samsel. W rozmowie z RadioZET.pl nie wyklucza kolejnych cyberataków, które nie tylko będą wywoływać dezinformację, ale będą miały namacalne skutki. - Od kradzieży pieniędzy przez opóźnianie reakcji służb ratunkowych po zniszczenia infrastruktury krytycznej - wylicza.
W wyniku ataku hakerskiego na Polską Agencję Prasową w piątek (31 maja) w serwisie PAP pojawiła się depesza o rzekomej mobilizacji wojskowej w Polsce. Według Krzysztofa Gawkowskiego, wicepremiera i Ministra Cyfryzacji, wszystko wskazuje na to, że stoją za tym rosyjskie służby.
- Doszło do przełamania zabezpieczeń z użyciem szkodliwego oprogramowania, które (...) zostało wykorzystane na koncie jednego z pracowników PAP - poinformował w trakcie poniedziałkowej konferencji prasowej wicepremier Gawkowski.
Samsel o fałszywej depeszy PAP: “Duże ryzyko powielenia”
Zdaniem Marcina Samsela, eksperta ds. bezpieczeństwa i wykładowcy Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni, był to typowy atak dezinformacyjny, na którym może się nie skończyć. - Mogą się też pojawić ataki cybernetyczne paraliżujące działalność jakiejś instytucji, np. prowadzące do kradzieży pieniędzy z banków - przestrzega w rozmowie z RadioZET.pl ekspert ds. bezpieczeństwa.
Nasz rozmówca podkreśla, że atak na Polską Agencję Prasową był bardzo niebezpieczny ze względu na renomę i zasięg rządowej instytucji. - To był oficjalny komunikat Polskiej Agencji Prasowej, z której korzysta wiele mediów. Co innego byłoby, gdyby ta informacja została opublikowana przez dziennikarza mało renomowanego portalu. W tym pierwszym przypadku ryzyko powielenia tej informacji jest bardzo duże, a w drugim niewielkie - stwierdza.
Dezinformacja jest potężną bronią w wojnie hybrydowej. Takie działania są bardzo bezpieczne dla strony atakującej. - Nie widzimy fizycznie przeciwnika, bo on się nie musi ujawniać, żeby przeprowadzić taki atak - mówi Samsel. Z kolei dla kraju, który stał się celem ataku, skutki mogą być opłakane.
- Polacy po przeczytaniu takiego komunikatu mogliby pomyśleć, że rząd robi coś za ich plecami lub sytuacja na tyle się pogorszyła, że atak Rosji na Polskę jest bliski, dlatego przystępujemy do zwiększenia rezerw wojskowych. To z kolei mogłoby wywołać w obywatelach myśl, że warto wypłacić z banku wszystkie pieniądze, co mogłoby oznaczać paraliż instytucji - tłumaczy Samsel.
“Wiarygodność PAP już mniejsza”
Nieprawdziwa depesza ukazała się w piątek o godz. 14.00 i ponownie o godz. 14.20. Za każdym razem została anulowana, a redakcje powiadomione o tym, że tekst zawiera nieprawdę. Polska Agencja Prasowa podkreśliła, że nie jest źródłem tej informacji. - Nawet jeżeli depesza została szybko zdjęta i oznaczona jako fałszywa, to i tak teraz pierwszym odruchem będzie myśl: “która teraz jest prawdziwa? Ta pierwsza czy ta druga?” - stwierdza ekspert.
Podkreśla również, że mimo szybkiej reakcji PAP zaufanie do tej instytucji zmalało. To jest efekt, którego mogła oczekiwać strona atakująca. - Dla Radia ZET, jak i dla wielu innych mediów, PAP jest wiarygodnym partnerem. Podaje tylko sprawdzone informacje. Dziś, po tym ataku, ta wiarygodność PAP jest już mniejsza. Serwisanci czy redaktorzy będą zastanawiać się, czy kolejna depesza jest na pewno prawdziwa - przewiduje Samsel.
Grozi nam wojna konwencjonalna?
Minister Gawkowski poinformował, że działania w sprawie ataku hakerskiego na PAP prowadzi już Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Rozpoczęła też działania prokuratura. "W redakcji Polskiej Agencji Prasowej powstał zespół roboczy, który dokonuje przeglądu i aktualizacji procedur dla redaktorów i dziennikarzy na wypadek sytuacji kryzysowych takich jak piątkowy atak hakerski na serwis PAP" – napisał z kolei w oświadczeniu redaktor naczelny PAP Wojciech Tumidalski.
Zdaniem Marcina Samsela piątkowy atak na PAP to tylko początek wojny hybrydowej, która może przeistoczyć się w coś znacznie gorszego. - Te ataki mogą być coraz trudniejsze. Nie tylko takie, które będą wywoływać dezinformację, ale będą miały namacalne skutki: od kradzieży pieniędzy przez opóźnianie reakcji służb ratunkowych czy wojskowych po zniszczenia infrastruktury krytycznej. To są elementy wojny hybrydowej, która może przygotowywać grunt do wojny konwencjonalnej - przestrzega ekspert.
Źródło: Radio ZET/PAP
- Generał Skrzypczak o budowie "Tarczy Wschód": Tusk ma niepokojące informacje
- Mafia lichwiarska i dłużące się śledztwo prokuratury. Pokrzywdzeni tracą dach nad głową
- Ekspert ds. służb specjalnych: Z obcym wywiadem współpracuje się z powodu pieniędzy i wielkiego ego
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET