Wypadek radiowozu z nastolatkami. Jest decyzja ws. policjantów
Policjanci, którzy zabrali do radiowozu dwie nastolatki i rozbili się na drzewie w Dawidach Bankowych (woj. mazowieckie), nie zostali zawieszeni. Postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie prowadzi Wydział Kontroli KSP. - Nasze dalsze decyzje uzależnione są od ustaleń w ramach postępowania dyscyplinarnego i ustaleń prokuratury - podkreślił rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak.
W środę w mediach pojawiła się informacja, że pruszkowscy policjanci po wypadku wrócili na służbę. Rzecznik KSP w rozmowie z Polską Agencją Prasową dodał, że pruszkowscy policjanci nie zostali zawieszeni. O zdarzeniu Komendant Powiatowy Policji w Pruszkowie poinformował Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, Prokuraturę, a także Komendanta Stołecznego Policji.
- Stąd decyzja ze strony Komendanta Stołecznego Policji o skierowaniu na miejsce Wydziału Kontroli KSP. Po wykonaniu czynności wyjaśniających podjęto niezwłocznie decyzję o czynnościach dyscyplinarnych, bowiem nie ma żadnych wątpliwości, że w samochodzie znajdowały się osoby postronne - podkreślił nadkomisarz Sylwester Marczak. Dodał, że dalsze decyzje w tej sprawie uzależnione są od ustaleń postępowania dyscyplinarnego, które prowadzi Wydział Kontroli KSP i od ustaleń prokuratury w ramach prowadzonego śledztwa.
Dawidy Bankowe. Nastolatki w radiowozie policjantów. Doszło do wypadku
W poniedziałek wieczorem funkcjonariusze z Pruszkowa otrzymali zgłoszenie dotyczące wypalania kabli. Pojechali na miejsce. - Tego wypalania nie potwierdzili, natomiast było jakieś ognisko - przekazała kom. Karolina Kańka z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie. Funkcjonariusze zakończyli interwencję i zabrali do radiowozu dwie nastolatki w wieku 17 i 19 lat. W pewnym momencie w miejscowości Dawidy Bankowe doszło do wypadku radiowozu. Funkcjonariusz stracił panowanie nad samochodem i auto uderzyło w drzewo.
Po zderzeniu policjanci mieli kazać dziewczynom uciekać. Pragnący zachować anonimowość informator policyjny ujawnił w rozmowie z Wirtualną Polską, że jeden z policjantów miał na swoim koncie aż 18 lat przepracowanych w mundurze. Jego zdaniem mundurowych "zgubiła niezrozumiała głupota".
Dziewczyny same zgłosiły się na pogotowie, a potem jedna z nich pojechała do szpitala. Karetka została też wezwana na miejsce wypadku. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz poinformowała, że w środę zostało wszczęte śledztwo w Prokuraturze Rejonowej w Pruszkowie. - Śledztwo dotyczy spowodowania wypadku oraz nieudzielenia pomocy - powiedziała Skrzyniarz.
Dodała, że postępowanie prowadzone jest w sprawie, co oznacza, że nikomu na obecnym etapie nie przedstawiono zarzutów oraz że planowane są dalsze czynności, m.in. przesłuchania świadków, jak również uzyskanie opinii biegłych. - Na obecnym etapie są to wszystkie informacje, których możemy udzielać - przekazała Skrzyniarz.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET