36. proc. Polaków zgadza się na bicie dzieci. “Nie wolno zamykać oczu”
Wciąż panują takie fałszywe osądy, że dziecko jest wręcz własnością rodzica, a nie odrębną osobą, której przynależy szacunek z racji bycia człowiekiem, dlatego dorosły czuje się uprawniony do karania go wedle własnego uznania – powiedziała w rozmowie z PAP pedagożka specjalna Joanna Napieraj.
- 36 proc. Polaków dopuszcza stosowanie kar fizycznych.
- Przemoc to nie tylko bicie, ale także przemoc emocjonalna. Jej skutki to m.in. problemy z nauką i zaburzenia snu.
- Jak reagować, gdy widzimy, że dziecko cierpi?
“Przedłużenie nas samych”? Dziecko nie jest własnością dorosłego
Chociaż w Polsce od 2010 roku obowiązuje całkowity, prawny zakaz stosowania kar fizycznych wobec dzieci, nie oznacza to, że problem zniknął. Dane są zatrważające. Z badania "Barometr postaw wobec krzywdzenia dzieci w Polsce 2024", przeprowadzonego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę i Ipsos Polska wynika, że 36 proc. Polaków dopuszcza stosowanie kar fizycznych wobec dzieci.
"Przemoc wobec dzieci, choć występuje dziś rzadziej niż kiedyś, nadal jest obecna i w pewnym stopniu akceptowana, często traktowana jako metoda wychowawcza" – powiedziała pedagożka specjalna, była wieloletnia pracowniczka Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka Joanna Napieraj.
Dodała, że szczególnie w starszych pokoleniach pokutuje przekonanie, że dziecko należy do dorosłego, co rodzi przeświadczenie, że rodzic ma prawo karać je wedle własnej woli.
Przemoc to nie tylko bicie. “Dzieci funkcjonują w stanie zamrożenia”
Zdaniem Joanny Napieraj, często błędnie rozumiemy pojęcie przemocy. Wiele osób utożsamia jedynie z ciężkim pobiciem i widocznym cierpieniem. Poza przemocą fizyczną emocjonalną, psychiczną, ekonomiczną, jest też zaniedbanie.
"W rozmowach o przemocy fizycznej pojawiają się pytania: co nią jest, a co jeszcze nie? Czy klaps, szarpnięcie, popchnięcie ze złością, z intencją skrzywdzenia lub zdyscyplinowania, to już przemoc?" – powiedziała.
Pedagożka dodała, że dla dziecka nawet "niewinne" klapsy czy szarpnięcia, oprócz bólu fizycznego i lęku przed rodzicem, mogą powodować głębokie poczucie, że "coś jest ze mną nie tak".
"Dziecko, zwłaszcza małe, przyjmuje to, co mówimy i co mu robimy, w sposób zero-jedynkowy. Na skutek doświadczania przemocy dziecko może odczuwać poczucie winy, może mieć obniżoną samoocenę, problemy z przystosowaniem się do życia w grupie, społeczeństwie. Mały człowiek zakłada, że dorosły ma rację i wierzy w obraz siebie oraz świata, jaki mu przekazujemy" – wyjaśniła.
To sprawia, że szczególnie niebezpieczna dla niego i jego rozwoju będzie przemoc psychiczna. Dzieci, które doświadczają przemocy, funkcjonują w stanie zamrożenia. Nigdy nie wiedzą, czego się spodziewać. Najczęstsze skutki takiej sytuacji, to:
- zaburzenia snu,
- problemy z nauką,
- permanentny lęk,
- zaburzenia odżywiania.
Napieraj zaznaczyła, że skutkiem przemocy może być zarówno nadmierne wycofanie się dziecka choćby z życia społecznego, problemy ze zdrowiem psychicznym (zaburzenia osobowości, lęki i nerwice), jak i rozwinięcie agresywnych postaw.
"Może stać się ono łatwą ofiarą dla kolejnych osób lub – w ramach obrony – samo zacznie stosować przemoc. Może też wycofać się z grupy, stać się bierne, nie wierzyć w siebie i unikać kontaktów z innymi" – ostrzegła.
Zwróciła też uwagę, że przyczyny stosowania przemocy wobec dzieci są różne — od braku wiedzy o rozwoju dziecka i związanych z nim trudnościach, przez brak lub niedostatek umiejętności wychowawczych, przeciążenie opiekuna obowiązkami, stres i trudności życiowe, choroby opiekuna, po problemy z kontrolą własnych emocji, np. złości.
Jak reagować, gdy widzimy przemoc wobec dziecka?
Gdy widzimy przemoc, przede wszystkim nie odwracajmy wzroku. Reagujmy jednak rozsądnie i ostrożnie.
"Nie należy wkraczać z pretensjami ani bezpośrednio ingerować, chyba że istnieje zagrożenie zdrowia albo życia. Jeśli sytuacja nie jest bardzo poważna, najlepiej odwrócić uwagę osoby dorosłej agresywnie, czy niewłaściwie zachowującej się w stosunku do dziecka. Zacząć rozmowę i w jej trakcie delikatnie nawiązać do tego, co się dzieje. Ale bez oskarżeń. Inaczej, gdy odejdziemy, dziecko może jeszcze bardziej ucierpieć" - wskazała.
W sytuacji zagrożenia zdrowia albo życia reagować należy zdecydowanie, informując służby (wystarczy zadzwonić na 112). W przypadku podejrzenia przemocy należy powiadomić odpowiednie instytucje.
"Jeśli zawiodła podstawowa jednostka, jaką jest rodzina, ktoś z zewnątrz powinien pomóc. Nie wolno zamykać oczu. Dziecko nie poradzi sobie samo. To w nas, dorosłych, powinno znaleźć swojego obrońcę" - podkreśliła Joanna Napieraj.
Źródło: Radio ZET/PAP - Katarzyna Kaźmierak
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET