Czteromiesięczne dziecko trafiło do szpitala z obrażeniami głowy. Sąd zdecydował ws. rodziców
Sąd Rejonowy w Białymstoku zdecydował w sprawie rodziców, oskarżonych o znęcanie się nad własną córką. Czteromiesięczna dziewczynka trafiła do szpitala m.in. z obrażeniami głowy. Zdaniem prokuratury mieli uderzać ją po całym ciele.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wyroki otrzymali rodzice dziecka.
- Dlaczego obrażenia u dziecka uznano za nieprzypadkowe.
- Jakie obrażenia miało czteromiesięczne dziecko.
Wyrok ws. znęcania nad czteromiesięcznym dzieckiem
W środę Sad Rejonowy w Białymstoku skazał rodziców dziewczynki na kary roku więzienia w zawieszeniu, choć prokuratura domagała się surowszej kary, bez zawieszenia, a obrona - uniewinnienia. Sąd uwzględnił opinie biegłych, które sugerowały, że obrażenia u dziecka nie były przypadkowe. W uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Beziuk-Gawęcka mówiła, że zebrane w sprawie dowody wykazały, iż dziecko - w różnych okresach, do kwietnia 2023 roku - miało liczne obrażenia, m.in. siniaki, otarcia skóry, a szczegółowe badania wykazały, iż były to też złamania.
- Ta ilość i jakość urazów, który powstały w różnym czasie u tak małego dziecka, nie jest przypadkowa. Jest to nie tylko ocena sądu, ale też biegłych różnych specjalności - powiedziała sędzia. Dodała, że te opinie zaprzeczyły też wersji ojca o nieszczęśliwym wypadku i wersji przedstawianej przez obrońców, jakoby część tych obrażeń mogła powstać w trakcie porodu.
Dziewczynka trafiła do szpitala z obrażeniami głowy
Zawiadomienie w tej sprawie na policję trafiło w kwietniu 2023 roku. Wówczas czteromiesięczne dziecko trafiło do szpitala, mając m.in. obrażenia głowy. Karetkę pogotowia wezwała do domu matka dziecka, a Centrum Powiadamiania Ratunkowego zawiadomiło policję. Oboje rodziców w wieku 38 i 39 lat usłyszeli zarzuty znęcania się fizycznego nad osobą nieporadną ze względu na wiek. Zdaniem Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ mieli m.in. zadawać uderzenia po całym ciele, wskutek czego dziewczynka miała liczne obrażenia, w tym złamania kości potylicznej i siniaki. Według śledczych, znęcanie się trwało od narodzin dziecka do zatrzymania rodziców w kwietniu 2023 r.
Rodzice nie przyznali się do winy
Oboje małżonków nie przyznało się do winy. Ojciec dziecka w trakcie śledztwa zmieniał swoje wyjaśnienia. Początkowo mówił, że był sam w domu, gdy z córką zaczęło być gorzej i zaczęła płakać. „Przelewała mi się przez ręce. W tym momencie do domu weszła żona, powiedziałem, żeby wszystko rzucała, bo coś nie tak jest z malutką” - mówił, a matka miała wtedy wezwać pogotowie. Później zmienił wersję i - jak twierdził - odkurzał, gdy dziecko zaczęło płakać, więc wziął je na ręce. Wtedy miał zaczepić się o rurę od odkurzacza i stracić równowagę. W ten sposób, z dzieckiem na ręku, upadł na szafę w przedpokoju, a córka uderzyła w nią głową.
Biegli ocenili, że obrażenia nie były przypadkowe i że jest bardzo mało prawdopodobne, by mogły powstać w sposób opisany przez ojca dziewczynki. Niektóre z nich, przy przyjęciu jego wersji uznali wręcz za niewytłumaczalne. W ich ocenie nie są to też obrażenia, które mogłyby powstać w czasie porodu, np. poprzez użycie wobec noworodka zbyt dużej siły przez lekarzy przy cesarskim cięciu. Według informacji ze źródeł sądowych, dziewczynka jest w rodzinie zastępczej. Przed sądem, jako pokrzywdzona, była formalnie reprezentowana przez kuratora osoby małoletniej.
Źródło: Radio ZET / PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET