Przemysław Czarnek: Nauczyciele wciąż są najlepiej zarabiającą grupą w wielu miejscach w Polsce
- Nauczyciele w dalszym ciągu są najlepiej zarabiającą grupą społeczną w wielu miejscach w Polsce - stwierdził minister edukacji Przemysław Czarnek w wywiadzie dla DGP. Wprost nie odpowiada, kto będzie szefem MEiN po wyborach w nowym rozdaniu, chociaż nie ukrywa, że kierownictwo partii nie ocenia jego pracy najgorzej.
- Porażki nie mam żadnej – tak optymistycznie i krótko podsumowuje swoją pracę minister edukacji Przemysław Czarnek w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”. Na wymienienie licznych sukcesów, jak stwierdził, potrzeba mu już o wiele więcej czasu.
Odnosząc się do zarobków nauczycieli, wspomniał o znajomym z małej miejscowości, który pracuje w trzech szkołach łącznie (ale nie przekracza 40 godzinowego tygodnia pracy). Zarabia ponad 7 tys. zł na rękę. - Oczywiście chciałbym, aby zarabiał 10 tys. zł, ale 7 tys. zł na rękę w małej miejscowości to sporo! Na miły Bóg, nauczyciele w dalszym ciągu są najlepiej zarabiającą grupą społeczną w wielu miejscach w Polsce – ocenił.
Czarnek: po wyborach podwyżki i wyższe pensum
Po raz kolejny przypomniał też, że nie ma dramatu kadrowego w szkołach. W małych gminach nie znalazł wakatu, poza brakiem psychologów. Jedynie w Warszawie według niego brakuje ok. 3 tys. nauczycieli. - Wiadomo, że w Warszawie żyje się drożej niż w mniejszych miastach. Warto więc, aby samorząd warszawski, zamiast przeznaczać pieniądze na mniej istotne sprawy, dołożył do subwencji i zwiększył płace nauczycielom – stwierdził minister Czarnek w DGP. Dodał jednak, że za chwilę – także w stolicy - nie będzie brakować nauczycieli. Wręcz trzeba będzie ich zwalniać z powodu niżu demograficznego.
W rozmowie znów wrócił do propozycji zmian w Karcie Nauczyciela, czyli zwiększenia pensum z 18 do 22 godzin tygodniowo. Rok temu nie zgodziły się na to związki zawodowe, łącznie z oświatową Solidarnością, która „torpedowała wszystkie propozycje” resortu, chociaż dotychczas rządzącym była przychylna. Mimo to minister Czarnek zapowiedział powrót do reform po wygranych wyborach. Czyli do pensum 22 godzinnego (po okresie przejściowym), wcześniejszej emerytury i podwyżek dla nauczycieli co roku o co najmniej 50 proc. wzrostu średniej krajowej.
Przypomniał, że najmniej zarabiający już mają 35 proc. podwyżki mimo braku podwyższenia pensum. - Dokładnie tyle proponowaliśmy dla wszystkich – od 30 proc. do 35 proc. Dla nauczycieli dyplomowanych podwyżki wynoszą 814 zł brutto miesięcznie, czyli blisko 13 proc. Gdyby było zmienione pensum, ich wynagrodzenie wzrosłoby o ponad 30 proc. Za rok, za półtora, po wygranych wyborach, dzisiejsze wynagrodzenie nauczycieli wraz z inflacją wzrosłoby łącznie o ok. 50 proc. - wyliczał w wywiadzie. Uczniowie z kolei mogą spodziewać się odchudzenia podstaw programowych, ale to też po wyborach.
Czarnek po wyborach wciąż szefem MEiN?
Jego zdaniem potrzeba również stworzenia bardziej sprawiedliwego systemu pracy. - Nauczyciel w małej miejscowości ma pięciu uczniów w klasie i pięć klasówek do sprawdzenia i tyle samo do przygotowania do egzaminu ósmoklasisty, a w wielkiej szkole jest 30 lub więcej dzieci. A jeszcze ten, który ma pięcioro dzieci, otrzymuje dodatek wiejski. To są niesprawiedliwości, które wynikają wprost z Karty nauczyciela – mówi w wywiadzie dla DGP. W tym samym miejscu zapewnił, że doczekamy się likwidacji tego dokumentu.
A co szkołę czeka jeszcze przed wyborami? MEiN od 2023 roku zapowiedziało 9-proc. podwyżki. Potem mówiło o wzroście pensji w oświacie o 7,8 proc. Dlaczego? - Ostatecznie uznaliśmy, że budżetówka nie może być różnicowana. Skoro służby mundurowe i urzędnicy otrzymają w przyszłym roku 7,8 proc., tyle samo muszą otrzymać nauczyciele – wyjaśnia Przemysław Czarnek. Wprost nie odpowiedział, kto będzie ministrem edukacji po wyborach w nowym rozdaniu, chociaż dodał, że kierownictwo partii nie ocenia najgorzej jego pracy.
RadioZET.pl/DGP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET